sobota, stycznia 26, 2008

Małe co nieco czyli francuskie grzanki z bryndzą


Co zrobić z bryndzą, której kupiło się wielką kilogramową puszkę??? Dodam, że jest to bryndza trochę różniąca się smakiem i wyglądem od polskiej. Produkowana jest na Ukrainie (oczywiście zakupiona w ukraińskim sklepie dostarczającym mi zbliżone do polskich rarytasy, gdzie przy okazji przedświątecznych zakupów wypatrzyłam ten ser), konsystencję ma gładszą i bardziej kremową niż nasza bryndza. Moim zdaniem smakowo jest ona czymś pomiędzy grecką fetą i polską bryndzą. Zrobiłam już z nią makaron, ruskie pierogi , a w puszce ciągle dna nie widać.

Szczęśliwie natknęłam się na fajną przekąskę w zeszłorocznym majowym numerze "Kuchni". Takie przaśne, góralskie tosty, ale trochę w amerykańskim stylu. Dlaczego w amerykańskim? Ponieważ sposób ich przygotowania do złudzenia przypomina robienie słynnego przysmaku śniadaniowego zza wielkiej wody pod niezbyt amerykańską nazwą"french toasts". To dobry pomysł na lekką kolację, gdy nic nam się nie chce, a z głowy wyparowały wszystkie pomysły i koncepcje na błyskawiczne dania (o rany, jak mi się to często zdarza...). Krótko mówiąc, mamy rozwiązanie problemu, gdy przychodzi nasze nastoletnie dziecko, któremu ostatnio ogromnie dopisuje apetyt i oznajmia :
"-Mamo, jestem głodny!!!"
-A co byś zjadł?"
-Sam nie wiem, ty mi powiedz."

Mój mąż twierdzi, że wyjątkowo dobrze te grzanki komponują się z kuflem zimnego piwa i meczem portugalskiej ligii w TV. Łukaszowi bardziej przypadły do gustu z sałatką pomidorową i grą komputerową. Ja je zajadam pisząc tego posta. ;)

Tosty z bryndzą

4 tosty


8 kromek chleba tostowego najlepiej pełnoziarnistego

ok. 100-150g bryndzy

mąka do obtoczenia chleba

1 duże jajko

1/4 szkl mleka

sól i pieprz do smaku
masło do smażenia


Smarujemy grubo 4 kromki chleba bryndzą (im więcej tym lepiej, ale bez przesady, żeby nie wypłynęła bokiem przy smażeniu), nakrywamy je pozostałymi kromkami. Na płaskich talerzykach przygotowujemy: mąkę oraz jajka roztrzepane z mlekiem, solą i pieprzem. Obtaczamy złożone kromki z obu stron najpierw w mące, a następnie moczymy w jajkach i natychmiast smażymy na patelni na rozgrzanym maśle. Możemy osączyć na papierowych ręcznikach po usmażeniu.

5 komentarzy:

  1. Zjadłabym.. Przy moim umiłowaniu serów, na starośc bedę ważyla chyba tonę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak, u nas tez 'croque-monsieur' na porzadku dziennym... no i ta bryndza mi narobilas smaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale te grzanki na "slono"! Ja robilam tylko na slodko same z cukrem i cynamonem pod nazwa "pain perdu". Te twoje sa bardzo pomyslowe! tylko ze nie mam tu bryndzy ale moze zastapie innym serem, dlaczego nie! dobry pomysl na kolacje! Robilam juz croque-Monsieur z serem i szynka ale tych sie panieruje tylko zapieka w tosterze lub piekarniku.
    Zrobie kiedys te twoje grzaneczki!

    OdpowiedzUsuń
  4. To widzę, że chyba portugalscy emigranci z Francji przywieźli croque-monsieur i przechrzcili je na tosta mista - obowiązkową pozycję w menu każdej kawiarni. Tu się je robi właśnie z szynka i żółtym serem w takim ni to tosterze ni to grillu ("sprasowuje" się chleb pomiędzy dwoma powierzchniami grzewczymi) - coś mi brakuje polskiego słownictwa w temacie sprzętu kuchennego.

    Veni, myślę, że te moje grzanki powinny doskonale wyjść z miękkim kozim serem. Przybliżyłaś mi też pochodzenie amerykańskich french toasts, to będą właśnie młodsi kuzyni pain perdu.

    Lisko, zapraszam na sery do nas. Wybór prawie jak we Francji, a gatunki dużo mniej znane, a równie znakomitej jakości.Portugalczycy prawie serów nie eksportują, bo zjadają wszystko na miejscu.;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedliśmy dziś na śniadanie: bardzo smaczne!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.