środa, stycznia 09, 2008

Kokilki z morskimi smakołykami


Ryby i owoce morza to chyba jest to, co Portugalia ma najlepszego do zaoferowania kulinarnie. I niekoniecznie mam na myśli bacalhão - czyli suszonego solonego dorsza, będącego chyba flagowym okrętem tutejszej kuchennej floty. Chociaż my, w przeciwieństwie ponoć do większości obcokrajowców, całkiem go lubimy. Przyznam się, że sama nigdy nic z niego nie robiłam - odstręcza mnie trochę konieczność kilkudniowego moczenia i wydzielający się przy tym intensywnie morski zapach. Już zresztą samego suszonego bacalhão można zlokalizować w sklepie z zamkniętymi oczami - kierując się zmysłem węchu oczywiście. Ale jak już mówiłam, dobrze przygotowany bacalhão (najlepiej przez kogoś innego ;) ) bywa naprawdę znakomity.

Ale ja tu nie miałam pisać o suszonych dorszach. Niedoścignione w smaku są tu świeże ryby i "marisco", czyli owoce morza. Oczywiście królują ryby morskie, w końcu wybrzeże Atlantyku tworzy połowę długości granic Portugalii. Wybór jest taki , że szukanie polskiej nazwy kończy się zwykle w encyklopediach wędkarskich. Nie chodzi jedynie o różnorodność - jakość i świeżość są wprost fenomenalne. W dodatku w każdym rybnym sklepie, a nawet w supermarkecie przygotują nam wybranego morskiego stwora tak, abyśmy bez zbędnych ceregieli mogli go wrzucić prosto do garnka czy na patenię. I to jest jedną z ważnych przyczyn, dla których morskie smakowitości często goszczą na naszym stole, bo przyznam się, że walka z wyślizgującą się z rąk rybą nie należy do moich ulubionych kuchennych zajęć.

Dzisiaj przygotowałam małe zapiekanki w kokilkach. Użyłam do nich jednej z moich ulubionych ryb - pstrąga łososiowego. Wizualnie podobnego do łososia, ale w smaku jednak mocno "pstrągowatego". Drugi równie ważny i równie ulubiony składnik tego dania to krewetki. Jeszcze tylko trochę zieleniny - pora, pietruszki, szczypiorku, śmietanowo-jajecznej polewy, parę wiórków sera i już nasze kokilki lądują w piekarniku. My w tym czasie szykujemy dobrą sałatę i otwieramy białe wino.

Kokilki z morskimi smakołykami

1 łyżka masła
1 duży por, drobno pokrojony w półplasterki
2 cienkie plastry bekonu, pokrojone w kostkę
250g obranych krewetek średniej wielkości
250g filet z pstrąga łososiowego lub łososia, pokrojony w 3-4 cm kawałki
200ml gęstej kwaśnej śmietany (dobre będzie też crème fraîche)
1 jajko, lekko ubite
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 łyżki posiekanego szczypiorku
100g startego żółtego sera (emmentaler, cheddar)
sól i pieprz do smaku

Nagrzać piekarnik do 200ºC. Rozgrzać masło na patelni i usmażyć na nim do miękkości pory, następnie dodać bekon i smażyć do lekkiego zrumienienia. Teraz można dodać krewetki i mieszając smażyć ok. 3 min. Po tym czasie wrzucić kawałki ryby i lekko podsmażyć po obu stronach przewracając ostrożnie dużą płaską łopatką (uważać , żeby się ryba nie rozpadła, smażymy dosłownie 1-2 min, ona się potem dopiecze w piekarniku). Przełożyć wszystko do wysmarowanych masłem kokilek (można też użyć ramekinów - tych naczynek do zapiekania crème brûlée).
Jajko wymieszać ze śmietaną, dodać szczypiorek, natkę, sól i pieprz. Zalać tą masą zawartość kokilek i z wierzchu posypać obficie żółtym serem. Zapiekać aż wierzch się lekko zrumieni i będzie bulgotał (ok. 15 min).

5 komentarzy:

  1. Agusiu, już samo czytanie składników tej potrawy sprawia, że zaczyna burczeć mi w brzuchu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lisko, ja ostatnio mam fazę na takie proste zapiekanki. Przez cały tydzień prawie wyjmowałam z piekarnika takie różności, a to z kurczakiem, a to z tuńczykiem itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie z kolei ciągnie do sałatek... Zupełnie nie wiem, co mi się stało, bo zwykle o tej porze roku jadłam głównie gęste zupy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczne danie Agusiu :) I takie proste! Juz schowalam sobie do ulubionych, lubie zapiekanki z zasady a ta szczegolnie mi przypadla do gustu bo ryby oczywiscie ;) no i poza tym pozwala na wykorzystanie "koncowek" - trudno wyczarowac obiad z 250g krewetek, czy kawalka ryby a taka zapiekanka swietnie mi to umozliwila, dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, cieszę się bardzo, że ta prościutka zapiekanka tak Wam smakowała. Tak jak piszesz, dobrze wykorzystuje się w niej końcówki, a ja mam wybitną zdolność do kupowania ryb w takiej ilości, że zawsze mi zostaną ze 2 niezagospodarowane filety. ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.