niedziela, grudnia 09, 2007

Szachownica makowo-kokosowa


Na Boże Narodzenie, w przeciwieństwie do pozostałej części roku, staję się w kuchni tradycjonalistką i oprawa Świąt jest u nas w domu stosunkowo "ortodoksyjna". Odkąd żyjemy na obczyźnie oczywiście toczę jeszcze nieustającą walkę, aby wszystkie potrawy miały jak najbardziej oryginalnie polski smak. Mamy dość stały, obowiązkowy wręcz zestaw dań, wynikający z kresowych tradycji naszych rodzinnych domów, ale poza nim nasze menu trochę z roku na rok ewoluuje. Dotyczy to zwłaszcza różnych wersji klasycznych przepisów na świąteczne ciasta, wypróbowywanych przeze mnie w ciągłym poszukiwaniu tego jednego jedynego najdoskonalszego smakowo. Tak dzieje się z przepisami na serniki i pierniki, ciągle szukam ideału. Czasem jednak sięgam po przepisy z jakimś klasycznym świątecznym składnikiem, ale trochą łamiące tradycję. Tak jest w przypadku dzisiejszego ciasta z makiem.

Przepis na nie znalazł się tu na prośbę kilku osób z forum MniamMniam. Dzieliliśmy się tam naszymi planami na świąteczne wypieki i ja rzuciłam hasło szachownicy makowo-kokosowej, która spotkała się z zainteresowaniem. Robiłam to ciasto 2 lata temu na Boże Narodzenie i wywołało dość duży entuzjazm wśród domowników i zaproszonych gości. W każdym razie zniknęło jako pierwsze ze wszystkich wypieków, właściwie to w oka mgnieniu. W zeszłym roku wróciłam jednak do klasyki i była tradycyjna makowa strucla, ale na Święta Anno Domini 2007 będzie chyba ponownie szachownica. W końcu każda rodzina i każdy dom tworzy z czasem swoje własne świąteczne tradycje i u nas do kanonu najwyraźniej wejdzie to ciasto z tradycyjnie świątecznym makiem i nieco mniej typowym na te okazje kokosem.

Przepis pochodzi z kuchennego zeszyciku mojej Mamy (chyba wszystkie mamy mają takie bezcenne notatki, prawda?). Mam poważne podejrzenia, że dostała go ona od zaprzyjaźnionej gospodyni z Kaszub, do której w letnie wakacyjne wieczory chadzaliśmy po mleko. Zdjęcie jest już dość wiekowe, musicie mi wybaczyć, bo ciasto będę piec tuż przed Świętami, a chciałam podzielić się tym przepisem z wyprzedzeniem, gdyby ktoś - tak jak ja - zdecydował się na bożonarodzeniową rewolucję i chciał obalić rząd miłościwie nam panujących makowych strucli.



Szachownica makowo-kokosowa

prostokątna foremka o wymiarach 23x35cm

Kruche ciasto:
600g mąki
4 łyżki cukru pudru
250g masła
6 żółtek
3 łyżki kwaśnej śmietany
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kakao

Warstwa makowa:
300g maku
2 jajka
1/2 szkl cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (opcjonalnie)

Warstwa kokosowa:
6 białek
1 szklanka cukru
1 op cukru waniliowego
200g wiórków kokosowych

250g powideł śliwkowych lub morelowych

Ciasto:
Zagnieść kruche ciasto ze wszystkich składników oprócz kakao (najlepiej to zrobić w malakserze). Podzielić ciasto na 3 części. Do jednej z nich dodać kakao. Każdą z części owinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na min. 1 godz.

Warstwa makowa:
Mak sparzyć i zmielić 3 razy w maszynce do mięsa. Utrzeć mikserem żółtka z 1/4 szkl cukru aż będą kremowe i puszyste. Dodać proszek do pieczenia, ekstrakt migdałowy i mak. Dokładnie wymieszać. Ubić białka na sztywną pianę z resztą cukru i delikatnie wmieszać do masy makowej.

Warstwa kokosowa:
Białka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na sztywną pianę. Delikatnie wymieszać z kokosem.

Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Natłuszczoną i wysypaną bułką tartą foremkę wykładamy rozwałkowaną jedną częścią jasnego kruchego ciasta i smarujemy je powidłami. Na nie wykładamy ukośnymi pasami (o szerokości ok. 3cm każdy) na przemian masę makową i kokosową. Na to ścieramy na grubej tarce ciasto kakaowe. Na ciemne ciasto ponownie układamy pasy masy kokosowej i makowej (ma wypadać mak nad kokosem i kokos nad makiem, tak aby utworzyły szachownicę). Na wierzch ścieramy na tarce drugą część jasnego ciasta. Pieczemy przez ok. 60 min aż wierzch się zezłoci.

19 komentarzy:

  1. hej

    nie zechciala bys czasami co podrzucic do Tajemnic Kuchni na http://intermen.pl ??

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy przepis Agnieszko : ). A czy to ciasto moze troche polezec, czy raczej do bezposredniej konsumpcji? Moze by tak zakwestionowac hegemonie Makowca? ;;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja lubię połączenie seru i maku! Muszę upiec Twoje ciasto, Agusiu.
    Powiedz mi, jakieś nowe nabytki książkowe? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak, ser i mak, to jest to co tygryski lubia najbardziej :-) bardzo podoba mi sie tez pomysl tej szachownicy, gdyz baaaardzo dawno temu jadlam podobne 'szachownicowe' ciasto z kokosem ktore bylo przepyszne, wiec i to jak najszybciej wyprobuje. Gratuluje ciakawych pomyslow i pieknach zdjec :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pawel,
    jestem otwarta na wszelkie pomysly :)

    Ines,
    troche mi trudno odpowiedziec na to pytanie, bo u mnie ono dlugo nie lezalo, ale że jest dość wilgotne to mysle, ze kilka dni mozna je spokojnie przechowywac. Dobrze znosi tez zamrazanie, bo kawalek zaraz po upieczeniu swoim zwyczajem wrzucilam do zamrazarki.

    Lisko,
    nowych nabytkow oczywiscie troche jest, jakżeby inaczej. ;) Czesc przytarganych ze Stanow, no i ciagle zakupy w amazonie. Z ciekawszych to "Whole Grain Baking", "Meditteranean Cook" Paula Gaylera i "All American Desserts". A jakie Ty masz nowosci (bo nie watpie, ze masz ;) ) ?

    Bea,
    bardzo dziekuje za wizyte i mile slowa.Ogromnie sie ciesze, ze tu do mnie zagladasz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Agusiu, rany boskie, czego ja nie mam! Aż boję się przyznać...
    Ostatnio rządzi u mnie Carole Bloom 'Essential Baker', której właściwie nie odkładam na półkę. Kupiłam "Italia" A. Carluccio, nową książkę Magdy Gessler, która nawet mi sie podoba. Artisan Baking... Właściwie to ostatnio interesują mnie głównie te o pieczeniu. Jeszcze trochę i zatrudnie sie w piekarni albo cukierni ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz sie przyglądam uważnie przepisowi - nie wiem, gdzie ja widziałam ten ser...

    OdpowiedzUsuń
  8. no wlasnie Lisko, tez sie potem zaczelam nad tym zastanawiac :-) aczkolwiek nie zmienia to faktu ze kocham mariaz sera z makiem; a ze kocham tez kokosy, wiec i tego polaczenia chetnie sprobuje ;-)
    ta +szachownica+ ktora jadalam w dziecinstwie byla z jakiegos brazowego ciasta z kokosowym kremem wlasnie i byla przepysznać aczkolwiek nigdy nie udalo mi sie znalezc na nia przepisu :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe i dekoracyjne ciasto i ciesze sie dobrze wytrzymuje zamrazanie bo tez jestem zwolenniczka tego...
    Musze je kiedys sprobowac!

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja obiecałam szanownemu małżonkowi (swojemu jak najbardziej), że szachownica Agusi zawita na naszym świątecznym stole. :)
    Agusiu, piękne zdjęcie.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Agusiu, zagniotłam dzisiaj kruchy spód do tego ciasta. W zamrażalniku poczeka do soboty, wtedy będę piec. Ale mam pytanie: z przepisu wynika, że kruchy spód jest bez dodatku cukru. To nie pomyłka? tak ma byc? I drugie w sumie ważniejsze dla mnie: chciałam się upewnić co do użycia białek. Rozumiem, że 2 bialka idą do masy makowej, a 6 do masy kokosowej?

    OdpowiedzUsuń
  12. Malgosiu,
    Z białkami jest dokładnie tak, jak piszesz. 6 do kokosowej masy pochodzi z jajek, których żółtka użylismy do kruchego ciasta. Kolejne 2 jajka idą do masy makowej: żóltka ukrecamy z częścią cukru, a 2 białka z pozostałym cukrem.

    A z cukrem do kruchego to straszna wpadka: zjadlo mi przy przepisywaniu przepisu 4 lyżki cukru pudru. Okropnie mi wstyd. Juz to poprawiam, ale martwię się o twoje zarobione już ciasto, może da sie w nie jeszcze wrobic ten cukier puder.

    Lisko,
    Napisz cos więcej o "Essential Baker", ja ją w US w ostatniej chwili odłozyłam z góry kupowanych kulinarnych tomów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, a ja właściwie przepraszam. Z tymi białkami to się wygłupiłam. Przeczytałam raz jeszcze przepis i wszystko jest jasno napisane. Nie wiem, jakiejś pomroczności dostałam pierwotnie i gdzieś mi te jaja pouciekały. ;-)
    Co do cukru, tak mi sie wydawało, że nastąpiła pomyłka i dodałam do wyrabianego ciasta. Co prawda na oko wsypałam 5 łyżek, ale to niewielka różnica. Zatem wzystko w porządku. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uff, Malgosiu, to kamień spadl mi z serca. Ja ostatnio w mojej pomroczności nie wiedzieć czemu dość drastycznie odcukrzam rózne przepisy. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej Agus
    Strasznie dawno mnie tu nie bylo u Ciebie ale wiedzilam, ze jak juz zagladne to oczywiscie bedzie warto :) To ciasto bardzo przekonujaco wyglada i moze uda mi sie wreszcie przekonac mojego Portugalca do maku ;) Pozdrawiamy serdecznie
    P.S. Obecnie mieszkamy oboje i pracujemy w Krakowie- ciesze sie z powrotu do Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Marto, cieszę się , że Cię tutaj widzę (ale szkoda, że tylko wirtualnie ;)). Gratuluję przenosin do tak pięknego miasta. A jak się czuje druga połówka na polskiej ziemi? Z ciastem uważaj,Portugalczycy się boją jego halucynogennego działania również. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. :)Mysle ze dobrze sie czuje, zwlaszcza ze ma prace i poki co wynajmujemy fajne i CIEPLE mieszkanko :) No i ten Krakow... jest nim zachwycony :)
    POzdrawiam serdecznie

    ps Sernik gotowany mojej mamy smakowal mu bardzo(choc nie wiedzial co je) wiec moze kiedys i do maku sie przekona :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lisko! Dziękuje Ci nie tylko za przepisy, dziękuje za radosc zycia, za kropelki miodu któe spływaja do samotnych...
    Dziekuje wam wszystkim dziewczynom za piękne wpisy, za dopisane końcówki bajek, ale szczególnie tym które lubie czytać najbardziej Lisce, Agusi, Ptasi, Bajaderce-dzuękuje Wam wszystkim i zyczę rodzinnych, wesolych Swiąt

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziękuję za ciepłe słowa i za życzenia. Ja również życzę wszystkiego dobrego na tegoroczne Święta.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.