środa, grudnia 05, 2007

Szał ciasteczkowy - prążkowane ciasteczka wiśniowe


Przez cały rok piekę w zasadzie stosunkowo niewiele ciasteczek. Jeśli już się zdecyduję to zwykle na coś w rodzaju chocolate chip cookies, albo na jakieś równie proste nakładane łyżką prosto na blaszkę. Ale gdy nadchodzi grudzień, a z nim Adwent i oczekiwanie na najpiękniejsze święta w roku - wszystko się zmienia. Zaczynam krążyć jak lew koło wszelkich "cookie bibles" i ciągnie mnie jak magnes do stron internetowych pełnych małych pieczonych słodkości.

To już stało się tradycją, że umilamy sobie ten, tutaj zwykle deszczowy, grudzień wyciąganymi po kilka razy w tygodniu z piekarnika stosami ciasteczek. A że pora sprzyja przedświątecznym spotkaniom i przyjęciom, które zwykle łączą się również z drobnymi upominkami to fakt ten napędza jeszcze mój tytułowy szał ciasteczkowy. Nie znam osoby, która nie zachwyciłaby się takim własnoręcznie wykonanym pachnącym, chrupiącym i smakowitym prezentem.

Dzisiejsze ciasteczka robiłam już na ubiegłoroczne Boże Narodzenie, ale jakoś w przedświątecznym zamieszaniu zapomniałam tu o nich napisać. Skusiły mnie swoją ładną formą. Wymagają trochę cierpliwości, bo ciasto musi dwukrotnie odpoczywać w zamrażalniku, po to żeby można im było potem nadać właściwy kształt. Atrakcją jest wiśniowe nadzienie, a same ciasteczka są bardzo chrupiące. Przepis pochodzi ze strony Marthy Stewart. Jest jak zwykle nieco przeze mnie zmodyfikowany. Przede wszystkim nie dodawałam do nadzienia cukru, bo wydaje mi się wystarczająco słodkie, poza tym wolałam aromat cytrynowy zamiast migdałowego.




Prążkowane ciasteczka wiśniowe

36 sztuk (ok. 2 duże blaszki)

Nadzienie:
3/4 szkl suszonych wiśni
1/3 szkl dżemu wiśniowego
1/2 łyżeczki ekstraktu cytrynowego

Ciasto:
1 i 1/4 szkl mąki
1/2 szkl żółtej drobnej mąki kukurydzianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
115g masła w temperaturze pokojowej
1 szkl cukru
1 duże jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Nadzienie:
Do malaksera wrzucamy suszone wiśnie i dżem. Miksujemy na dość gładką pastę. W małym garnuszku podgrzewamy, ciągle mieszając, aż się zagotuje. Zdejmujemy z ognia, dodajemy ekstrakt cytrynowy. Zostawiamy do ostygnięcia.

Ciasto:
Mieszamy w misce mąkę, mąkę kukurydzianą, proszek do pieczenia i sól.
Mikserem ubijamy masło z cukrem na gładki krem. Dodajemy jajko i wanilię nadal miksując.
Na niskich obrotach miksera dosypujemy partiami mieszankę mąk. Krótko mieszamy, aż do połączenia składników.

Dzielimy ciasto na 4 równe części. Wałkujemy każdą część na prostokąt (ok.23-25cm x 10 cm, 1 cm grubości) pomiędzy 2 arkuszami papieru do pieczenia. Układamy placki jeden na drugim, przełożone arkuszami papieru do pieczenia i w blaszce przenosimy na 45-60min do zamrażalnika.

Wyjmujemy ciasto z zamrażalnika. Zdejmujemy papier z części ciasta. Równomiernie rozsmarowujemy 1/3 nadzienia na pierwszej warstwie ciasta. Nakładamy na nie drugi prostokąt ciasta i ponownie rozsmarowujemy masę. Powtarzamy czynności z kolejną warstwą ciasta. Ostatnią warstwę zostawiamy nieposmarowaną.

Ponownie wkładamy ciasto z nadzieniem do zamrażalnika na 1-1,5 godz.
Rozgrzewamy piekarnik do 180ºC. Wykładamy blaszki papierem do pieczenia.
Po wyjęciu ciasta przycinamy równo brzegi, żeby mieć ładną cegiełkę. Kroimy ja w poprzek na 0,5 cm plastry. Układamy je na blaszkach, pozostawiając wolne ok. 5cm przestrzenie między ciasteczkami. Pieczemy, aż się zezłocą wokół brzegów przez ok. 12-15min. Przechowujemy w puszkach do 2 tygodni.

7 komentarzy:

  1. piękne... wpatruję się w nie już kolejny dzień i gdyby nie brak mąki kukurydzianej, pewnie już bym się za nie zabrała;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te piękne portugalskie promienie słoneczne na równie pięknych ciasteczkach - powodują, że trudno skojarzyć Twoje ciasteczkowe szaleństwo, Agusiu, ze zblizającymi się świętami bożnonarodzeniowymi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko przepiekne te ciasteczka, sprobuje je zrobic na prezent dla kolezanek w pracy bo wszystkie uwielbiaja wisnie.
    Ps. ciasteczkowe szalenstwo i ja mam :)tyle ze caloroczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sa przepiekne! I latwe do zrobienia, bede musiala sprobowac (tylko kiedy to wszystko zrobie?) :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładne paseczki. Ale pierwsze skojarzenie, jakie miałam z tymi ciasteczkam było zupelnie niesłodkie: pyszne chrupki bekonowe, jakimi zajadałam się w podstawówce :-D Miały identyczne paseczki i b.podobny ksztalt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne! Nie mam tylko suszonych wisni ale ostatecznie te mozna by bylo zastapic tylko ze ciekawa jestem smaku bo nigdy nie uzywalam suszonych wisni... Przepis do zachowania!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.