środa, października 03, 2007

Piramidalna....zupa


To jest chyba jedna z najzabawniejszych zup jakie zdarzyło mi się przygotowywać, a poza tym bardzo interesująco się prezentuje na talerzu. W dodatku jestem z siebie trochę dumna, bo sama wymyśliłam jej sposób podania. Właściwie nie jestem pewna czy powinnam ją nazywać zupą, bo konsystencję ma raczej gulaszowego sosu. Ma intensywnie pomidorowy smak, na powierzchni pływają kontrastujące delikatnym smakiem krewetki, a ze środka wyłania się couscousowy pagórek. Może nie jest to kuchenny artyzm w rodzaju indonezyjskiego ryżu nasi kuning, ale całkiem nieźle się prezentuje i smakuje. W dodatku przygotowanie zajmuje naprawdę chwilkę, jak na taki fajny efekt.

Rynek w Marakeszu. 2005.


Kolejną - jak dla mnie przynajmniej - zaletą są marokańskie konotacje tej zupy, których wyrazem jest oczywiście obecność wśród składników: couscous i sztandarowych dla kuchni Maghrebu - kminu rzymskiego i mielonych ziaren kolendry. Aż mi przychodzą na myśl te różnokolorowe, aromatyczne, starannie uformowane piramidy przypraw na co drugim straganie w Marrakeszu (jak na moim zdjęciu powyżej). I chyba to właśnie one mnie zainspirowały.

Rynek w Marakeszu. 2005.


Zupa z couscous, ciecierzycą i krewetkami w stylu marokańskim

100g couscous
skórka i sok z 1/2 cytryny
2 łyżki oliwy extra virgin
200ml bulionu drobiowego
150g obranych krewetek
1 liść laurowy
1 mała cebula przekrojona na pół
kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego

1 łyżka oliwy
1 cebula drobno posiekana
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
500g rzadkiego przecieru pomidorowego
6 pomidorów bez skórki i pokrojonych w kostkę (lub 400g puszka pomidorów)
1/2 łyżeczki pasty harissa
150ml białego wina
350ml bulionu warzywnego
350g ugotowanej ciecierzycy
szczypta cukru
sól i pieprz do smaku
2 łyżki posiekanej natki kolendry

Couscous zalewamy wrzącym bulionem. Odstawiamy, aż płyn zupełnie się wchłonie. Spulchniamy couscous widelcem i mieszamy z oliwą i sokiem oraz skórką z cytryny. Krewetki obgotowujemy przez 2-3 min we wrzącej wodzie z dodatkiem pieprzu, cebuli, lauru i ziela angielskiego.Szybko odsączamy i przepłukujemy zimną wodą.

Na oliwie szklimy cebulę. Dodajemy czosnek, a następnie pomidory i przecier. Dusimy przez 5 min, doprawiamy harissą, cukrem, solą i pieprzem. Dolewamy wino i bulion, chwilę gotujemy. Dodajemy krewetki, jeszcze raz mocno i krótko podgrzewamy. Na talerzach układamy na środku kopczyk z couscous i wokół niego wlewamy zupę. Posypujemy kolendrą.

10 komentarzy:

  1. Agusiu w tej zupie jest wszystko co lubie, a i podanie bardzo ciekawe. Musze koniecznie sprobowac:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bliskie spotkania trzeciego stopnia. Chyba nie tylko ja wszędzie widzę ten szczyt :) A tak na poważnie - Twoja zupa dostarczyła mi inspiracji na dzisiejszą kolację.
    Serdecznie dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Max, ze wstydem się przyznam, że mój mąż, wielbiciel sci-fi, musial mi wyjasnić Twoje skojarzenie. Uważal je zresztą za bardzo trafne i zabawne. Ja niestety tego klasyka jakoś nigdy nie oglądalam. Cieszę się, że Cię ten przepis zainspirowal. PS. Twoja piramida jest o wiele bardziej profesjonalna niż moja. :)

    Elu, ale super, że chcesz wypróbować tę zupę. Ja też przepadam za takimi zestawami skladników. Zapomnialam tylko dodać, że dodatek wina nie jest hmmmm...typowo marokański.;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agusiu, ależ to misterna konstrukcja. ;-) Jak udało Ci się utrzymać ten stożek w całości po dolaniu części gulaszowo-płynnej?

    OdpowiedzUsuń
  5. Malgosiu, ta plynna czesc, jak wspominalam w poscie, byla dosc gesta, to chyba pomoglo utrzymac sie couscousowi w stozkowatej formie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zupka, trzeba będzie wypróbować. Oby tylko stożek sie trzymał;)
    Świetny ten Twój blog, wpadam tu często. A tak niekulinarnie - gdzie jest Twój dom - w Portugalii czy w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  7. Fizycznie? To tam gdzie i moja kuchnia, a na jej lokalizację to już sam tytul blogu wskazuje...;) Dzięki za mile slowa o blogu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, fizycznie to nie wszystko. Tak duchowo, o to mi chodziło :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zupka zrobiona, wprawdzie z modyfikacjami- ale wyszła przepyszna!!! Nie dodałam kaszki, ale za to podsmażony seler naciowy, marchew w słupkach i skórkę z 1 cytryny. Do zupki dodałam również sok z 1/2 cytryny. Nawet pastę harissa dostałam w sklepie! Jak niewiele trzeba człowiekowi do szczęścia :-D. Dziękuję za ciekawe przepisy i serdecznie pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ogromnie mi miło, że zupka smakowała. Bardzo ciekawe modyfikacje! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.