niedziela, września 23, 2007

Panna cotta z białą czekoladą i bursztynowym sosem z maracuji



Maracuja, inaczej nazywana owocem pasji, to jeszcze jeden dla Polaka egzotyczny owoc, który tu w Portugalii rośnie w przydomowych ogródkach. Nikt się nim specjalnie nie emocjonuje, zrywa się go z pnącej roślinki, przekrawa na pół i łyżeczką wyjada przyjemnie kwaskowaty miąższ razem z ziarenkami. O sekrecie wyboru najlepszych i najbardziej dojrzałych owoców pasji również dowiedziałam się dopiero tutaj. Otóż należy zerwać z pnącej się tu gdzie popadnie rośliny (lub wybrać ze stosu owoców w jakiejś pobliskiej frutaria) najbrzydszy wizualnie okaz - pomarszczony i ciemny, taki właśnie, jaki szerokim łukiem omijałam w działach z egzotycznymi owocami w Polsce. Tylko takie brzydale są odpowiednio dojrzałe i słodkie. Jeśli wybierzemy śliczniutki i gładki jasnoczerwony okaz możemy być pewni, że będzie niedojrzały i jego cierpkość wykręci nam usta i pozostawi nieprzyjemny posmak na języku.




Tajemnicę więc już znacie, teraz wystarczy wybrać odpowiednie owoce i zabrać się do przygotowania panna cotta z sosem z owoców maracuji. W tym przypadku co prawda nie trzeba szukać na straganie tych najbrzydszych kaczątek , dodatek słodkiego wina i cukru skompensuje nieco mniejszą dojrzałość owoców (takie są właśnie te na moim zdjęciu - tuż przed doskonałością). Przepis znalazłam w zasługującej w pełni na swój tytuł książce "The Wicked Sweet Indulgences". Po swojemu jedynie przygotowałam żelatynę i "sportugalszczyłam" recepturę, używając swojskiego słodkiego białego wina moscatel (moje to było Favaios, czyli moscatel z pobliskiego regionu Douro), a nie obłędnie drogiego francuskiego Sauternes. Myślę, że przepisowi to nie wyszło na złe.

Przed konsumpcją proponuję wymazać z pamięci tabele kaloryczne i z pełną świadomością grzechu włożyć do ust łyżeczkę jedwabistej panna cotta, oblanej kwaskowatym winnym sosem z owoców pasji.



Panna cotta z bia
łą czekoladą i sosem z maracui


6 porcji

300ml śmietanki kremówki 30%
150g białej kulinarnej czekolady, pokruszonej
75g cukru
2 łyżeczki żelatyny
2 łyżki wody
1 łyżka mleka
1/2 szkl miąższu z owoców maracuja (ok. 5-6 owoców)
1 szkl słodkiego białego wina (moscatel lub typu sauternes)

Śmietankę z czekoladą i 2 łyżkami cukru podgrzewać na małym ogniu, nie dopuszczając do zagotowania, aż się składniki rozpuszczą. Żelatynę zalać wodą i zostawić do napęcznienia. Dodać 1 łyżkę mleka i wstawić szklankę do rondelka z gorącą wodą, mieszając aż się rozpuści. Można dodać kilka łyżek gorącej masy śmietankowo-czekoladowej, co przyspieszy rozpuszczanie żelatyny.

Wlewamy żelatynę do śmietany z czekoladą i dokładnie mieszamy. Przelewamy masę do natłuszczonych foremek o pojemności ok.1/2 szkl. Zostawiamy do ostudzenia i wstawiamy do lodówki do stężenia. W międzyczasie przygotowujemy sos z maracui. Miąższ, razem z winem i pozostałym cukrem mieszamy w rondelku, doprowadzamy do wrzenia i odparowujemy do ok. 1/3 objętości (przez ok. 15min). Zostawiamy do ochłodzenia.

Podajemy deser schłodzony, polany syropem z maracui.

4 komentarze:

  1. Nie robilam jeszcze deserow na bialej czekoladzie bo mi sie wydaje bardzo slodka ale moze powinnam sprobowac raz bo w takim polaczeniu jak u ciebie z kwaskowym syropem maracuji musi wyjsc to super! Bravo za ten zestaw! Oprocz tego bardzo ladnie wyglada!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wzdychać mi tu lakomczuchy tylko wypróbowywać przepis proszę!! ;)

    Veni, rzeczywiście maracuja dobrze przelamuje slodycz i delikatny smak panna cotta.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.