czwartek, września 27, 2007

Krewetki w tajskim stylu

Jak już tu wspominałam kuchnię tajską znam niestety jedynie teoretycznie i jeszcze z wizyt w restauracjach. Bywający w tamtych stronach znajomi (hej, hej Agnieszko i Witku :) ), generalnie mieli bardzo pozytywne wrażenia co do kuchni w oryginale. Z negatywów wspominali jedynie, że czasami stopień pikantności dań bywa trudny do akceptacji.

Ja przyznam się, że również miewałam z tym problemy tyle, że rozkoszując się autentyczną kuchnią meksykańską. Czasem potrawy były tam do tego stopnia "hot", że uniemożliwiało mi to rozkoszowanie się innymi składnikami dania poza chili. Prawdę mówiąc, wszechogarniające pieczenie w jamie ustnej niezwykle mi utrudnia odbiór innych niuansów smakowych. Nie myślcie tylko, że ja lubię mdłe potrawy. Myślę, że jak na przeciętne polskie, a zwłaszcza portugalskie gusta, to dopuszczam w daniach całkiem dużą dawkę kapsaicyny. :) Gdy sama gotuję, nauczona doświadczeniem, dozuję jednak te wszystkie chili, pieprze kajeńskie i piri-piri stopniowo, żeby nie zdominowały potrawy.

W moim dzisiejszym tajskim daniu z pewnością będzie można docenić bogactwo składników, bo chili to tutaj tylko jeden z wielu dodatków. Jest to rodzaj dania, którego proporcje uwielbiam: tylko trochę owoców morza i mnóstwo warzyw. Jak to w kuchni Azjatów - najbardziej czasochłonne jest krojenie. Późniejsza obróbka cieplna idzie migiem. Przepis już od dawna jest w moim komputerze w pliku o nazwie "tajskie owoce morza". Oryginalnego źródła nie pomnę, zresztą tyle razy już go modyfikowałam, że mogę chyba traktować, jako własne przepisowe "dziecko".

Tajskie krewetki ze szparagami i kukurydzą

2 łyżki oleju arachidowego
3 ząbki czosnku drobno posiekane
200 g zielonych szparagów, pokrojonych w 3 cm kawałki
125g miniaturowych kolb kukurydzy
1 łyżka ciemnego sosu sojowego
4 łyżki bulionu warzywnego
1 dojrzały pomidor posiekany w drobną kostkę
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
150g średniej wielkości krewetek, obranych ze skorupek
1 duża marchewka pokrojona w zapałkę
2,5cm korzeń świeżego imbiru, obrany i drobno posiekany w zapałkę
1/2 łyżeczki sproszkowanej papryczki chili
100g świeżego szpinaku

Rozgrzać olej w woku lub na zwykłej patelni. Podsmażyć czosnek i imbir, aż będą złociste, dodać kawałki szparagów (ale nie czubki ! te zachować na później), marchewkę i kukurydzę. Smażyć przez 2-3 min. Wrzucić czubki szparagów, krewetki i chili i smażyć jeszcze 2 min. Dodać sos sojowy, bulion i pomidora. Teraz dolać rozmieszaną w wodzie mąkę ziemniaczaną i ogrzewać do zgęstnienia. Na koniec wrzucić szpinak i smażyć jeszcze przez 1 min. Natychmiast podawać.

2 komentarze:

  1. smakowicie to wygląda,a ja jestem taaaaaka wyglodzona...
    a teraz nadrabiam zaleglości w lekturze blogów, u Ciebie szykuje się kawal lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się Aniu i zapraszam do czytania :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.