
Chyba każda osoba piekąca w domu chleb ma taki przepis, który może robić z zamkniętymi oczami. Wtedy, gdy jest zmęczona, nie chce jej się myśleć, szukać przepisów, ryzykować porażki. Jest to zwykle prosty chleb lubiany przez całą rodzinę, dostosowany idealnie do gustu domowników. I ja mam taki przepis, który już setki razy pozwolił mi na wyjęcie z piekarnika pachnących i chrupiących bochenków, nigdy jakoś się nam nie nudzących. Zauważcie, że mówi to osoba chorobliwie lubiąca wypróbowywać nowe przepisy... czasem jednak jak widać zdarzają się wyjątki od reguły, zresztą uwielbienie nowości nie musi oznaczać, że nie ma się żelaznego repertuaru sprawdzonych przepisów. Ten chleb ma w sobie wszystko co lubimy, jest niezwykle prosty w wykonaniu i niezbyt czasochłonny.
Przepis jest już bardzo stary, właściwie jest ze mną od początku mojej przygody z pieczeniem chleba. Był wielokrotnie modyfikowany, żeby idealnie spełniał wszystkie nasze wymagania. A jakie te wymagania są? Otóż nasz chleb musi być:
- nieduży i foremkowy, jakoś ten kształt jest u nas do kanapek najbardziej ulubiony
- na zakwasie i obowiązkowo z czarnuszką (naszą ukochaną przyprawą do pieczywa)
- miąższ musi mieć sprężysty, ale nie gliniasty, dziurki nieduże i równomiernie rozłożone
- koniecznie ma mieć pełno zdrowych ziarenek i nasionek (to już jest trochę wymuszone przeze
mnie, ale w pełni akceptowane przez resztę rodziny; zresztą dzięki tym dodatkom chleb może
nosić szumną nazwę "zdrowy")
- i co dość oczywiste - ma być przy nim jak najmniej zachodu, nie może sprawiać problemów w
wykonaniu, ani żadnych niemiłych niespodzianek.
Żeby sobie ułatwić życie, raz na jakiś czas robię sobie na zapas cały słój mieszanki "zdrowych dodatków" potrzebnych do produkcji tego chleba. Potem tylko odmierzam żądaną ilość i nie muszę biegać po kuchni, szukając a to płatków owsianych, a to znowu siemienia, czy sezamu.
Przepis jest już bardzo stary, właściwie jest ze mną od początku mojej przygody z pieczeniem chleba. Był wielokrotnie modyfikowany, żeby idealnie spełniał wszystkie nasze wymagania. A jakie te wymagania są? Otóż nasz chleb musi być:
- nieduży i foremkowy, jakoś ten kształt jest u nas do kanapek najbardziej ulubiony
- na zakwasie i obowiązkowo z czarnuszką (naszą ukochaną przyprawą do pieczywa)
- miąższ musi mieć sprężysty, ale nie gliniasty, dziurki nieduże i równomiernie rozłożone
- koniecznie ma mieć pełno zdrowych ziarenek i nasionek (to już jest trochę wymuszone przeze
mnie, ale w pełni akceptowane przez resztę rodziny; zresztą dzięki tym dodatkom chleb może
nosić szumną nazwę "zdrowy")
- i co dość oczywiste - ma być przy nim jak najmniej zachodu, nie może sprawiać problemów w
wykonaniu, ani żadnych niemiłych niespodzianek.
Żeby sobie ułatwić życie, raz na jakiś czas robię sobie na zapas cały słój mieszanki "zdrowych dodatków" potrzebnych do produkcji tego chleba. Potem tylko odmierzam żądaną ilość i nie muszę biegać po kuchni, szukając a to płatków owsianych, a to znowu siemienia, czy sezamu.
Zdrowy chleb powszedni
2 keksówki o wymiarach 11x20cm
1 szkl letniej wody źródlanej
1/2 szkl maślanki (lub więcej wody zamiast niej)
75g zakwasu żytniego
230g mąki pszennej
70g białej mąki żytniej
150g mąki pszennej razowej
1 łyżka glutenu (niekoniecznie)
1 łyżeczka suszonych drożdży
1 i 1/3 łyżeczki soli
Zdrowe dodatki:
1/4 szkl otrębów (najlepiej mieszanych z 4 zbóż)
1/4 szkl pestek słonecznika
1/4 szkl pestek dyni
1 łyżka sezamu
2 łyżki siemienia lnianego (ja mieszam jasne i ciemne)
3 łyżki drobnych płatków owsianych
1 łyżeczka nasion lucerny
1 łyżeczka czarnuszki
1/2 łyżeczki kminku
masło lub oliwa w spray'u i otręby pszenne do wysypania foremek
mak do posypania wierzchu
Dodajemy składniki (oprócz "zdrowych dodatków") do maszyny do chleba w/g instrukcji (u mnie najpierw płynne, potem suche). Nastawiamy na program "Dough". W drugiej połowie wyrabiania dosypujemy zdrowe dodatki. Ciasto nie utworzy kuli w maszynie, będzie dość ciężkie i będzie się przyklejać do dna i ścianek w czasie wyrabiania. Po zakończeniu wyrabiania pozostawiamy ciasto chlebowe w maszynie do wyrośnięcia do zakończenia programu i podwojenia objętości (u mnie to trwa ok. 1 godz).
Ciasto lekko odgazowujemy i przekładamy do natłuszczonych i wysypanych otrębami foremek. Posypujemy makiem, lekko dociskając go do ciasta. Przykrywamy foremki natłuszczoną przeźroczystą folią i zostawiamy do wyrośnięcia (ok. 40 min). W tym czasie nagrzewamy piekarnik z kamieniem do pieczenia w środku (ustawionym na dolnej półce) do 200ºC.
Pieczemy chleb przez ok. 50 min, spryskując go wodą (zraszaczem do kwiatów ;) ) zaraz po włożeniu do pieca i drugi raz po minucie. Ja jeszcze wlewam trochę wrzątku na blaszkę ustawioną po kamieniem na dnie piekarnika. Chleb jest gotowy, gdy postukany w spód wydaje pusty odgłos.
2 keksówki o wymiarach 11x20cm
1 szkl letniej wody źródlanej
1/2 szkl maślanki (lub więcej wody zamiast niej)
75g zakwasu żytniego
230g mąki pszennej
70g białej mąki żytniej
150g mąki pszennej razowej
1 łyżka glutenu (niekoniecznie)
1 łyżeczka suszonych drożdży
1 i 1/3 łyżeczki soli
Zdrowe dodatki:
1/4 szkl otrębów (najlepiej mieszanych z 4 zbóż)
1/4 szkl pestek słonecznika
1/4 szkl pestek dyni
1 łyżka sezamu
2 łyżki siemienia lnianego (ja mieszam jasne i ciemne)
3 łyżki drobnych płatków owsianych
1 łyżeczka nasion lucerny
1 łyżeczka czarnuszki
1/2 łyżeczki kminku
masło lub oliwa w spray'u i otręby pszenne do wysypania foremek
mak do posypania wierzchu
Dodajemy składniki (oprócz "zdrowych dodatków") do maszyny do chleba w/g instrukcji (u mnie najpierw płynne, potem suche). Nastawiamy na program "Dough". W drugiej połowie wyrabiania dosypujemy zdrowe dodatki. Ciasto nie utworzy kuli w maszynie, będzie dość ciężkie i będzie się przyklejać do dna i ścianek w czasie wyrabiania. Po zakończeniu wyrabiania pozostawiamy ciasto chlebowe w maszynie do wyrośnięcia do zakończenia programu i podwojenia objętości (u mnie to trwa ok. 1 godz).
Ciasto lekko odgazowujemy i przekładamy do natłuszczonych i wysypanych otrębami foremek. Posypujemy makiem, lekko dociskając go do ciasta. Przykrywamy foremki natłuszczoną przeźroczystą folią i zostawiamy do wyrośnięcia (ok. 40 min). W tym czasie nagrzewamy piekarnik z kamieniem do pieczenia w środku (ustawionym na dolnej półce) do 200ºC.
Pieczemy chleb przez ok. 50 min, spryskując go wodą (zraszaczem do kwiatów ;) ) zaraz po włożeniu do pieca i drugi raz po minucie. Ja jeszcze wlewam trochę wrzątku na blaszkę ustawioną po kamieniem na dnie piekarnika. Chleb jest gotowy, gdy postukany w spód wydaje pusty odgłos.




24 comments: