piątek, sierpnia 10, 2007

Saltimbocca z indyka z duszoną młodą kapustą

Na palcach mogę policzyć książki, z których mam ochotę wypróbować wszystkie przepisy po kolei i mam całkowitą pewność, że niewątpliwie znakomicie się udadzą. Do takich kulinarnych dzieł należą te z serii "The Best American Recipes" wspominanej często w tym blogu. Już samo założenie autorów jest świetne: do druku wybierane są bardzo starannie najlepsze i najciekawsze przepisy z danego roku. Tych doskonałości poszukują w wielu źródłach: wydanych ostatnio książkach, czasopismach, internecie i przepisach restauracyjnych. W efekcie dostajemy receptury wnikliwie przeanalizowane i przetestowane. Oprócz samego przepisu jest zawsze kilka słów o jego rodowodzie, noty autorów o sposobie wykonania, różne triki możliwe do zastosowania, żeby udoskonalić smak lub ułatwić sobie pracę i oczywiście uwagi o sposobie podawania i pasujących dodatkach. Ponieważ kuchnia amerykańska to wielki tygiel łączący w sobie tradycje wielu nacji, książka obfituje w różnorodne przepisy z wszystkich zakątków globu, od francuskiej i włoskiej klasyki, poprzez smaki latynoskie, aż po azjatyckie pyszności.

Serię tą odkryłam dzięki Ani-Bajaderce i ogromnie jej za polecenie tych książek dziękuję. Dziwne jest to, że żaden z tomów nie ma ani jednego obrazka, a mi to zupełnie nie przeszkadza. Dziwne dlatego, że ja mam trochę dziecinne podejście do książek kulinarnych i przepadam za tymi z obrazkami. Tutaj jednak muszę przyznać, że treść jest ważniejsza od formy.

Dzisiejszy obiadowy przepis pochodzi z tomu "The Best American Recipes 2004/2005". Ja zamiast polecanych w książce piersi kurczaka użyłam piersi indyka. Jest to wersja klasycznych "skaczących do ust" włoskich kotletów saltimbocca, z szynką parmeńską i listkami świeżej szałwi. Okazuje się, że wcale nie trzeba do nich używać niewygodnych później przy konsumpcji wykałaczek. Wystarczy szałwię nałożyć na kotlet, przykryć plastrem "prosciutto crudo" i dopiero teraz rozbić trochę tłuczkiem. Pozostaje nam jeszcze delikatne otoczenie w mące i wszystko się doskonale trzyma w czasie smażenia. To jeden z trików, których pełna jest książka.

Ja zmieniłam nieco dodatki, bo moje dziecko nie tknie proponowanej w oryginalnym przepisie lekko gorzkawej escaroli, zamiast niej użyłam młodej kapusty. Jeszcze tylko kieliszek białego wina i możemy się delektować ekspresowym i pysznym obiadem.

Saltimbocca z indyka z duszoną młodą kapustą

1/2 dużej piersi indyka pokrojonej na plastry lub 4 piersi z kurczaka

1 łyżka świeżych liści szałwii pokrojonych skośnie w paski

cienkie plastry prosciutto crudo (tyle plastrów ile kotletów)

sól i świeżo zmielony biały pieprz

mąka do obtoczenia kotletów

4 łyżki oliwy

3 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę

1 mała główka młodej kapusty, dość drobno poszatkowanej

ok. 375g puszka białej fasolki cannellini

1 szkl bulionu drobiowego

500g brokułów podzielonych na różyczki

1/4 szkl świeżo startego parmezanu lub sera Grana Padano

świeże listki szałwii do podania


Na każdy z kotletów nałożyć kilka paseczków listków szałwii i przykryć je plastrem prosciutto. Rozbić kotlety tłuczkiem do grubości ok. 1/2 cm. Posypać kotlety pieprzem i lekko obtoczyć w mące.
Rozgrzać mocno 2 łyżeczki oliwy na dużej patelni. Smażyć kotlety partiami, gdy brzegi staną się nieprzezroczyste, przewrócić na drugą stronę i dosmażać do zrumienienia przez 5-7 min. Zdjąć kotlety z patelni i trzymać w cieple.

Na patelnię wlać resztę oliwy, wrzucić kapustę i czosnek i smażyć przez kilka minut. Dodać bulion i dusić ok. 1o min do miękkości. Pod koniec gotowania dodać odsączoną fasolkę z puszki.
W międzyczasie ugotować na parze brokuły i trzymać w cieple. Na wierzch kapusty ułożyć drobiowe kotlety, szynką do góry, przykryć pokrywką i podgrzewać przez 3-5 min. Na talerzu ułożyć różyczki brokułów, obok nich kapustę z fasolą, a na niej kotlety. Posypać parmezanem i listkami szałwii.

1 komentarz:

  1. Agusiu, bardzo mi milo, ze tak ci przypadly do gustu rekomendowane przeze mnie ksiazki :)
    Sama zauwazylam, ze siegam po nie czesto - pewnie dlatego, ze maja tak roznorodne przepisy, a i pewnie dlatego, ze jak do tej pory nie trafilam na "niewypal" :) Tak polubilam te serie, ze jakis czas temu kupilam wszystkie, ktorych mi brakowalo i teraz mam caly komplet - upstrzony kolorowymi choragiewkami znaczacymi przepisy konieczne do zrobienia ;)
    I tu znowu przysiegalam sobie po raz nie wiadomo ktory, ze to juz ostanie ksiazki kucharskie bo wiecej ani moj dom ani nawet ja sama nie zdzierze :) Ale jak wszystkie zbieraczki pewnie sie domyslaja, obietnicy nie dotrzymalam niestety....

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.