niedziela, czerwca 24, 2007

Meksykański indyk w sosie chipotle

Doszłam ostatnio do wniosku, ze tutaj w Portugalii najtrudniej jest chyba odtworzyć oryginalne smaki kuchni meksykańskiej. Wynika to oczywiście z małego wyboru natywnie meksykańskich produktów. Owszem do woli można wybierać w gotowych tortillach, sosach do chili con carne, przyprawach do taco czy fajitas. Ale to niezupełnie są produkty, które mam na myśli próbując gotować autentyczne meksykańskie dania, które szczęśliwie jeszcze pamiętam z naszej podróży na Jukatan. Oprócz papryczek jalapenos, pasków kaktusa nopale i masa harina właściwie nie ma w czym wybierać. A przecież kuchnia ta jest tak kusząca i pełna niuansów smakowych. Wystarczy pomyśleć o całym wachlarzu gatunków papryk, od słodkich i łagodnych, przez lekko tylko szczypiące w język, z dymną nutą, aż do palących podniebienie iście diabelskim ogniem.

Ja z tymi ostatnimi miałam zresztą w Meksyku przygodę. Zobaczyłam w restauracji wielką miskę mieniących się różnymi kolorami zabawnych w kształcie papryk. Ponieważ leżały w całości, w dodatku w dużej ilości, pomyślałam , że nie mogą być przecież nadmiernie pikantne. Nałożyłam kilka na talerz i niewiele się zastanawiając włożyłam jedną całą do ust....To był ogień piekielny, trawiący moje podniebienie, język, a nawet przełyk przez dobre pół godziny. Tak jak i papryczki sama podobno na twarzy mieniłam się całą tęczą kolorów, od białego przez czerwony aż do zielonego. Zdołałam jedynie z trudnością wykrztusić do współbiesiadników "O Jezu, dajcie mi jogurt!!". Trzeba więc być ostrożnym, bo takie może być pierwsze spotkanie z chile habanero.

Chili chipotle, które stanowi "clue" dzisiejszej potrawy, na szczęście nie wywołuje tak drastycznych reakcji. Jest przyjemnie pikantne, o interesującym dymnym smaku. Ja przywiozłam je sobie z podróży do Meksyku marynowane w sosie adobo. Mam jednak dobrą wiadomość dla tych, co nie mają chipotle akurat w spiżarni ani w sklepiku za rogiem - można je z powodzeniem zastąpić (przynajmniej w tej potrawie) średnio pikantną papryką o dymnym smaku. Świetnie się sprawdza zwłaszcza pimentón de la vera, o którym już tu kiedyś pisałam. Myślę, że dobra, ostra węgierska papryka też mu nie będzie w niczym ustępować.

Dzisiejsze danie ma swój rodowód w meksykańskiej prowincji Veracruz. Proponuję przygotować je w większej ilości, bo odgrzane tylko zyskuje na smaku. Najważniejszy jest pięknie pachnący, gładki sos na bazie pomidorów, czosnku i papryki, wzbogacony korzennymi przyprawami. W tym przepisie wybitnie intensyfikującą aromat procedurą jest opiekanie warzyw na grillu lub w piekarniku. Drób możemy wybierać do woli - mogą być to porcje kurczaka albo jak u mnie - wielka, pokrojona są spore kawałki pierś indyka. Sam przepis zaadaptowałam z książki "The best American recipes 2004/2005". Za jej polecenie jestem dozgonnie wdzięczna Ani-Bajaderce.

Meksykański indyk w sosie chipotle z suszonymi śliwkami

12 śliwek suszonych, bez pestek

1 kg pomidorów
2 duże cebule
4 ząbki czosnku (2 nieobrane, 2 obrane i przepuszczone przez praskę)

4 ziarenka czarnego pieprzu
1 goździk
2 papryczki chipotle w sosie adobo (lub 1 łyżeczka ostrej wędzonej papryki)


3 łyżki oleju
1,5 kg pierś indyka pokrojona w spore 5-7cm kawałki (lub porcje kurczaka)
2 i 1/2 szkl bulionu drobiowego
1 laska cynamonu

sól do smaku

Zalewamy 2 śliwki wrzątkiem, odstawiamy na 15 min, a następnie odsączamy. Rozgrzewamy grill (ogrodowy lub w piekarniku). Na wyłożonej folią aluminiową blaszce układamy całe pomidory i obrane, przekrojone na pól cebule i rumienimy je ze wszystkich stron. Pomidorom wystarcza z 8-10min, cebule muszą się opiekać co najmniej kwadrans. Rumienimy nieobrane ząbki czosnku na suchej rozgrzanej patelni (mają pojawić się na skórce czarne plamki). Zdejmujemy z ognia i obieramy. Pomidory wyjmujemy z piekarnika, obieramy ze skórki i wycinamy twarde środki. Kroimy je razem z cebulami na większe kawałki. Ziarenka pieprzu i goździk tłuczemy w moździerzu. W blenderze dokładnie i dość długo miksujemy pomidory (z sokiem, który z nich wypłynął), cebulę, zrumienione ząbki czosnku i surowe przeciśnięte przez praskę, pieprz z goździkiem, papryki chipotle i 2 namoczone śliwki. Otrzymany sos przecieramy przez sito.

Rozgrzewamy 2 łyżki oleju na dużej patelni i osmażamy na nim porcje kurczaka lub indyka, aż do zrumienienia. Zdejmujemy z patelni i trzymamy w cieple.
Rozgrzewamy pozostałą 1 łyżkę oleju i wlewamy na patelnię odrobinę sosu pomidorowego, jeśli będzie intensywnie skwierczeć powoli dodajemy resztę. Jesli nie - mocniej rozgrzewamy patelnię. Smażymy ok. 5 min. Dodajemy 1/2 szkl bulionu. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy na odkrytej patelni lekko perkoczący sos, stale mieszając, aż będzie gęsty i pachnący przez ok. 15 min.

Dodajemy kawałki indyka, pozostałe śliwki, laskę cynamonu i resztę bulionu. Dusimy przez 20-30 min, aż mięso będzie miękkie. Wyjmujemy laskę cynamonu i podajemy gorące, najlepiej z ryżem.

3 komentarze:

  1. Istnieje jeszcze jakiś inny sucstytut tych praryczek? Bo ani jednego ani drugiego u siebie nie znajdę, a przepis brzmi znakomicie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Vill, a wegierskiej papryki tez nie dostaniesz?
    Bo generalnie dla uproszczenia umowmy sie , ze jest to wedzona ostra papryka.

    Mozesz ewentualnie probowac mieszac jakies ostre chili ze slodka papryka... Albo uzyc konserwowego jalapeno i slodkiej papryki...

    Zalaczam caly wyklad o chipotle:
    http://www.fiery-foods.com/dave/profile_chipotles.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję jak tylko skończę ten tydzień sesji poczytam i się rozglądnę w sklepach.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.