niedziela, czerwca 03, 2007

Ciasto z masą jabłkową i kremem


Mój mąż był niedawno na wojażach w Polsce, a konkretnie to odwiedził Toruń. Oprócz przywiezienia walizki pełnej polskich smakołyków (w tym oczywiście obowiązkowo pierniczków), wpadł na genialny pomysł uzupełnienia mojej biblioteczki kulinarnej (możecie sobie wyobrazić moje zdumienie !!). Śmiał się, że w księgarni najbardziej rzuciły mu się w oczy liczne tomy autorstwa zakonnic i zakonników. I to nie na temat, jak by się można było spodziewać, doskonalenia przymiotów ducha. Wszystkie jak jedna chwaliły rozkosze stołu. Podziwiam właśnie te nowe nabytki i na każdej okładce jest zdjęcie rumianej i okrąglutkiej siostry lub brata zakonnego z brzuszkiem, którego i Zagłoba by się nie powstydził.

Szczególnie zaciekawiła mnie książeczka "103 ciasta siostry Anastazji", o której czytałam już od dawna na przeróżnych polskich forach kulinarnych. Po przekartkowaniu stwierdziłam, że hołduje ona prawie wyłącznie modzie na wielowarstwowe przekładane ciasta, już w założeniu dość pracochłonne. Ale od czego jest wolny weekend, który się spędza w domu zaganiając 13-latka do nauki do egzaminów. W dodatku miałam zapas chyba z 4kg jabłek, zakupionych do wyrobu musu jabłkowego na "Festyn Średniowieczny" w szkole Łukasza. A że w końcu do szkoły powędrowały wcześniej już wspomniane toruńskie pierniki, zostałam ci ja z koszem jabłek i nieostudzonym zapałem do kulinarnej działalności.

Na pierwszy ogień musiało więc pójść ciasto mające w składzie jabłka. Wybrałam dość kwaskowe w smaku, bo oprócz szarych renet są tu galaretki i trochę zaskakująca w kremie kwaśna śmietana. Siostra Anastazja na wierzch proponuje polewę czekoladową lub galaretkę. Ja wybrałam tę drugą opcję, bo mi mariaż jabłek i czekolady jakoś się nie widział. W dodatku już sobie wyobrażałam narzekania Łukasza. Przepis swoim zwyczajem poddałam więc oczywiście drobnym modyfikacjom.

Ciasto pomimo maślano-śmietanowego kremu jest całkiem orzeźwiające. Dolna warstwa fajnie wilgotnieje pod wpływem masy jabłkowej. Sama masa, dzięki dodatkowi galaretki i kaszy mannej, jest oryginalna w smaku. Mój syn jest zdania, że wierzchnia galaretka też powinna być cytrynowa lub jabłkowa. No cóż, tak już jest, jak ma się w domu smakowego purystę ...


Ciasto z masą jabłkową i kremem z kwaśną śmietaną

Ciasto:
125g masła w temperaturze pokojowej
200g cukru
4 jajka
200g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
skórka otarta z 1/2 cytryny
1 łyżeczka soku z cytryny

Masa jabłkowa:
1 kg jabłek
1 szkl cukru
1op cukru waniliowego
2/3 szkl wody
3/4 szkl kaszy mannej
1 łyżka masła
1op galaretki jabłkowej lub cytrynowej + 1/2 szkl wody

Krem:
250g miękkiego masła
1 szkl cukru pudru
1op cukru waniliowego
250 ml tłustej kwaśnej śmietany (20-30%) w temperaturze pokojowej
1/4 łyżeczki aromatu cytrynowego

Wierzch:
1op galaretki

Ciasto:
Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Masło ucieramy ze 150g cukru. Żółtka oddzielamy od białek. Nadal miksując dodajemy pojedynczo żółtka do masy maślanej. Białka ubijamy na sztywno z resztą cukru, na koniec dodając sok z cytryny. Do masy maślanej dodajemy miksując mąkę przesianą z proszkiem i skórkę cytrynową. Następnie delikatnie mieszamy z ubitymi białkami. Wylewamy ciasto do wyłożonej papierem do pieczenia blaszki. Pieczemy ok. 25-30 min, aż wierzch się zezłoci.

Masa jabłkowa:
Z cukru, wody i cukru waniliowego gotujemy syrop. W tym czasie obrane jabłka ucieramy na tarce o dużych oczkach. Dodajemy do gorącego syropu i smażymy ok. 10min. Rozpuszczamy galaretkę w 1/2 szkl wrzącej wody. Wsypujemy kaszę i wkładamy łyżkę masła. Smażymy aż kasza się rozgotuje (kolejne 10 min). Gdyby masa przywierała do dna garnka można dodać odrobinę wody. Mieszamy masę z rozpuszczoną galaretką i jeszcze gorącą nakładamy na ciasto w blaszce. Gdy przestygnie wstawiamy do lodówki do stężenia.

Krem:
Miksujemy masło z cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Teraz po łyżce dodajemy śmietanę i zapach cytrynowy nadal miksując. Gdyby masa się zważyła, wystarczy dosłownie na chwilę włożyć miskę z kremem do garnka z gorącą wodą i chwilę pomiksować, aż składniki się połączą. Masa od ciepła zrobi się też rzadsza, ale to tylko pomaga w rozsmarowaniu. Krem wykładamy na masę jabłkową i równo rozsmarowujemy. Ponownie wstawiamy do lodówki.

Wierzch:
Rozpuszczamy galaretkę w 1/2l wrzącej wody. Tężejącą wylewamy na krem i ciasto znowu wędruje do lodówki.

5 komentarzy:

  1. Cudnie wygląda w przekroju! Muszę koniecznie spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, rzeczywiście duże roboty z tym ciachem! Ale siostry Anastazje i inne zakonnice maja duuuzo czasu, więc mogą układac misterne warstewki ciast. W pełni zgadzam sie w Tobą, że polewa czekoladowa niezupelnie tu pasuje- tez wybrałabym galaretkę.

    A tak w ogóle to mam książkę '183 obiady siostry Anastazji', mamcia mi kupiła, gdy ruszałam na studia, bym nie umarła z głodu albo nie wpadla w anemię, jedząc tylko brokuły z grzankami (moje ulubione danie z początku studiów) :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać dużo pracy włożonej w prowadzenie bloga a ta pani http://innanizinna.blog.onet.pl/ciasta-cz-IV,2,ID398193981,n idzie po najmniejszej linii oporu i kopiuje przepisy wraz ze zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Anonimowy - Wskazany blog został zablokowany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy, bardzo dziękuję za czujność i pomoc. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.