środa, maja 30, 2007

Śródziemnomorski dip bakłażanowy

Raz w tygodniu zdarza mi się być samej w domu w porze obiadowej. I jak się pewnie domyślacie zupełnie mi się nie chce tylko dla siebie gotować, ani nic szczególnego przygotowywać. Z drugiej strony wiem, że jeśli niczego "konkretnego" nie zjem skończy się to na podjadaniu słodyczy. To wstyd, ale taka jest prawda. Oj ciężki jest los łakomczucha.... :( Staram się więc iść za głosem rozsądku i jednak coś ekspresowego zrobić. Zwykle jest to sałatka, albo kanapki z dobrym razowcem, jakimś smarowidełkiem i pomidorem. Jednak ostatnio zaczęło mnie to menu nieco nużyć.

Na szczęście znalazłam inspirację w najczęściej chyba w tym blogu cytowanej książce "Armenian Table" i na fali fascynacją kuchniami Bliskiego Wschodu zrobiłam sobie dip bakłażanowy. Teraz właśnie pisząc, podjadam go zagryzając arabskim chlebkiem. Jak zwykle przepis różni się nieco od oryginału, ale zmiany tym razem są niewielkie -lekko dostosowałam ilość ziół i przypraw do własnego podniebienia.Przepis nie jest, na co by wskazywał tytuł książki oryginalnie armeński. Autorka wspomina, że dostała go od przyjaciółki mieszkającej w Grecji. Moim zdaniem wpisuje się ta receptura w szeroko pojętą tradycję kuchni śródziemnomorskiej. Można nawet powiedzieć, że jest ten dip bliskim kuzynem słynnego lewantyńskiego "baba ganoush".

Śródziemnomorski dip bakłażanowy

1 duży bakłażan lub 2 mniejsze (w sumie ok. 700g)
1/2 cebuli drobno posiekanej i zeszklonej na 1 łyżeczce oliwy
2 duże ząbki czosnku przepuszczone przez praskę
1 pomidor, bez skórki, pozbawiony nasion i pokrojony w kostkę
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
1 łyżka drobno posiekanych listków świeżej mięty
1 łyżeczka posiekanych listków świeżego oregano (lub 1/2 łyżeczki suszonego)
1/2 łyżeczki musztardy Dijon
1 i 1/2 łyżki octu z czerwonego wina
1 łyżka świeżo wyciśniętego soku z cytryny
4 łyżki oliwy extra virgin
sól i pieprz do smaku

W nagrzanym do 220ºC piekarniku opiekamy ze wszystkich stron bakłażany (wcześniej nakłuwamy każdy jeden raz widelcem), aż będą miały zmarszczoną skórkę i zapadną się nieco (trwa to zwykle ok. 50 min).Wyjmujemy, pozwalamy im lekko ostygnąć, obieramy ze skóry i siekamy miękki miąższ. Do bakłażanów dodajemy pozostałe składniki i dobrze mieszamy. Pozostawiamy na 1/2 godz., żeby smaki się przegryzły. Można przechowywać w lodówce do 3 dni. Podajemy z chlebem pita lub lavash. Sprawdzi się tu zresztą prawie każde płaskie pieczywo ze Wschodu, a i bagietka nie będzie wielką herezją.

2 komentarze:

  1. Ciekawy dip- właściwie wszystkie składniki mam. Oprócz bakłażana :P Ale- niestety- obecnośc pomidora w jakimkolwiek przepisie skazuje mnie na samotne jedzenie. Moja połówka nie cierpi pomidorów... a z kolei je uwielbiam, od miesiące jem to samo sniadanie- kromka chleba plus jeden pomidor z jogurtem i przypawami :)
    Ale to juz właściwie nie na temat...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez lubie takie jedzonko Aniu, zwlaszcza z letnimi pomidorami prosto z krzaka...mniam.

    Wracajac do dipu to on wlasnie do samotnego jedzenia jest ;) Moi panowie na taki lunch tez by pewnie krecili nosem (chociaz nie z powodu obecnosci pomidora).

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.