niedziela, maja 27, 2007

Czekoladowe cookies z okruchami białej czekolady


Strasznie za mną chodziły od kilku dni takie dobre amerykańskie, bardzo czekoladowe cookies. Przyczyna głodu czekoladowego jest prosta. Postanowiłam na jakiś czas odstawić ze swojego jadłospisu słodycze. A że stanowiły one niestety tego jadłospisu pokaźną część to teraz bardzo cierpię.

Że też nie wymyślono jakiegoś mniej uciążliwego sposobu na schudnięcie. Hmmm, przypomniało mi się, że chyba jednak ktoś wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł .... ;)


Na szczęście, przy okazji dietetycznych postanowień i ograniczeń, przypomniałam sobie, że muszę nieodzownie zrobić jeden wyjątek. Dla dobra czytelników mojego blogu. Przecież nie mogę być gołosowna polecając tu jakieś słodycze prawda? A tak by było gdybym je piekła i ich nie próbowała...Nadal słusznie i logicznie rozumuję, nieprawdaż? A więc muszę symboliczny okruszek każdego ciasta zjeść... I jakoś dziwnie ostatnio, cóż za zbieg okoliczności, mam niezwykłą ochotę na pieczenie ciast i ciasteczek. :)

Najpierw masochistycznie oglądam książki z wypiekami. Dzisiaj padło na "The Cookie Bible" amerykańskie tomiszcze z ciastkami wszelkiej maści. Wybrałam z nich, zgodnie ze swoją zachcianką, chocolate chip cookies. Dobrych przepisów na te ciasta są oczywiście setki. W tym ciekawy jest kontrast między gorzką czekoladą w cieście i dodanymi na koniec okruszkami białej. Szcególnie dobrym pomysłem jest moim zdaniem dodanie brązowego cukru - ciastka mają dzięki niemu karmelowo-maślaną nutę.

Tak jak sobie obiecałam zjadłam jedynie... no może nie okruszek, ale jedno ciasteczko. A wierzcie mi, że miałam ochotę na więcej.... Ale przynajmniej z czystym sumieniem wobec moich czytelników mogę te ciastka reklamować. :)

Czekoladowe cookies z okruchami białej czekolady

ok. 40sztuk

2 szkl (300g) mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

175g miękkiego masła

250g ciemnobrązowego cukru (ok. 1 i 1/4 szkl ściśle upakowanego)

2 jajka

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

100g gorzkiej czarnej czekolady, roztopionej i lekko ostudzonej

300g białej czekolady posiekanej na nieduże kawałeczki

1 szkl posiekanych orzechów włoskich (opcjonalnie)


Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Mieszamy w misce mąkę z solą i proszkiem do pieczenia. Roztapiamy czekoladę (najwygodniej na niskiej mocy w mikrofalówce). Miksujemy na gładki krem masło z cukrem, dodajemy lekko przestudzoną czekoladę, a następnie jajka i wanilię. Teraz stopniowo dosypujemy mąkę nadal miskując, ale na niższych obrotach. Na koniec wsypujemy kawałki białej czekolady i orzechy i równomiernie rozprowadzamy w masie.


Nakładamy na blaszki wyłożone papierem do pieczenia kopczyki ciasta (ok. 1 kopiastej łyżki stołowej na ciasto, ja robię to małą gałkownicą do lodów), zostawiając odstępy pomiędzy nimi. Na mojej blaszce od piekarnika mieści się ok. 16 sztuk. Pieczemy przez ok. 10-12 min. Wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy na blaszce przez minutę. Następnie zsuwamy papier z ciastkami na blat i podważając szpatułką zdejmujemy ciastka i studzimy na kratce.

7 komentarzy:

  1. ale piękne
    proste się wydają
    Margot

    OdpowiedzUsuń
  2. Są bardzo proste Margot i wyśmienite na czekoladowy głód. :)

    Tylko uczciwie ostrzegam, poprzestanie na jednym dużo silnej woli kosztuje. Mój niby-nie-czekoladowy syn zaszył się z ich puszką przed komputerem i sam się zdziwił, jak szybko dno zaczęło prześwitywać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetne! na nic nie mam teraz czasu,a wszyscy nieustannie mnie kuszą...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Agusiu, Ty wiesz jak ja kocham ameerykanskie slodkosci wszelkiej masci......a niestety wpadlam na podobnie "glupi" pomysl i postanowilam przejsc na diete.....no coz takie zycie. Cookies z czekolada to absolutna rewelacja, te "biblie" musze sobie u Ciebie (moze juz we wrzesniu:)) dokladnie przejrzec:) Najlepsze ciasteczka to wlasnie te Twoje i swietne sa jeszcze z orzeszkami macademia i orzeszkami pecan z tego co pamietam.....Boszzzz, ale jestem glodna:) Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. To teraz muszę sobie coś amputować po powrocie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moj maz wlasnie "podstepnie" chwali Twoje piekne ciasteczka, Agusiu...jestem pewna, ze nie da mi spokoju...i bede zmuszona je "popelnic"!!! I po co ja tu zagladalam...;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hihi, takich spryciarzy to ja tez u siebie mam !!
    Ale fakt faktem, ze ten sposob zazwyczaj na mnie rowniez dziala i dlugo nie czekam ze zrobieniem tego czym sie zachwycaja. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.