sobota, kwietnia 14, 2007

Stefanka z twarożkiem



Bywa nazywana również sernikiem gotowanym. To takie trochę zapomniane ciasto, a przecież smaczne, łatwe w przygotowaniu i w dodatku bez gotowania. Nie wiem kto i kiedy je wymyślił, ale czasowo to celowałabym w lata siedemdziesiąte.

Moim zdaniem warunkiem sukcesu jest tu porządny świeży twarożek. Nie smakuje mi ta masa z jakichś homogenizowanych serków czy kremowych philadelphii. Ona musi mieć minimalne twarożkowe grudki - dopiero wtedy jest naprawdę smaczna i oryginalna. Najlepszy oczywiście będzie delikatny świeży twarożek własnej produkcji. Hmmm, chyba się źle wyraziłam - domowa produkcja to w zasadzie jedyna opcja dla takich jak ja, odciętych od smacznego białego sera emigrantów. W Polsce przy zatrzęsieniu pysznych twarożków w każdym sklepie pewnie nie trzeba się wysilać na średniowieczne serowe manufaktury.

Ja przypomnialam sobie o tej stefance na święta, gdy dumałam jaką zrobić paschę i w końcu zamiast paschy wymyśliłam ten przekładany serniczek. I okazało się, że pomimo obecności na wielkanocnym stole, wydawałoby się bardziej spektakularnych i przyciągających wzrok bab, mazurków i pieczonych serników, to proste ciasto zniknęło jako pierwsze.

Stefanka z twarożkiem

200g herbatników typu petit beurre (4 warstwy po 3x4herbatniki w każdej warstwie)

Krem twarożkowy:
750 g tłustego twarożku dwukrotnie zmielonego
4 jajka
150 g masła
1 szkl cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 budyń śmietankowy
1/4 szkl mleka

Herbatniki układamy w prostokątnej formie lub bezpośrednio na paterze, na której będziemy ciasto podawać.
Masło roztapiamy, wsypujemy cukier, zagotowujemy. Dodajemy ser i jajka, gdy będzie tuż przed punktem wrzenia wlewamy rozmieszany w mleku budyń i krótko zagotowujemy. Gorącą masą przekładamy warstwy herbatników. Ostatnią warstwą powinny być herbatniki.
Można polać jakąś polewą, np. z białej czekolady, ale my najbardziej lubimy bez.

11 komentarzy:

  1. Czytając Twoje posty zaczynam doceniać nasze rodzime produkty :) Ot, takie ogórki kiszone...

    Wróce jeszcze do potraw swiątecznych- mazurki pierwsza klasa! I tak myslę, że chyba nie widziałaś nigdy kiepsko ozdobionych mazurków, skoro na swoje narzekasz :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skad ja to znam...domowy twarozek robie sama od kilku lat. Sernik gotowany to hit kazdych swiat w moim rodzinnym domy, nie robi sie jednak na herbatnikach a piecze placki polkruche.
    Co ciekawe w tym roku, rowniez robilam na swieta ciasto z herbatnikow, przekladane masa z kaszy manny - rowniez smakowalo, im dluzej sie przechowuje tym bardziej herbatniki nasiakaja masa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu
    Z tymi ogorkami i innymi niedostepnymi rarytasami - to ja je zaczelam najbardziej doceniac od czasu, gdy nie mam ich na codzien. Nawet znienawidzony wczesniej seler korzeniowy polubilam. Mysle, ze gdybym wyjechala z Portugalii to plakalabym za kawa, winem i serami najbardziej.

    Ciesze sie, ze podobaja Ci sie mazurki.:)


    Ines
    Wlasnie pamietam, ze sama produkujesz twarozek i jeszcze kefir chyba prawda?

    Ten moj sernik gotowany to taki bardziej dla leniuchow, stad te herbatniki.

    Krem z kasza manna uwielbiam, sto lat juz nie robilam, dobrze ze mi przypomnialas. Maciej zaniosl kiedys do pracy takie ciasto czekoladowe z gruba warstwa tego kremu i nawet bylam proszona o przepis. Co jak sie domyslasz jest nieprawdopodobnym sukcesem tutaj.;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadza sie, robie kefir i twarozek. Co prawda do sernika to ostatnio kupilam gotowy serek, bo produkcja 1kg sera, to jednak troche trwa :).

    Kasza manna malo jest Portugalczykom znana, a szkoda.. Niedawno podalam zwykla kasze manna na mleko moim dzieciom - bardzo smakowalo, a o ile zdrowsze niz te ich wszystkie slodkie kaszki. Nawet mozna dostac w postaci "razowej". Portugalczycy ogolnie lubia czekoladowe ciasta, a taki krem jest zupelnie inny...dlatego pewnie tak smakowal.

    OdpowiedzUsuń
  5. Semola de trigo razowa?? A gdzie ja kupujesz? Nigdy sie nie natknelam.

    Ze kasza manna malo znana tutaj to przekonal sie Maciej, gdy zaniosl ten moj przepis do pracy, wszystkie panie bardzo sie dziwily, co to za cudo ta semola de trigo. Musialam telefonicznie tlumaczyc, gdzie toto w supermarkecie stoi ;)

    Pod wplywem tej naszej rozmowy wczoraj ciemna noca gotowalam sobie kaszke na mleku z dodatkiem jeszcze odrobiny mleka skondensowanego i wanilii....Mmmm, wszystko sama zjadlam, moje dziecko juz chyba z kaszek wyroslo, bo nie dzielilo mojego entuzjazmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj to mi przypomnialas jak sobie gotowalysmy kaszke manna na dyzurne obiadokolacje w akademiku. Obowiazkowo bardzo gesta i podana z dzemem.
    Widzialam razowa kaszke w supermarkecie Intermarche - maja tam dosyc dobrze zaopatrzona sekcje zdrowej zywnosci.

    OdpowiedzUsuń
  7. To musze sie wybrac. Jakos nie mam tego sklepu w poblizu, wiec i kaszki nie znalam. Najblizszy to chyba w São João de Madeira. ;)

    A kaszke to jeszcze lubie z esami floresami ze zmiksowanych truskawek albo grubo posypana kakao i cukrem. W dziecinstwie bylam takimi karmiona.

    OdpowiedzUsuń
  8. joannahermann06 maja, 2008 21:25

    kochana Agnieszko!Po powrocie z Porto zrobiłam stefankę z twarożku w/g Twojego przepisu.Twarożek z Samu trzykrotnie mielony.Wyszedł wspaniały.Wprost niesłychane ,że mi się udało.Pozdrawiam z Polski. Joanna Hermann

    OdpowiedzUsuń
  9. No tak, wiedziałam, że nie powinnam tu przed świętami wchodzić. Lecę zaraz do sklepu i jeżeli jeszcze dostanę twaróg, zrobię tę stefankę. Przed laty kilka razy to robiłam, ale w formie trójkątnej, taka budka i za dużo było paprania się z tym. Nie wpadłam na to, że można było masę po prostu przełożyć z herbatnikami.

    Wesołych świąt dla Ciebie i całej Twojej Rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kawo, trzymam kciuki za stefankę. Gwarantuję, że paprania się przy niej nie będzie.;) Ale w sumie ta budka, o której piszesz, to pewnie była bardziej atrakcyjna wizualnie.
    Również dla Ciebie i Twoich bliskich wielkanocne serdeczności!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.