sobota, kwietnia 21, 2007

Portugalskie "Bolo de arroz"



Przeżyłam niedawno szok. W portugalskim necie zresztą. Otóż postanowiłam znaleźć jakiś sprawdzony przepis na niezwykle popularne tutaj babeczki z mąki ryżowej. Spodziewałam się zatrzęsienia receptur. Mówiąc szczerze nie byłam przygotowana na to, że na ciastko będące niemal obowiązkowo w asortymencie każdej kawiarni i jedzone przez miliony Portugalczyków na śniadanie i podwieczorek, znajdę w necie 3 na krzyż przepisy. Powiecie, że może to wypiek "cukierniany" i jakiś skomplikowany i dlatego nikt w domu robić tego nie zamierza. Cóż, to też nie to - babeczki są banalnie proste. Powiedziałabym nawet, że to jakby portugalskie mufinki.

Tak sobie dumam, że jest jeszcze jedno możliwe wytłumaczenie na ta dziwną netową ubogość przepisów: dostępność "bolos de arroz" jest tak wielka, że chyba każdy ma je w odległości 5 min spaceru od domu, a że tutaj ważkim elementem życia jest picie kawy poza domem to i chyba przy okazji, jak się ludzie z tymi kawami najedzą ryżowych ciastek, nie przychodzi im do głowy pieczenie ich w domu. Chociaż tacy Brazylijczycy z równym zapałem pochłaniający od świtu do zmierzchu "pão de queijo" mają na jego temat setki stron i nawet forum internetowe.

Jakieś tam przepisy się jednak w necie zawieruszyły i ja je postanowiłam wypróbować. I doszłam do wniosku, że sprawdza się tu zasada, że jednak ilość to nie znaczy jakość. Przepisów na "bolo de arroz" co prawda jest jak kot napłakał, ale za to już pierwszy przeze mnie wypróbowany absolutnie usatysfakcjonował ich konesera, czyli Łukasza. Testująca znajoma Portugalka oznajmiła, że moje są wilgotniejsze niż te kawiarniane. Nie wiem czy to była pochwała, ale starałam się to tak potraktować. ;)
Chyba niezbyt jasno się wyrażam - otóż tutaj jak się potrawa choć minimalnie różni od powszechnie uznanego za słuszny oryginału to choćby obiektywnie była lepsza, raczej nie jest akceptowana przez przyzwyczajonych do tradycji mieszkańców Luzytanii. Ale ja nie dla Portugalczyków ten przepis tu wpisuję, prawda? ;)




Bolos de Arroz

16 sztuk o średnicy 6,5cm

metalowe obręcze 6,5 x 4cm lub foremki do mufinek

250ml mleka
250ml oleju
225g cukru drobnego
3 jajka
200 g mąki
200 g mąki ryżowej
20 g proszku do pieczenia ( 1 łyżka + 1 łyżeczka)
skórka starta z 1 cytryny

cukier kryształ do posypania wierzchu

Wyłożyć paskami papieru do pieczenia metalowe obręcze. Postawić je na krążkach wyciętych z papieru do pieczenia, minimalnie szerszych od średnicy obręczy. Równie dobrze można piec w foremkach do mufinek, wtedy odchodzi cała zabawa z wykładaniem papierem, tylko kształty babeczek będą mniej klasyczne.

Wymieszać mleko z cukrem, olejem i skórką cytrynową. Zagotować (ma dobrze zawrzeć i się spienić). Ostudzić. Nastawić piekarnik na 175ºC. Przesiać mąki z proszkiem do pieczenia. Do letniej mieszanki mlecznej dodawać po kolei jajka ciągle miksując. Nadal miksując na niskich obrotach dodać mieszankę mąk. Piec przez 20-25min. Wierzch przed pieczeniem można posypać cukrem.

16 komentarzy:

  1. obręczy nie mam,ale mam formę mufinkową i zrobię te babeczki,
    Agnieszko tak smakowicie opisujesz przepisy ,ze ja muszę je testować
    Margot

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcie !

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam, ślicznie wyglądają!

    Jedno tylko od zawsze mnie zastanawia: czemu Portugalczyczy czy np. Włosi są tak silnie przyzwyczajeni do tradycji? Małe odstepstwo od ich tradycyjnego przepisu równa się wielkiemu oburzeniu. Nie spotkałam się nigdy z czymś takim w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, swieta prawda. My jednak mamy szersze horyzonty kulinarne, nawet na narodowy niemalze bigos dopuszczalne sa przeciez setki przepisow.

    A dlaczego sa tak kurczowo przywiazani do tradycji to nie wiem. Ja to nazywam kulinarnym szowinizmem. I przyznam, ze irytuje mnie on niezmiernie.

    Tym bardziej dziwi przypadek Portugalczykow, odkrywcow Brazylii, morskiej drogi do Indii i polowy Afryki. Spodziewalby sie czlowiek tysiaca przypraw i tygla smakow w ich kuchni. Zamiast tego mamy 365 przepisow na suszonego dorsza (dodam , ze w kraju zalewanym wrecz swiezymi rybami). ;)

    Moze troche demonizuje - restauracje brazylijskie sa tu bardzo popularne, pare produktow rodem z Afryki tez sie znajdzie na polkach (choc sa popularne chyba glownie wsrod tzw "retornados" z dawnych kolonii).

    Jeszcze na potwierdzenie teorii szowinizmu: na stronie, gdzie znalazlam przepis jedna pani druga pania odsadza od czci i wiary za to, ze ta druga dopuszcza pieczenie bolos de arroz w foremkach mufinkowych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne babeczki, Agusiu. Też się skuszę. Mam tylko jedną wątpliwość. Mam dwa rodzaje mąki ryżowej. Jedna przypomina piasek, a druga jest lekko "piszcząca" (podobnie do skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej). Której użyć?
    Pozdrawiam, Hanka

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko,
    Przyznaje Ci calkowite racje - normalny Portugalczyk nie rozumie po co robic w domu "bolos de arroz", skoro sa tak powszechnie i latwo dostepne. Tak samo jest z pieczywem. Moj maz np. uznaje jedynie pieczywo z lokalnej piekarni - i szczerze przyznajac nie rozumie dlaczego pieke chleb, a tym bardziej dlaczego pieke ROZNE chleby. Co do wilgotnosci "bolos de arroz" to trzeba pamietac, ze duza ilosc oleju ma na to duzy wplyw, poza tym w cukierniach takie ciasteczka czasem spokojnie stoja kilka dni...
    Gratuluje udanego wypieku. W ramach eksperymentu niedawno zagailam w pobliskiej cukierni jak to jest z ta maka ryzowa. Zostalam sprowadzono od razu na ziemie- w ogole nie dodaja maki ryzowej a sama pszenna, tak samo jak w "pasteis de feijão" nie uswiadczysz fasoli a migdaly...

    OdpowiedzUsuń
  7. Haniu,
    Chyba tej "piaskowej" maki uzyj. Ta, ktorej ja uzylam na pewno nie jest tak "pudrowa" jak skrobia ziemniaczana czy kukurydziana. Raczej rzeczywiscie jak drobniutki piasek.

    Ines,
    To mnie zbilas z pantalyku, z tym, ze nie uzywaja w cukierniach maki ryzowej do bolos de arroz. :) Za to z pasteis de feijão mnie ucieszylas, zawsze mnie ta fasole od nich odstreczala ;) A skoro sa z migdalow to chyba sie skusze...

    A z kwestia "roznych" chlebow to mi sie przypomnialo jak sie pani w supermarkecie nie mogla nadziwic mojemu mezowi, ze ma w koszyku rozne mleka, a nie zgrzewke jednej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. He he, uśmiałam się z tej obrazy czci :)

    Dobrze, że my jestesmy bardziej otwarci. Przynajmniej nie tracimy nerwów z byle powodu.

    PS Na forum Galeria Potraw była niedawno Twoja 'krówka', ta bez pieczenia. Znów narobiło mi to smaka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A czy one są w papierowych foremkach?

    OdpowiedzUsuń
  10. Villanelle,
    Foremki (w zasadzie obrecze, bo nie maja dna) sa metalowe. Wyklada sie je tylko paskami papieru do pieczenia, a na dno kladzie krazki wyciete z niego.
    Ale naprawde spokojnie mozna te ciastka piec w mufinkowych czy babeczkowych foremkach. Ja tylko staralam sie byc wierna klasycznemu portugalskiemu ksztaltowi. Stad ta zabawa z obreczami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie to szukałam takich form na panetonne, ale zdecydowanie większych. Dlatego zapytałam z ciekawości, bo te na panetonne to raczej trudno gdzieś dostać. Widziałam je tylko w sklepie tortownia.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudne zdjęcie! powróciły portugalskie
    wspomnienia...uwielbiam te ciasteczka. Wypróbowałam przepis i niestety przychylam się do opinii bardziej konserwatywnej - są pyszne, ale zdecydowanie zbyt mokre. No cóż, pozostaje mieć nadzieję na rychłą wizytę w portugalskiej pastelarii ;) /aldona

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko, jakiś czas temu upiekłam bollos, śmieszne mi wyszły Możesz obejrzeć je na moim blogu
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Beato, miło mi bardzo, że wypróbowałaś ten przepis . Już biegnę do Ciebie je obejrzeć. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko czy można te babeczki nupiec z użyciem samej maki ryzowej, lub np z migdałami?? Szukam przepisu na babaeczki bezglutenowe tylko ciekawe w samku bo przeciętne smakują jak wiory :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z samej mąki ryżowe,j ani z migdałami nigdy nie próbowałam. Portugalczycy raczej idą w stronę zwiększania ilości mąki pszennej a zmniejszania ryżowej. Nie potrafię za bardzo powiedzieć jak zachowa się konsystencja z samą mąką ryżową - przypuszczałabym, że będzie bardziej gąbczasta, gumowa. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.