niedziela, kwietnia 01, 2007

Bliskowschodnie kufta z blachy

Kufta, keufteh, kibbe. Tradycyjna potrawa charakterystyczna dla bliskowschodniej i wschodniośródziemnomorskiej kuchni. Popularna jak Bliski Wschód długi i szeroki. Może być nadziewana lub nie. Z bulgurem, mięsem lub mieszanką ich obu. Jedzona na surowo, gotowana, duszona, smażona lub pieczona. Podawana na gorąco lub na zimno. Jedzona w domowym zaciszu i na eleganckich bankietach.
Mnie dziś skusiły kufta , trochę nietypowe, bo pieczone w blaszce i przypominające jakby mięsny placek. Nadziewane są mięsem z orzechami. Po raz pierwszy wypatrzyłam tę potrawę w książce o kuchni libańskiej, a teraz na fali fascynacji kuchnią ormiańską skompilowałam wersję libańską i odmianę z Armenii.

Ja robiłam kufta, jak nakazuje tradycja, z mielonej jagnięciny, ale naprawdę równie dobra jest ta potrawa z mięsem wołowym. Autorka "The Armenian Table" poleca do tego przepisu paprykę z Aleppo. Ja niestety jej w Portugalii nie zdobyłam. W każdym razie papryka z tego obecnie syryjskiego, a w swojej bardzo długiej i burzliwej historii przechodzącego z rąk do rąk, kupieckiego miasta jest średnio-ostra i intensywnie czerwona. Polecane jest zastąpienie jej mieszanką zwykłej słodkiej czerwonej papryki w proszku z dodatkiem 1/4 objętości czarnego pieprzu. Doskonale sprawdzają się oczywiście w tej roli papryki przywiezione z Azji Mniejszej. Ja zastąpiłam -dość odważnie - paprykę z Aleppo pikantną francuską piment d'espelette.

Sini kufta - bliskowschodnia mięsna zapiekanka

Keyma - podstawowa masa na kufta:
3/4 szkl drobnego bulguru
1/2 szkl wody
400g drobno zmielonej jagnięciny lub wołowiny

1 średnia cebula drobno posiekana

1/4 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego

szczypta cynamonu

1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki średnio-ostrej papryki (najlepiej z Aleppo)
1/2 łyżeczki soli morskiej


Nadzienie mięsno-orzechowe:

2 łyżki masła

1 duża cebula drobno posiekana

300g drobno zmielonego mięsa jagnięcego lub wołowego

1/4 szkl orzechów włoskich drobno posiekanych w malakserze (ale nie zmielonych na proszek)

1/4 szkl orzechów piniowych drobno posiekanych
1/4 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
1 łyżeczka soli morskiej

1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu


Na wierzch:

2 łyżki roztopionego masła

1/4 szkl wody

Keyma:
Mieszamy bulgur z wodą i zostawiamy na 15 min do napęcznienia. Dodajemy do masy pozostałe składniki i miksujemy ok. 3 min w malakserze na gładką pastę. Przykrytą odstawiamy do lodówki do ochłodzenia i stężenia na ok. 1 godz.


Nadzienie mięsno-orzechowe:

Na maśle szklimy cebulę. Dodajemy mięso, smażymy rozdrabniając na małe kawałeczki, aż zbrązowieje (3-5min). Mieszamy z masą orzechy i przyprawy. Zdejmujemy z ognia, studzimy i wkładamy do lodówki na min 1 godz.
Nagrzewamy piekarnik do 200 C. Smarujemy masłem 20cm kwadratową blaszkę do ciasta. Rozkładamy płasko, pomagając sobie wilgotnymi dlońmi, 1/2 podstawowej masy. Następnie rozsmarowujemy nadzienie i przykrywamy resztą masy podstawowej. Nacinamy górną warstwę zapiekanki w kwadraty lub romby. Zalewamy wierzch stopionym masłem i spryskujemy wodą. Pieczemy ok. 25 min.
Wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do lekkiego ochłodzenia na 10 min. Kroimy na porcje w/g zrobionych zaznaczeń. Podajemy gorące lub w temperaturze pokojowej.

9 komentarzy:

  1. Już od dłuższego czasu zaglądam do Twego bloga,teraz postanowiłam w koncu się ujawnić. Z reszta, próbowałam wysłać posta juz wcześniej, ale miałam z tym problemy (nie byłam zalogowana).

    B.podoba mi się sposób, w jaki piszesz o jedzeniu- trochę historii,trochę folkloru (to dzieki Tobie wiem np., że w Hiszpanii je się głównie słodkie śniadania:)- wszystko to jest b. interesujące.Juz sporo przepisów znalazło się w moim zeszycie :)

    To tyle na początek. Uff... w końcu się ujawniłam. Bardzo leżało mi na sercu takie ciche podglądanie.

    Właściwie to wszystko powinnam pisać w księdze gości, ale nie mogę tu takowej znaleźć.

    Pozdrawiam Cię i czekam na kolejne notki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu,
    Szalenie mi milo, ze tu zagladasz i ze napisalas te pare slow. Bardzo mi przyjemnie, ze podoba Ci sie ta moja pisanina.

    Ksiegi gosci rzeczywiscie nie ma, to chyba blad. Poczatkowo ten blog mial sluzyc glownie zatrzymaniu w kadrze tego co zazwyczaj po 1/2 godz znikalo w brzuchach domownikow i juz wiecej nie bylo po tym sladu, ale co mnie bardzo cieszy okazalo sie, ze kilka osob czyta te moje wypociny.

    Aniu, mam nadzieje, ze nadal bedziesz tu do mnie zagladac.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ba ;), oczywiście, że będę tu zaglądać. Twój blog jest na mojej codziennej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny sympatyczny blok,cieplo i slonce emanuje z niego.
    Pozdrowieniw z Bonn Bogna

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, w takim razie bardzo mi milo.

    Bogno, dziekuje za mile slowa i zapraszam jak najczesciej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry! co można podać do tego dania jako przystawkę? Pozdrawiam prAga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na Bliskim Wschodzie podaja to z jogurtem (lub czyms w rodzaju tzatziki), salatka z pomidorow, cebuli , oliwek i salaty i ryzem.

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję, teraz wiem w jakim kierunku szykować dodatki

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma za co. :) Mam nadzieję, że będzie smakowało.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.