niedziela, marca 02, 2008

Tunezyjskie nadziewane trójkąty czyli brik


To że jestem wielką entuzjastką arabskiego jedzenia pewnie jest czytelnikom tego blogu od dawna wiadome. Miłość do tej kuchni przychodzi falami i wtedy moja rodzina już wie, że na najbliższe obiady i kolacje może się spodziewać couscousu, tajinów, zupy harrira, kibeh, ful medames i innych takich.

Dzisiejsza potrawa to już sta
ła pozycja w naszym menu z regionu Maghrebu. Nadziewane trójkąciki z północnoafrykańskiego, cienkiego jak koronka ciasta brik (niektórzy znawcy twierdzą, że brik/brick to jedynie potrawa, a samo ciasto nosi nazwę malsouqa lub warka) cieszą się u nas w domu niesłabnącym powodzeniem. Dzięki Bogu płaty ciasta są w Portugalii do dostania w każdym supermarkecie, bo patrząc na ich niemalże przezroczystą strukturę z widocznymi pęcherzykami powietrza mam poważne wątpliwości, czy bez lat treningu w jakimś arabskim domu, zwykły człowiek jest je w stanie przygotować. Już phyllo może sprawiać trudności, ale phyllo to przy malsouqa niemalże gruba tektura (żartuję oczywiście). Zresztą tym ostatnim można w tej potrawie zastąpić oryginalne okrągłe płaty ciasta. Autorka tego blogu bardzo ładnie pokazuje jak delikatne jest to ciasto.
W całej "brikowej" procedurze ważne jest aby nie pozwolić nadziewanemu ciastu wyschnąć. Trzymamy więc nieużywane płaty ciasta pod wilgotną ściereczką, a to już nadziewane obficie smarujemy masłem, które zapobiega wysychaniu i jednocześnie ułatwia sklejanie naszych trójkącików. Nadzienia mogą być oczywiście przeróżne tak słone, jak i słodkie. Najbardziej klasyczne są briki smażone w głębokim oleju z jajkiem wewnątrz. O tym nadzieniu krążą nawet anegdoty. Podobno tunezyjskie matki częstują takim jajecznym brikiem kandydatów na zięcia. Który podczas jedzenia nie uroni ani odrobiny nadzienia może ożenić się z córką. Nie trzeba chyba dodawać, że niemile widziani pretendenci częstowani są brikiem z nadzieniem jak najbardziej płynnym. ;)

My wyjątkowo lubimy nadzienie ziemniaczano-tuńczykowe, okraszone kaparami i pietruszką i bardzo po arabsku doprawione. Briki najczęściej się smaży w głębokim tłuszczu, ale ja wypraktykowałam, że zarówno dla wygody, jak i dla zdrowia praktyczniej jest je piec w piekarniku. Dodam, że moim zdaniem zupełnie nie tracą w ten sposób na smaku. Ja lubię podawać upieczony brik z jogurtem greckim posypanym przyprawą za'atar, ale równie dobrze spisują się tu tzatziki.

Tunezyjski brick z nadzieniem tuńczykowo-ziemniaczanym

10 okrąg
łych płatów ciasta na brik lub phyllo
roztopione mas
ło do smarowania płatów ciasta

Nadzienie:
1
łyżka oliwy extra virgin
1 duża cebula, pokrojona w kostkę
500g
ziemniaków, ugotowanych i przeciśniętych przez praskę
1 jajko
100g tuńczyka w oleju
3
łyżki posiekanej natki pietruszki
1
łyżka kaparów
1
łyżeczka kurkumy
1/2
łyżeczki pasty harissa (lub jakiegoś ostrego sosu chili)
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
sól do smaku
Rumienimy cebulę na rozgrzanej oliwie. Dodajemy ją razem z pozostałymi składnikami nadzienia do ziemniaków i dobrze mieszamy.

Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Każdy p
łat ciasta brik kroimy nożyczkami na połowę. Każde półkole składamy wzdłuż na pół tak żeby utworzyły długi pasek (średnica półkola będzie długim bokiem paska). Smarujemy pasek masłem od strony złożenia. Na jednym końcu paska układamy porcję nadzienia (w odległości ok. 4cm od krótkiego brzegu) i zawijamy nadzienie tak, żeby utworzył się trójkątny pakiecik. Postępujemy identycznie z pozostałymi płatami ciasta. Układamy pakieciki na blasze wyłożonej natłuszczonym papierem do pieczenia i z wierzchu pędzlujemy je szczodrze roztopionym masłem. Pieczemy przez ok. 20min, aż każdy brik się leciutko zezłoci.

21 komentarzy:

  1. Ja robie cos bardzo podobnego- samosa, to hinduska przekaska, zazwyczaj wegetarianska, taka wlasnie lubimy. Juz niedlugo przepis na moim blogu:)) A Twoje trojkaty wygladaja cudnie! Godne wyprobowania.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chcę jeść! Mnie to wysychanie ciasta wciąż przeraża. Choć mam paczkę w lodówce i czeka... no właśnie, nie wiem, na co ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawe to nadzienie Agnieszko; przyznaje, ze nie jestem zbyt wielka fanka 'brick' i jesli ich uzywam, to tylko zapiekane w piecu wlasnie;
    chetnie sprobuje Twojej propozycji

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie tez leza i czekaja w lodowce,na co?moze wlasnie na twoj przepis...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadzienie jest naprawdę grzechu warte, wypróbujcie dziewczyny.

    Agato jestem bardzo ciekawa Twoich samosas. Robiłam je baaardzo dawno temu i nawet nie pamiętam z jakiego przepisu. Chętnie wypróbuję twój.

    OdpowiedzUsuń
  6. a my pochłaniamy z lubością nadziewane szpinakiem i fetą. i też są zapiekane z piecu, bo tak szybciej i chyba mniej tłusto :). pozdrawiam też znad Atlantyku tylko bardziej na północ.

    OdpowiedzUsuń
  7. Leloop, witam Cię serdecznie. A jak bardzo na północ ten Twój kawałek Atlantyku?
    Nadzienie z fety i szpinaku musi być pyszne....mniam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ten moj kawalek Atlantyku to poludniowy brzeg Bretanii, na stale 60 km w glab ladu ale czesto sam brzeg bo rodzinny, wakacyjny dom stoi 50 m od plazy :)
    pozdrawiam tym razem huraganowo bo wlasnie zdrowo nam wieje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To tak jak nam - nie dość że wieje to jeszcze koszmarnie dzisiaj pada.:( Widać to panatlantyckie zjawisko. ;)

    Mieszkasz w pięknym regionie. Przypomniało mi się, że mam na blogu przepis na coś bretońskiego - far breton (trochę spolszczone). Jeśli się nie mylę to ciasto Kouing Aman to też przysmak od Was?

    OdpowiedzUsuń
  10. far breton (wcale nie spolszczone to oryginalna nazwa) nie jest moim ulubionym ciastem ale nie odmawiam gdy czestuja :)
    natomiast Kouign Amann uwielbiam, najlepiej z jakiejs dobrej piekarni, sama sie jeszcze nie odwazylam. lekko podgrzany, koniecznie i wylacznie na slonym masle, bez zadnych dodatkow typu jablka czy konfitury z truskawek, "nature" jak mowia tubylcy. do tego dobra kawa, to jest niedzielne sniadanie najlepiej latem na werandzie... juz niedlugo :)))
    sliczne zdjecia Kouign Amann'ow mozna obejrzec tutaj http://numnumbirdy.blogspot.com/search/label/kouign%20amann

    OdpowiedzUsuń
  11. Leloop czy mozesz do mnie napisac? Prosze, potrzebuje do Ciebie kontakt, a nie chce komus zawalac bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. a czy to ciasto malsouqa można kupić lub zamówić gdzieś w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  13. Płaty tego cienkiego ciasta są zwykle w Europie sprzedawane pod nazwą brik. Niestety nie jestem na bieżąco z asortymentem polskich sklepów i nie wiem czy jest do dostania. Można je też zastąpić w tej potrawie ciastem phyllo (może to będzie łatwiej zdobyć w PL).

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,

    skorzystałam z przepisu na to nadzienie i podbił serce męża;-)) Czy na fali fascynacji kuchnią marokońską i podobną mogłaby Pani podzielić się innymi pomysłami na nadzienia do brików? Ja eksperymentowałam też z wersją słodką - jabłkową z mielonymi migdałami i inną z marmoladą pigwową. Również pyszne, ale briki a'la ruskie (tak ochrzcił je mąż) królują;-))

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się bardzo Karolino, że to małe danko Wam smakowało. Co do nadzień to ja właściwie naprzemiennie stosuję w/w i nadzienie ze zmielonej rosołowej wołowiny, przesmażonej z cebulką, do której dodaję puree z brązowej soczewicy, posiekaną pietruszkę i trochę przypraw. Dodatek soczewicy powoduje , że nadzienie trzyma się w całości i jest odpowiednio wilgotne. Robię to trochę na oko, stąd to nieskładne tłumaczenie. Ostatnio robiłam takie nadzienie do zwykłych pierogów i nikt się nie poznał, że tam było coś oprócz mięsa. ;) Koniecznie muszę wypróbować Twoje briki na słodko, bardzo mi się podobają takie wariacje! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Potrawa też jest znana w Algierii - znam ją z dzieciństwa. Czy ktoś z Państwa wie gdzie można te Ciasto kupić lub zamówić w Polsce. Od wielu lat go szukam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Data, dziękuję za komentarz. Ja niestety nie mam aktualnych danych, więc wiele nie pomogę. Chodzi mi po głowie, że na jakimś polskim forum kulinarnym wspominano o "Almie" czy "Piotrze i Pawle" ale nie jestem pewna czy to nie dotyczyło czasem phyllo , a nie ciasta brick.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy jajko do nadzienia ma być jest surowe czy ugotowane na twardo?

    OdpowiedzUsuń
  19. do ziemniakow dodac cebula jajko i tunczyk ?

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, wszystkie składniki nadzienia należy wymieszać ze sobą - czyli oprócz ziemniaków, cebuli, tuńczyka i jajka, również zioła i przyprawy.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.