środa, marca 21, 2007

Mmmmm....ciasto toffi


To jest jedno z bardzo niewielu ciast nie-portugalskich, które lubią właściwie wszyscy zaprzyjaźnieni z nami mieszkańcy Luzytanii. Można je robić w ciemno. To taki "pewniak", który zawsze nawet bardzo wybrednym gościom - czytaj 90%portugalskiej populacji ;) - smakuje. Tym sposobem utarło się, że bywa ono niemal obowiązkowo na stole, zwłaszcza wtedy gdy zapraszamy Portugalczyków, których gustów kulinarnych nie znamy. Tak było i tym razem i jak zwykle ciasto przyjęto ogólnym aplauzem. Nie wspominając już o tym, że mój mąż - normalnie traktujący słodkości z dużą dozą zdrowego rozsądku - ciasto toffi zwykle nakłada sobie na talerz nie jak normalni śmiertelnicy kawałeczkami. On kroi sobie wielkie podłużne pasma na szerokość całej blachy.

Pomysł na to pyszne ciasto - nawet nie wymagające pieczenia - zaczerpnęłam od Miranki z forum CinCin. Jej przepis można znaleźć tutaj. Ja dokonałam dość daleko idących modyfikacji. Przede wszystkim w obawie przed nadmiarem słodyczy zastąpiłam warstwę ze skarmelizowanego mleka skondensowanego "miksem" tego właśnie mleka ze śmietaną kremówką. Poza tym używam do ciasta samych krakersów - bardzo mi odpowiada ich delikatnie słony smak w połączeniu z warstwami puszystych i słodkich kremów. Masę budyniową wzbogaciłam śmietanką i waniliowym likierem.

To ciasto jest szybkie i bezproblemowe, ale należy pamiętać o jednym - koniecznie trzeba je przygotować z dość dużym wyprzedzeniem. Tylko wtedy krakersowe warstwy odpowiednio zmiękną i ciasto da się ładnie pokroić. Jeśli chcemy je podać sobotniego wieczora najlepiej przygotowania rozpocząć już w czwartek wieczorem, a już najpóźniej to w piątek rano.

Ciasto toffi

foremka: 28 x 35cm

400g krakersów

Krem budyniowy:
4 żółtka
3/4 szkl mąki
1op o wadze 40g budyniu śmietankowego lub waniliowego
3 i 1/2 szkl mleka
1/2 szkl śmietanki słodkiej 18%
1/2 szkl cukru
250g masła
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżki likieru waniliowego (opcjonalnie)

Krem toffi:
500 ml śmietany kremówki 35%
ok. 200g "dulce de leche" , masy krówkowej lub 1 duża puszka mleka słodzonego skondensowanego*

Waniliowa bita śmietana: 
 500 ml śmietany kremówki 35%

1 cukier waniliowy
1 łyżeczka cukru
50g gorzkiej czekolady

Krem budyniowy:
Zagotowujemy w dużym garnku 2 szklanki mleka, śmietankę i 1/2 szklanki cukru.
Do gotującej się masy dodajemy - cały czas intensywnie mieszając trzepaczką do piany - zmiksowane w blenderze 1 i 1/2 szkl mleka, żółtka, budyń i mąkę. Zdejmujemy z ognia, gdy masa będzie gęsta. Dodajemy do gorącej masy pokrojone w kostkę masło, mieszamy aż powstanie jednolita masa. Wmiksowujemy jeszcze ekstrakt waniliowy i likier.

Blaszkę wykładamy warstwą krakersów, nakładamy na nie jeszcze ciepłą masę budyniową. Przykrywamy kolejna warstwą krakersów. 

Krem toffi:
Ubijamy 500 ml śmietany kremówki  z "dulce de leche". Nie musimy zużyć koniecznie 200g "dulce de leche"- proponuję dodawać łyżkami i próbować czy odpowiada nam już słodycz i konsystencja kremu. Wykładamy masę toffi na krakersy. Układamy ostatnią warstwę krakersów. 

Waniliowa bita śmietana: 
Teraz ubijamy na sztywno 500 ml kremówki z cukrem waniliowym i 1 łyżeczką cukru. Nakładamy ją na wierzch ciasta. Posypujemy startą czekoladą.Wstawiamy do lodówki. 

Ciasto należy przygotować minimum dzień, a najlepiej dwa, przed podaniem.

*Jeśli nie mamy gotowego "dulce de leche" czy masy krówkowej to nic straconego. Zamkniętą puszkę mleka słodzonego skondensowanego gotujemy na małym ogniu 2-3 godz. Musi by cały czas całkowicie przykryta wodą. Ja nawet czasami posuwam się do użycia szybkowara - wówczas wystarczy gotować jedynie 45-60min. Zostawiamy do zupełnego wystudzenia i dopiero wtedy otwieramy i zużywamy jej zawartość. W Polsce o ile się nie mylę jest dostępna "Confiture de lait" firmy Bonne Maman, która też tutaj może być substytutem. Jest ona jednak nieco bardziej płynna niż "dulce de leche".

Warstwy ciasta zaczynając od dołu:
krakersy
krem budyniowy
krakersy
krem toffi
krakersy
waniliowa bita śmietana
starta czekolada

19 komentarzy:

  1. No Agusiu, nareszcie umiescilas ten przepis,Mariusz zwariuje z radosci, bo ten przepis, który mielismy od Ciebie zaginal w tajemniczych okolicznosciach na naszym komputerze....a ciasto jest absolutnie najlepsze i i najpyszniejsze. Buziaki. Marta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski tort ! Absolutnie jedna z najlepszych slodkosci, ktora w zyciu jadlem.
    Na mojej prywatnej liscie "best of" ciasto toffi jest na drugiej pozycji, tuz za tortem Ambasador.

    W gatunku ciast "light" ;) jest na pierwszym miejscu.

    Dziekuje....

    OdpowiedzUsuń
  3. Boze moj, co za kuszace ciasto... od razu bym robila :)
    Bardzo podoba mi sie wysokosc warstw w twoim ciescie Agusiu wiec poprosze o rozmiar foremki, zebym nie musiala eksperymentowac :) Swietny pomysl z wymieszaniem dulce de leche z bita smietana! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale gapa ze mnie. Specjalnie mierzylam foremke, a potem zapomnialam wpisac. Jest dosc duza 28x35cm. Juz dopisuje do przepisu

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziekuje Agusiu :) Faktycznie duza, ale z tego co piszesz to problemow ze znikaniem ciasta nie bedzie - moze nawet moj malo slodyczami zainteresowany maz sie skusi :)

    bajaderka

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieje Aniu, ze u Ciebie tez nie bedzie problemow z konsumpcja.

    Ja w zeszlym tygodniu znowu je robilam i Maciej sie wyklocal, ze on sadzi, ze wlasciwie to mozna je juz jesc po nocy w lodowce, a nie czekac w nieskonczonosc. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Problemow z brakiem chetnych do konsumpcji nie bylo :) Pyszne ciasto Agusiu! Dla mnie rewelacja byla warstwa bitej smietany z dulce de leche - wieksza czesc dobrze zmiksowalam ze smietana, a mala resztke lekko wmieszalam, zeby powstaly takie "wsazeczki" karmelowe jak w moich ulubionych lodach ;)

    Ja chyba tez jestem tak niecierpliwa jak Maciej, bo chociaz nie wiedzialam tak naprawde co za pysznosci tam sie chlodza to kusilo mnie to ciasto niezmiernie juz po pierwszej nocy ;) Reszta domownikow (i gosci) byla in the dark, ze tak powiem wiec przynajmniej z ich strony zostalo mi marudzenie oszczedzone ;) Ciasto jest super proste, szczegolnie jak sie ma dulce de leche wczesniej kupione czy przygotowane - fantastyczny deser, dziekuje za przepis! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, ciesze sie ogromnie, ze ciasto smakowalo. Swietny pomysl z tymi karmelowymi wstazeczkami. Musze sprobowac nastepnym razem.
    Maciej sie smieje, ze z tym czekaniem to jest tak, ze kazdy kolejny raz jest trudniejszy od poprzedniego ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też je wreszcie zrobiłam. I przepadłam z kretesem! Boskie, cudowne i na pewno będę je wielokrotnie powtarzać :)
    Moje wyglądało tak: http://dodajiwymieszaj.blox.pl/2007/11/Ciasto-toffi.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam, mam pytanie odnośnie "dulce de leche". Oczywiście tego składnika nie mogę znaleźć w sklepie więc chcę użyć mleka skondensowanego. Mam tylko pytanie czy nie powinnam dodać do niego jeszcze jakiegoś składnika bo przecież "dulce de leche" ma smak i kolor karmelowy, a samo mleko skondensowane chyba tak dobrze nie wyjdzie. Pozdrawiam. karolina

    OdpowiedzUsuń
  11. Karolino, jeśli słodzone mleko skondensowane pogotujesz tak jak opisałam w zamknietej puszce to nabierze ono karmelowego zapachu i smaku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Robię podobne ciasto ale na spód piekę biszkopt na który daję ciepłą masę budyniową (ugotowany budyń zmiksowany z roztartym masłem) i dopiero na budyń daję warstwę krakersów a na krakersy dawałam kilka razy "krówkę" z puszki a obecnie tę krówkę miksuję z 2 czy 3 łyżkami roztartego masła i wtedy lepiej się rozsmarowuję i nie jest taka słodka. Na to daję warstwę herbatników a na to śmietankę 30% ubitą z śmietan-fixem a na wierz starta gorzka czekolada. Jest przepyszne :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za komentarz. Musze kiedyś wypróbowac wersję z biszkoptem. Zapowiada się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  14. często sobie zaglądam do twojego bloga, a to ciasto toffi już mnie dawno zauroczyło, tylko nie miałam odwagi go upiec. W końcu wyprzedziła mnie siostra, która zrobiła wersję na biszkopcie...
    Mam jednak pytanie odnośnie masy toffi. Piszesz o ubijaniu jej ze śmietanką. Czy najpierw ubijamy śmietankę i potem dodajemy dulce de leche, czy od razu i wtedy ubijamy. Ta twoja masa wygląda nie bardzo lekką - nie licząc kalorii :)
    pozdrawiam Iza

    OdpowiedzUsuń
  15. Izo, cieszę się, że ciasto się podoba i bardzo mi miło, że do mnie zaglądasz. Co do masy toffi - można to zrobić jednym i drugim sposobem, ale ja najczęściej zaczynam ubijać kremówkę samą i potem pod koniec ubijania, zanim się zrobi zupełnie sztywna, dodaję dulce de leche. Trzymam kciuki za Twoje ciasto toffi. A tak a propos to muszę kiedyś wypróbować wersję na biszkopcie, bo dużo o niej słyszę dobrego. :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam,
    bardzo chciałabym zrobić to ciasto, ale nie rozumiem w którym momencie dawać śmietankę a w którym kremówkę. Proszę o pomoc. Ola

    OdpowiedzUsuń
  17. Olu, słodka 18% śmietanka dodawana jest do kremu budyniowego, a kremówka: połowa do kremu toffi, a reszta na wierzch ciasta.Spróbuję wyedytować przepis, żeby było trochę jaśniej. Daj znać jak się ciasto udało. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam!
    Zrobiłam to cudne ciasto na Wielkanoc. Okazało się hitem, pomimo tego, że się rozpłynęło:) Jest naprawdę przepyszne. Zastanawiam się tylko dlaczego masa toffi i budyniowa się nie ścięły. Górna warstwa kremówki była ok. Chętnie wysłucham wskazówek.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, cieszę się, że smakowało, ale naprawdę nie mam pojęcia czemu kremy były rzadkie ... Może toffi było jeszcze ciepłe przy dodaniu do śmietany? Albo za krótko ciasto odpoczywało w lodówce i wilgoć z kremów nie miała czasu się wchłonąć w krakersy? Co do warstwy budyniowej to proszę tego nie poczytać za reklamę, ale po latach robienia tego typu kremów dochodzę do wniosku, że niezawodne są tylko budynie Oetkera.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.