niedziela, marca 18, 2007

Spaghetti bolognese


Dzisiejsze danie to szczyt prostoty, a zarazem światowy przebój kuchni włoskiej mało znany Włochom. ;) Pamiętam rozczarowanie w oczach Łukasza w rzymskiej restauracji, gdy nie znalazł tej potrawy w menu. Włosi robią oczywiście wiele podobnych do bolognese mięsnych sosów, ale nazywają je zazwyczaj ragú. I chyba nie jest obligatoryjne połączenie takowych sosów akurat ze spaghetti.

Lubię to danie, bo dzięki temu, że nie jest ścisłym kanonem kuchni Italii, wszelkie chwyty są w nim dozwolone. Mój syn mógłby jeść bolognese codziennie. Stanowi też ono żelazny repertuar w czasie wizyt jego kolegów u nas w domu (z relacji Łukasza wiem, że u ich mam to też jest numer jeden w menu dla nastolatków). Podany tu przepis przeszedł długą ewolucję, żeby idealnie dopasować się do naszych kulinarnych gustów.

Spaghetti bolognese

1 łyżka oliwy
5 plastrów chudego bekonu pokrojonych w kostkę
1 łyżka świeżego lub 1 łyżeczka suszonego rozmarynu
1 duża cebula drobno posiekana
3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
600g mielonego mięsa wołowego
2 marchewki drobno utarte
1 gałązka selera naciowego drobno posiekana
4 suszone pomidory w oleju pokrojone w drobna kostkę
1/2 szkl czerwonego wina
400g puszka pomidorów
200ml przecieru pomidorowego
1/2 szkl bulionu drobiowego
1 łyżeczka oregano
świeżo starty parmezan

Na dużej patelni podsmażamy na oliwie bekon. Następnie dodajemy rozmaryn, cebule i czosnek i nadal smażymy. Wrzucamy na patelnie mięso i mieszając oraz rozdrabniając na małe kawałki podsmażamy. Dodajemy utarte warzywa i suszone pomidory jeszcze chwile podgrzewamy, a następnie wlewamy wino. Gdy prawie wyparuje dodajemy puszkę rozdrobnionych pomidorów, przecier pomidorowy, bulion i oregano. Przykrywamy pokrywką i na malutkim ogniu dusimy jeszcze 20-30min. Podajemy ze spaghetti ugotowanym al dente, posypane parmezanem.

2 komentarze:

  1. Moj syn rowniez moglby jesc spaghetti codziennie...co ciekawe Agusiu...podaje to danie w odentycznej formie - sos nie jest mieszany z pasta...te przyjemnosc zostawiam biesiadnikom...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja prawde mowiac mieszam przed podaniem. Tu troszke oszukalam do zdjecia, zeby bylo nieco estetyczniej. ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.