wtorek, stycznia 16, 2007

Wspomnienia z cukierni - puszysta wuzetka



Wuzetka to jedno z moich najulubieńszych "cukiernianych" ciast. Jadałam je w wielu miejscach, ale szczególnym sentymentem darzyłam te z trójmiejskich "Delicji". Gdy zdarzało się to wyjątkowe święto, że w niedzielę był w domu - na codzień tułający się po dalekich morzach - mój Tata, zawsze wychodziliśmy stamtąd obładowani paczkami ciast i ciastek. Nie mogło wśród nich oczywiście zabraknąć wuzetek. W Portugalii rzecz jasna to ciasto jest niemożliwe do kupienia. Zresztą pojęcie "ciastka tortowe" jest praktycznie tu nieznane. Jak już pisałam nie jest w powszechnym zwyczaju przekładanie kremem biszkoptu - zamiast tego je się go na sucho. Cóż, co kraj to obyczaj .... a mi bardzo tęskno do naszych polskich obyczajów.

Na szczęście mam przepis, który zdaniem wielu już, emigracyjnych zwłaszcza, degustatorów dorównuje - a niektórzy twierdzą, że nawet przewyższa - smak wuzetek z dobrych polskich cukierni. Te wrażenia mogą być nieco zafałszowane, bo oni oryginałów już dawno nie mieli w ustach. ;) Ostatnio robiłam ją na podwieczorek dla polsko-portugalskich znajomych.

Dodam, że dla mnie prawdziwa wuzetka musi mieć krem na bazie bitej śmietany, żadne tam maślane nie wchodzą w rachubę. Tylko dzięki dobrze ubitej kremówce krem nabiera właściwej lekkości i puszysztości. W tym przepisie masa jest usztywniona galaretką cytrynową, której kwaskowa nuta lekko przełamuje łagodną delikatność bitej śmietany.

Receptura na tą wuzetkę figuruje - podana przeze mnie wieki temu - na moich ulubionych forach kulinarnych i cieszy się tam popularnością. Przepis na biszkopt podaję tu jednak nieco zmieniony, bo zbytnia prostota pierwowzoru niektórym sprawiała niespodzianki. Przy podanej poniżej metodzie postępowania nie powinno być mam nadzieję żadnych wpadek. Po raz kolejny sprawdza się zasada, że z biszkoptem należy się obchodzić baaaardzo delikatnie.



Wuzetka cytrynowa

blaszka 23cm x 36cm

Ciasto biszkoptowe:
5 jajek
3/4 szklanki cukru
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka mąki
3 łyżki kakao

Krem:
1 litr śmietanki kremówki
1 galaretka cytrynowa
1/2 szklanki cukru
2 lyżki zagęstnika do śmietany (ok. 2 opakowania śmietan-fixu) - opcjonalnie*

Przesączenie:
1/2 szklanki wody lub mocnej herbaty
3 łyżki rumu
sok z 1/2 cytryny

starta czekolada do dekoracji ok. 50g

Oddzielamy białka od żółtek. Ubijamy żółtka z 1/4 szkl. cukru do białości. Białka ubijamy na sztywno z resztą cukru i szczyptą soli. Do białek wlewamy masę żółtkową i ostrożnie mieszamy (nie mikserem!). Wsypujemy powoli mąkę przesianą z proszkiem i kakao, lekko mieszając łyżką lub szpatułką. Wlewamy do prostokątnej blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 25 min. w temperaturze 180ºC. Po upieczeniu studzimy i przekrajamy biszkopt wzdłuż na pół. Dolną połówkę ciasta wkładamy z powrotem do blaszki i przesączamy polową płynu.

Ubijamy kremówkę z cukrem i śmietan-fixem. Dodajemy do śmietany przestudzoną (zupełnie zimną) galaretkę cytrynową rozpuszczoną w 1/2 szkl. wrzącej wody. Wstawiamy krem do lodówki do częściowego stężenia.

1/2 krzepnącej masy wylewamy na ciasto w blaszce**. Drugą połowę ciasta układamy na kremie i przesączamy . Smarujemy ciasto resztą masy i posypujemy startą na tarce czekoladą. Wstawiamy do lodówki do zupełnego stężenia.


*Jeśli mamy śmietanę jakiejś sprawdzonej firmy i nie mamy wątpliwości, że się dobrze ubije nie będziemy potrzebować zagęstników - wystarczy sama galaretka.

**Ciasto należy przekładać kremem koniecznie w blaszce. Będzie miało ładniejszą formę i nie ma obawy o wypłynięcie kremu. Najlepiej zostawić je w lodówce do następnego dnia.

11 komentarzy:

  1. Pieknie wyglada Twoja wzetka, Agusiu..., gdyby nie fakt, ze juz zaplanowalam deser na jutro (czekoladowe salami hihihi), to z pewnoscia skusilabym sie...ale ale..wpisuje do ulubionych i wkrotce zrobie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co Agusiu? Ta Twoja W-Zetka wyglada znacznie lepiej niz ta slynna z Delicji...zaczynasz mnie przerazac:)

    Ja tez uwielbiam to ciasto. Ostatnio kiedy bylam w Krakowie na szkoleniu,dziewczyny z firmy zarezerwowaly mi pokoj w niejakim hotelu ALEF na Kazimierzu. to przepiekny, absolutnie magiczny zydowski hotelik ze wspaniala zydowska restauracja na dole. Niepowtarzalny klimat....i doskonale jadlo:)(polecam knedlach drobiowe w sosie koperkowym) a wsrod deserow oczywiscie....W-zetka. Nie wiem czy ma to coś wspolnego z zydowksa kuchnia czy nie, ale ta konkretna W-zetka w tym konkretnym miejscu rzucila mnie na kolana. Bardzo polecam i hotelik i w-zetke i Krakow oczywiscie tez:)Pozdrowienia i calusy dla Macka i Lukasza.

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Tatter, dziekuje za pochwaly - sporbuj koniecznie zrobic te wuzetke.

    Martusiu, Krakowa uprzejmie "zazdraszczam". Jak ja kocham Krakow..., a bylam tam sto lat temu gdy Kazimierz to byla jeszcze jedna wielka ruina.

    Zaskoczylas mnie tylko, ze oni wuzetke podaja w zydowskiej restauracji - ja myslalam , ze ta nazwa to od slynnej warszawskiej trasy w-z , budowanej w komunizmie w latach 70-tych bodajze. Ze niby ciasto takie bialo czarne pasy ma jak na ulicy. Tzn. ta ostatnia koncepcja to jest taka moja supozycja , nie wiem czy majaca cos wspolnego z rzeczywistoscia.

    Rozumiem, ze Delicje nadal istnieja i maja wuzetki w swoim repertuarze.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to faktycznie troche to dziwne z ta w-zetka w Krakowie, zwazywszy na jej pochodzenie i na slynne animozje miedzy tymi dwoma miastami....:)ale uwierz mi, byla wysmienita, do dzis ja wspominam:)

    A Delicje? Jasne, ze sa i to nie tylko w Gdyni na 10 Lutego, ale tez w Gdansku na przeciwko szpitala na Zaspie. No i oczywiscie jest nadal w-zetka i wiele innych nowych pysznosci np: ciasto pistacjowo-chalwowe (i te pistacje w srodku kremu sa lekko slonawe...mmmmm....pycha). Jak przyjedziesz to tam pojdziemy obowiazkowo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wuzetka byla wysmienita, nawet dla kogos kto kocha serniki i makowce :)
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za przemile spedzony czas. A moze bys zdradzila przepis na ten pyszny serniczek?

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszko, bardzo mi milo, ze smakowala. Przepis na sernik tez bedzie, tylko musze go jeszcze troche dopracowac.

    Marto, cos ty powiedziala - jakie ciasto jest w Delicjach??? Pistacjowo-chalwowe??? Maciek malo nie zemdlal z wrazenia, a mi sie ono juz sni po nocach :)Czasem to sie ciesze ze nie mieszkam w Polsce i nie stoja mi na drodze te wszystkie cukiernie, bo by mnie bylo latwiej przeskoczyc niz obejsc. Badz co badz domowa produkcja jest zawsze nieco mniejsza niz wybor w cukierniach.

    OdpowiedzUsuń
  7. MUSZĘ KONIECZNIE DODAĆ KOMENTARZ DO TEGO CIASTA. JEST PYSZNE, PYSZNE I JESZCZE RAZ PYSZNE. UPIEKŁAM JE WCZORAJ Z MYŚLĄ O DŁUGIM WEKENNDZIE MAJOWYM I NIE WIEM CO PODAM JUTRO ZNAJOMYM JAK W RAZIE CZEGO WPADNĄ,BO MÓJ MĄŻ CAŁY CZAS SIEDZI W LODÓWCE I WCINA TO CIACHO.I ZOSTAŁ MI DOSŁOWNIE KAWAŁECZEK. ONO SIE PO PROSTU ROZPUSZCZA W USTACH JEST TAK DELIKATNE MMMM..NIEBO W GĘBIE. JESTEM PEŁNA PODZIWU DLA TWOICH WYPIEKÓW

    OdpowiedzUsuń
  8. Z ogromną przyjemnością przeczytałam ten komentarz!! A już mąż siedzący w lodówce podbił całkowicie moje serce. ;) Niezwykle się cieszę, że ciasto się udało i tak smakowało. I oczywiście dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. http://www.cook-book.pl/blog.php?user=mlynek&blogentry_id=65

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dziękuję za czujnośc. Wlasnie tam "zainterweniowalam". Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. "wawryniuk@cook-book.pl: dziękujemy za wysłanie do nas zgłoszenia o naruszeniu Twoich praw autorskich. Bardzo nam przykro z powodu umieszczenia przez jednego z użytkowników Cook-booka zdjęcia Twojego autorstwa. Jest to niezgodne z regulaminem serwisu i zdjęcie zostało usunięte. Użytkownik, który je zamieścił otrzymał od nas mail z informacją o obowiązku przestrzegania regulaminu."

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.