środa, stycznia 24, 2007

Dorsz na kobiercu z młodej kapusty i wędzonego łososia


Wiem, że ten tytuł może przerażać. Nie dość, że 2 ryby razem, to jeszcze kapusta do ryb. Dziwaczne połączenie. Kapusta może być do schabu, bigosu, wołowiny, to jak najbardziej, ale do ryby..... Herezja. Nawet mój mąż to zauważył przed degustacją. Wierzcie mi, że nie jest tak źle.

Najpierw muszę się wytłumaczyć z gatunku użytej kapusty.W Portugalii nazywana jest couve coração (kapusta-serce, bo rzeczywiście taki ma kształt) i w smaku jest bardzo delikatna, przypomina polska młodą kapustę, ale ma ściślej zawiązane główki i jasnozielony kolor. Nie trzeba jej długo gotować, ani smażyć, bo szybko mięknie. W tym daniu tworzy z osmażonym na maśle dorszem bardzo zgrabny duet. Jest lekko kremowa dzięki śmietanie, aromatyczna dzięki kminkowi i z charakterem dzięki paseczkom wędzonego łososia.

Ja do mojej wersji po prostu nie mogłam sobie odmówić dodania koperku, który w moim emigracyjnym ustroniu jest rarytasem, ale da się zdobyć. Zwłaszcza od kiedy istnieją delikatesy "El Corte Ingles", którym tu niniejszym biję pokłon. Szczególnie mnie ujęli karteczkami przy kasach, żeby pozostawić informację, jakiego produktu się u nich szukało i nie znalazło. Dobrze, że nie zapisują po nazwisku, bo mogłabym być na czele listy zgłaszających braki. Już się skarżyłam na niedostępność białego marcepanu (jest tylko kolorowany jakimiś sztucznymi barwnikami), kefiru z krowiego mleka (jest tylko nie wiedzieć czemu z owczego i koziego ??? ), ogórków kiszonych, maślanki (tu pani musiała na moją prośbę zapisywać nazwę po angielsku i niemiecku, bo ja niestety nie znam portugalskiego odpowiednika, śmiem nawet twierdzić, że on nie istnieje) itp, itd... Nie będę już więcej zanudzać zachciankami Polki na obczyźnie. Odzewu na razie nie ma, ale dajmy im czas. Karteczki wiszą od niecałego tygodnia, a tu w końcu jest południe Europy. Wszystko się robi nawet nie jak w Hiszpanii "mañana", tylko minimum "pa'semana" (za tydzień). Na razie i tak, w porównaniu z resztą sklepów, mają bardzo wysokie loty. Oby tylko nie skończyli jak Ikar, bo ja sama jedna, mimo całego mojego kulinarnego entuzjazmu, mogę im wystarczającego popytu nie zapewnić.

Wracając do mojej ryby - zaskakujące kapuściane towarzystwo okazało się nad wyraz sympatyczne. Kropkę nad "i" stanowi w tej potrawie sos: maślano-cytrynowo-chrzanowy. Jest pyszny, i myślę, że pasuje nie tylko do tego dania. Komponował by się świetnie z większością delikatnych w smaku ryb gotowanych na parze.
Inspirowałam się przepisem Paul'a Gayler'a z książki "Hot hot hot", ale trochę odbiegłam od oryginału. W sumie wyszło mi dość eleganckie danie z bardzo polskimi akcentami. Przecież kapusta, chrzan, koperek i kminek to są, jeśli nawet nie filary polskiej kuchni, to na pewno bardzo typowe dla niej produkty.

Dorsz na kobiercu z młodej kapusty i wędzonego łososia

1 kg młodej kapusty drobno poszatkowanej
1 łyżeczka nasion kminku
2 łyżki gęstej słodkiej śmietanki (min 18%)
3 łyżki posiekanego koperku
100g wędzonego łososia, pokrojonego w cienki paseczki
sól i pieprz do smaku

6 małych filetów z dorsza (w sumie ok.500g)
3 łyżki oliwy
3 łyżki masła

1 łyżeczka chrzanu
sok z 1/2 cytryny

Zagotowujemy osoloną wodę i wrzucamy do niej poszatkowaną kapustą. Gotujemy na małym ogniu ok. 5-8 min. Odcedzamy pozostawiając w garnku kapustę i kilka łyżek płynu, dodajemy śmietankę i kminek, dusimy jeszcze ok. 5 min. Dodajemy koperek i łososia, jeszcze chwilę podgrzewamy. Odstawiamy i trzymamy w cieple. Na całej ilości oliwy i 1 łyżce masła obsmażamy dorsza. Zdejmujemy z patelni i do pozostałego tłuszczu dodajemy resztę masła, sok z cytryny i chrzan. Podgrzewamy mieszając, aż się składniki połączą. Podajemy dorsza na kobiercu z kapusty, polanego sosem.

7 komentarzy:

  1. Rzeczywiscie, na poczatku nieco sie zdumialem widzac mieszanke dwoch ryb na talerzu. Ale danie jest absolutnie fantastyczne, te drobne kawaleczki lososia w kapuscie.....palce lizac.
    .
    Maz autorki :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kapusta i ryba to wedlug mnie polaczenie idealne!!! Mialam okazje przekonac sie nie raz! Agusiu...jutro zakupie dorsza...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zycze smacznego na jutrzejszy dinner Tatter.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpisalam haslo "kapusta", a znalazlam - dwie ryby! Ale przepis mi sie podoba, u nas to chyba "Spitzkohl" odpowiada tej odmianie kapusty, i gdy mam ochote na "mloda", to biore te, bo mlodej nie ma tu nawet latem.
    Szukalam kapusty do pasztecikow, u nas w domu jest jedna panna, ktora nie jada grzybow! Pewna jestem, ze jeszcze cos pasujacego u Ciebie znajde...
    Klaniam sie pieknie-
    Anka z B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, paszteciki mam takie, ale one mają też grzyby w nadzieniu: http://www.kuchnianadatlantykiem.com/2009/12/paszteciki-krucho-drozdzowe-z-kapusta-i.html
      Właśnie wróciłam z ruskiego sklepu ze zdobycznymi filetami śledziowymi. Hurra! Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Agnieszko, znalazlam zaraz, bo wpisalam "paszteciki". Przy okazji zainspirowaly mnie "Belizean meat pies" z kolejnej fotografii i czescia ciasta wykleilam foremki mufinkowe, a do srodka dalam resztki lososia z obiadu. W ten sposob bedzie i ladniej i paszteciki z kapusta (w ksztalcie buleczek) nie pomieszaja sie z rybnymi.
      Nigdy nie zwrocilam uwagi na sledzie w Portugalii, w jakiej formie je dostalas? U nas ruskie sklepy tez mnie czasem ratuja. Dzisiaj "uratowala" mnie maszyna do chleba... A grochu z kapusta jeszcze nigdy nie jadlam!
      Serdeczne pozdrowienia.
      Anka z B.

      Usuń
    3. Aniu, cieszę się, że blog zainspirował Cię to takich ciekawych wariacji kulinarnych. Nie dziwię się, że nie zwróciłaś uwagi na śledzie, bo one są tu prawie niedostępnie. Portugalczycy ich nie jedzą, a tym samym nie łowią. Na szczęście mój sklep nazywający się teraz "Gastronom Słowianskij" ma przed Świętami całkiem spory wybór - śledzie całe, filety z beczki, filety w tackach w oleju. Kupiłam te z beczki i przeklinałam na czym świat stoi, bo musiałam z nich pęsetą wyjmować ości. ;) No ale już gotowe i czekają na Wigilię.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.