sobota, stycznia 27, 2007

Ormiańskie ciasto z oliwą


Szokujące? Też tak myślałam. Gdy natknęłam się się na to ciasto we wspominanej już tutaj książce o kuchni armeńskiej, nawet nie zamierzałam go wypróbowywać. Mimo, że jestem wielbicielką oliwy, zwłaszcza "extra virgin" i w Portugalii mam jej do wyboru i do koloru, jej użycie w cieście niezbyt mnie przekonywało. Zwłaszcza intensywny aromat nieszczególnie mi się komponował ze słodkimi wypiekami. Wspomniałam jednak o tym cieście, jako ciekawostce, na forum Mniam Mniam. Tam jedna dobra duszyczka przekonała mnie, że warto spróbować ze względu na wspaniałą aksamitną konsystencję, jaką oliwa nadaje ciastu.

Przy okazji odkryłam, co jakoś do mnie nie docierało, że wiele portugalskich przepisów na ciasta ma w składzie to płynne oliwkowe złoto. Puszystości i bardzo przyjemnej struktury tutejszym ciastom rzeczywiście nie można odmówić (przeraźliwej słodkości również ;)), co mnie jeszcze bardziej przekonało, że warto dać szansę temu przepisowi. W trakcie dalszego zgłębiania tematu, okazało się, że oliwa to stosunkowo powszechny składnik słodkości z basenu Morza Śródziemnego i okolic.

Wybrałam się więc na poszukiwania oliwy, na wszelki wypadek jednak o jak najłagodniejszym smaku i zapachu. Kupić tu oliwę nie jest łatwo, bo .... jest jej nadmierny wybór. Ale ja dzisiaj poszłam na łatwiznę - zwracałam uwagę tylko na te z dopiskiem "suave" (port. łagodna). Zdecydowałam się w końcu na bardzo zabawną oliwę extra vergine w opakowaniu stylizowanym nieco na butelkę dla niemowląt i właśnie dla dzieci przeznaczoną (reklamowaną zresztą sloganem "Moja pierwsza oliwa"). Bo tutaj oliwę, tak jak kawę, pija się od maleńkości. ;)


Nie chce jednak żebyście myśleli, że w tym cieście oliwa gra pierwsze skrzypce. Absolutnie nie - ona ma tylko poprawić strukturę ciasta i pewnie, biorąc pod uwagę geograficzne położenie Armenii, jest tam popularnym tłuszczem. Szczęśliwie mamy w przepisie jeszcze inne pyszności - orzechy włoskie i wytłoczony z nich aromatyczny olej (w tym przypadku nie miałam oczywiście olfaktorycznych zastrzeżeń, że się nada do ciasta) oraz mak. Tego ostatniego w dodatku wcale nie trzeba mielić, co mi - urodzonej w niedzielę - bardzo odpowiadało. Dodam tylko jeszcze , że w stosunku do oryginału zmniejszyłam trochę ilość cukru i zmieniłam proporcje oliwy do oleju z orzechów włoskich na korzyść tego ostatniego (książka mówi o 1 szkl oliwy i 1/2 oleju).

Mała uwaga dla tych co oliwy nie cierpią i w ogóle jej nie tolerują w kuchni - ciasto ma wyczuwalną, ale bardzo subtelną oliwną nutę, jeśli to jest dla Was nie dopuszczalne możecie zastąpić oliwę innym bardziej neutralnym smakowo olejem. Ja niestety takiej zamiany nie próbowałam , więc z reklamacjami się proszę do mnie nie zwracać. ;) Gwoli ścisłości - to już banalnie oczywiste, ale - jakiego byście tłuszczu nie używali , musi on być obowiązkowo super świeży, w innym wypadku ciasto może być tylko jedną wielką porażką.

Ormiańskie ciasto z oliwą, orzechami i makiem

3 szkl mąki
1 i 1/2 łyżeczki sody

1/2 łyżeczki soli

4 łyżki maku

4 duże jajka

1 i 2/3 szkl cukru

3/4 szkl oliwy*

3/4 szkl oleju z orzechów włoskich

1 i 1/2 szkl słodkiej śmietanki 12%

1 szkl bardzo drobno posiekanych orzechów włoskich


Rozgrzać piekarnik do 180 C. Przesiać mąkę razem z sodą i solą, dodać do niej mak. Jajka ubić z cukrem na gładką jasnokremową masę. Nadal miksując dodać olej i oliwę, a następnie na niskich obrotach na zmianę dodawać po kilka łyżek mąki i śmietanki. Na koniec wmieszać orzechy. Wlać ciasto do wysmarowanej masłem i wysypanej mąką formy i piec ok. 1 godz 10 - 1godz 30 min, aż patyczek wbity w środek ciasta będzie suchy.


Victoria Jenanyan poleca formę okrągłą z kominkiem, ja piekłam w pełnej okrągłej formie o średnicy ok. 26cm. Polecam bardziej tę kominkową, bo w mojej czas pieczenia wydłużył się aż do 1 godz i 40 min. Bardzo ważne jest
sprawdzenie patyczkiem, bo ciasto jest dość płynne i długo się piecze. Moje po 1 godz i 10 min było jeszcze prawie nie surowe w środku. Myślę, że równie dobrym pomysłem jest też pieczenie w 2 keksówkach. Gdyby ciasto zaczęło się zbyt mocno przypiekać z wierzchu można je przykryć folią aluminiową.

* Bajaderka słusznie radzi, żeby używać zwykłej rafinowanej oliwy, a nie "extra virgin" , ta ostatnia jest bardziej dominująca smakowo. Moja była "virgem extra", ale jak już wspominałam - to jest akurat stosunkowo łagodna oliwa. Niestety obawiam się, że może nie być powszechnie dostępna.

1 komentarz:

  1. Ja właśnie chętnie zjadłabym ciasto z oliwą, nawet dominującą smakowo, bo jestem absolutną fanką oliwy - muszę wypróbować ten przepis :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.