piątek, grudnia 29, 2006

Świąteczne grzane wino/ Mulled Christmas Wine

Mam nadzieję, że wybaczycie mi dłuższą przerwę, w pisaniu, ale wynikała ona ze świątecznego grzechu łakomstwa. A przejedzenie nie skłania niestety do wynurzeń kulinarnych.
Dzisiaj będzie kilka słów jeszcze w świątecznym nastroju. Jak już wspomniałam moim ulubionym bożonarodzeniowym deserem jest .... grzane wino.

Chodzą słuchy, że podobno w dawnych wiekach wina były dużo gorszej jakości niż współcześnie (kto to dziś udowodni, możemy sobie tylko gdybać). Zwłaszcza szkodził im transport na duże odległości. Nic dziwnego, że regiony w których winorośl nie rosła, bo nie mogła przetrwać zimy, wpadły na pomysł poprawiania "pijalności" docierającego do nich z daleka wina korzeniami czy miodem. Stąd polskie grzane wino, niemieckie gluhwein, anglosaskie mulled wine czy skandynawski glogg.

W zasadzie to napój ten kojarzy mi się nie tylko świątecznie, a raczej zimowo. Po raz pierwszy zachwyciłam się nim na alpejskich stokach. Znakomicie się po nim szusuje, a skrętność zwiększa się wprost proporcjonalnie do ilości wypitego napoju.

Ja moje wino podgrzewam z całymi cytrusami z miąższem i skórką, pokrojonymi na kawałki. Znajomi Portugalczycy się śmieją, że to taka bardzo gorąca sangria. Umówmy się, że to jej zimowa wersja. A tak uczciwie mówiąc mój przepis to raczej reminiscencje skandynawskiego glogg'u. Możecie oczywiście puścić wodze fantazji i zamiast białego cukru dodać miodu lub cukru brązowego, czy zmienić lub wzbogacić zestaw korzennych przypraw. Nie ma nic lepszego na zimowy wieczór przy trzaskającym ogniem kominku.

Grzane wino

2 pomarańcze
1 cytryna
1 butelka 0,75 l czerwonego wina
2-3 łyżki madery lub porto (opcjonalnie)
cukier do smaku
1 laska cynamonu
4 goździki

Pomarańcze i cytrynę pokroić na półplasterki (razem ze skórką). Zalać całą butelką wina, maderą lub porto, dodać laskę cynamonu, goździki i cukier do smaku. Mocno podgrzać, ale nie zagotowując. Przecedzić. Można podać w szklankach z grubego szkła lub w misie na poncz, ozdobionej plastrami świeżej pomarańczy i cytryny z wbitymi goździkami.

Kuchnia nad Atlantykiem bierze udział w tworzeniu Międzynarodowego Kalendarza Adwentowego z przepisami świątecznymi na portalu językowym LexioPhiles, z tego powodu dołączam przepis na grzane wino również w wersji angielskiej.

Mulled Christmas Wine

2 oranges
1 lemon
1 bottle (0,75l) red wine
2-3 tablespoons madera or portwine

sugar to taste
1 cinnamon stick
4 cloves

Slice oranges and lemon (with skins on) in half rounds. Put them in the saucepan, pour on wine and madera or portwine. Add cinnamon, cloves and sugar to taste. Heat well but be careful not to boil the liquid. Strain. Serve in glasses or in punch bowl, decorated with additional orange and lemon slices.

7 komentarzy:

  1. Ależ pysznie wygląda! a porto to trzeba by dodać słodkie czy wytrawne? Zwasze mam problemy z kupnem porto lub sherry, staję przed półką w sklepie ... i pustka w głowie, mimo że kiedyś studiowałam ten temat :)))) A madery to właściwie nigdy nie próbowałam.
    Jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Jotko - porto powinno byc slodkie i najlepiej czerwone. Porto wytrawne bywa chyba jedynie biale, ale jest tu raczej malo popularne, pijane raczej jako aperitiv. Co do rodzajow porto to sie nie dziwie metlikowi w glowie przed polkami. Jest tego ilosc koszmarna.

    W duzym skrocie mozna je podzielic na rocznikowe (tu na szczycie stoi vintage, potem LBV i colheita)i nierocznikowe (ruby, tawny , to ostatnie moze miec oznaczenia 10, 20, 30 i +40 letnie i vintage character). Generalnie nierocznikowe powstaja z win z wielu zbiorow, po to, zeby stworzyc typowy dla danej marki produkt. Ludzie maja tendencje do wielbienia tylko vintage, deprecjonujac inne, co jest niesluszne, bo wsrod takich "tawny" bywaja dziela sztuki winiarskiej.

    Ja do mojego grzanego wina uzywam prostego "ruby", najmlodszego wsrod win porto, swiezego, o pieknym jak sama nazwa wskazuje rubinowym kolorze.

    Do delektowania sie polecam bardzo porto "LBV" (late bottled vintage). Zwykle cena nie jest tak obezwladniajaca jak klasycznego vintage, a naprawde jest sie czego nawachac i nasmakowac. Jesli sa w Polsce dostepne wina firmy Niepoort to polecam je wszystkie w ciemno (i nie tylko wina porto).

    Troche sie rozgadalam.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej mam porto marki Sandeman i ono mnie zachwyca ale chciałabym bardziej się zaznajomić, z róznymi rodzajami tego wspaniałego trunku :-)

      Usuń
    2. Claire, Sandeman to bardzo zacna firma i oferuje wielki wachlarz różnych gatunków porto. My ostatnio trochę pijaliśmy Real Companhia Velha ze względów organoleptycznych (to podobno najstarszy producent wina porto i ma znakomite roczniki), ale i .... patriotycznych (właściciel jest honorowym konsulem RP w Porto).

      Usuń
  3. Dzięki Agusiu, poszukam co my tu mamy z tych rzeczy:))) W domu mam akurat porto słodkie Fine Tawny firmy DelaForce. Dobre, choć ja go używam głównie do potraw, tam gdzie jest wymagane.
    Jotka

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Agnieszko, rewelacyjny przepis :) z racji przedłużającej się zimy, raczymy się tym specjałem weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za komentarz i miłe słowa. Rzeczywiście ten grzaniec jak najbardziej się sprawdza przez całą zimę.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.