sobota, grudnia 09, 2006

Ekologiczne owoce i cytrynowe mufinki

Muszę się tu podzielić moim nowym odkryciem. Otóż znalazłam w necie, a następnie zlokalizowałam w "realu" mały sklepik z żywnością ekologiczną. I to wreszcie nie jest jedynie soja i algi, które w większości tutejszych, jak tu je nazywają, sklepów z żywnością "biologiczną" stanowią 90% asortymentu. To jest warzywniak (ach, jakie to fajne polskie słowo, dawno go nie używalam ;) ) z prawdziwego zdarzenia. Z jabłkami z niespryskiwanych chemikaliami sadów, z cytrusami, które maja jeszcze gałązki i listki, kruchutkimi sałatami i mnóstwem jeszcze innych darów natury, a właściwie Natury (przez duże "N"). Jest nawet mleko i mięso z "bezantybiotykowej" farmy. Gdy jechalismy tam pierwszy raz mój mąż się zaśmiewal, że jabłka to pewnie będą wyglądały jak słynne "psiary" z "Seksmisji". Rzeczywiście nie porażały wielkością i kolorem, za to zapachem jak najbardziej. Po pierwszym kęsie już więcej nie wydziwiał. Ja między innymi przytargałam do domu wielką papierową torbę pachnących cytryn. Nie mogłam nie wykorzystać takiej okazji i nie zrobić pysznych cytrynowych mufinek z równie cytrynowym smarowidełkiem.
Cytrynowe mufinki

12 średnich mufinek

Ciasto:
300g mąki
1/4 łyżeczki sody
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
125g cukru
1 i 1/2 łyżki drobno utartej skórki z cytryny

2 duże jajka
175ml jogurtu naturalnego
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z cytryny
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
115g roztopionego masła

Cytrynowe smarowidełko:
100g serka śmietankowego typu Philadelphia
1 łyżka miękkiego masła
2 lyzki cukru pudru z dodatkiem wanilii*
1 lyzka soku z cytryny
skórka cytrynowa do przybrania

Nagrzewamy piekarnik do 190ºC. Do dużej miski wsypujemy wszystkie suche składniki (łącznie ze skórką cytrynową) i dokładnie mieszamy. W drugiej misce lekko roztrzepujemy jajka i mieszamy z resztą płynnych produktów. Wlewamy do miski z suchymi składnikami i krótko mieszamy łyżka tylko do ich połączenia się (nie wolno długo wyrabiać, bo mufinki wyjdą "gumiaste"). Wypełniamy ciastem foremki do mufinek (mniej więcej do 3/4 wysokości) i pieczemy przez ok. 25 min aż siż im ładnie zrumienią wierzchy.

Smarowidełko:
Ubijamy mikserem wszystkie składniki smarowidełka (oprócz skórki cytrynowej). Przed podaniem nakładamy krem na czubek każdej mufinki i posypujemy skórka cytrynowa.

* Ja zwykle miele w młynku do kawy pokrojoną laskę wanilii ze zwyczajnym cukrem. Tym sposobem mam prawdziwy domowy waniliowy cukier puder, który przechowuję szczelnie zamknięty w puszce.

2 komentarze:

  1. Oj jak super i znowu coś co nieodzownie kojarzy mi sie z moja ukochana kuchnia amerykanska. Pierwszego w zyciu muffina (z wielkim kapeluszem i z jagodami) sprobowalam wlasnie tam. Te Twoje, cytrynowe, wygladaja niesamowicie slonecznie, takie muffinki jada sie pewnie w Kalifornii:) Ostatnio pojawił się w polskich sklepach serek Philadelphia wiec skorzystam z okazji i upieke te cytrynowe pysznosci plus smarowidelko jeszcze dzisiaj.

    p.s podobno Amerykanie dodaja do muffinow maslanki i dlatego sa takie pulchne (nie wiem czy to prawda, aler sprobowadz mozna:))

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to jesteś szpieg z Krainy Deszczowców. W oryginale przepisu byla wlaśnie maślanka. Tyle, że o niej tutaj to ja mogę sobie tylko pomarzyć, więc zastępuje jogurtem. Ale z nim też pyszne mufiny wychodzą.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.