wtorek, lutego 27, 2007

Coś na z(i)ąb - sabaudzkie tartiflette


Muszę się wytłumaczyć z tej przydługiej przerwy w pisaniu. Udało nam się wyskoczyć na - jak zwykle za krótkie - narciarskie wakacje. Od netu, trochę z własnej woli, odcięłam się na ten czas całkowicie. Ale dość tego mentalnego lenistwa - szykuję już relację z podróży. A na razie dla zachęty i żeby wprowadzić w szusująco-śniegowy nastrój - bardzo zimowe i narciarskie danie, co prawda nie z Alpes de Haute Provence, gdzie byliśmy, ale z pobliskiej również górzystej Sabaudii.
Zapraszam na tartiflette - proste, sztandarowe danie francuskiej prowincji. Najlepsze robi się oczywiście z sabaudzkim serem reblochon - baaardzo intensywnie aromatycznym, miękkim i doskonale topliwym. Jedna rzecz jest bardzo ważna - niezbędne jest tu do towarzystwa czerwone wino z charakterem. Na tyle wyrazistym, ze przełamie prostotę dania i zrównoważy intensywne nuty czosnku, cebuli i wędzonego boczku.

My postawiliśmy na portugalską Periquitę. To jest klasa sama w sobie - żadna tam przerasowana górna półka z 200 niuansami aromatycznymi, których sami enolodzy pewnie nie czują (za to potrafią o nich barwnie pisać ;) ). To jest wino tak charakterystyczne, ze wystarczy raz spróbować, żeby zakodować na zawsze jego aromat. Głęboko rubinowe w kolorze, dymne w smaku, nawet z pewną delikatną pikantną goryczką. Do tartiflette to strzał w dziesiątkę.

Tartiflette

masło do wysmarowania naczynia do zapiekania
6 do 10 ziemniaków

200g wędzonego boczku (lardons fumés) pokrojonego w drobną kostkę
2 duże cebule, pokrojone w półplasterki
3 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
świeżo zmielony pieprz
świeżo utarta gałka muszkatołowa

200 ml crème fraiche (lub bardzo gęstej kwaśnej śmietany)
1 całe kółko sera reblochon (ok. 250-300g)


Nagrzewamy piekarnik do 220ºC. Smarujemy masłem żaroodporne naczynie do zapiekania. Gotujemy ziemniaki w mundurkach w osolonej wodzie (nie wolno ich rozgotować, maja być lekko twarde po wyjęciu).Obieramy ze skórki (ale nie jest to konieczne), gdy przestygną kroimy w dość grube plasterki.
Podsmażamy boczek na patelni bez tłuszczu, dodajemy cebule i czosnek i smażymy, aż się zeszklą.Wrzucamy plasterki ziemniaków i delikatnie mieszamy zawartość patelni. Układamy ziemniaki w naczyniu do zapiekania, polewamy crème fraiche wymieszaną z pieprzem i gałką muszkatołową.

I teraz mamy kilka możliwości - reblochon możemy przekroić wzd
łuż i w poprzek na pół i położyć jego ćwiartki skórka w dół na wierzchu zapiekanki, albo kroimy go na plastry (niektórzy lubią 2 warstwy sera - w połowie i na wierzchu). Zapiekamy w piekarniku, aż ziemniaki będą miękkie, a ser ładnie zrumieniony.
Bon appétit!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.