sobota, grudnia 02, 2006

Ziolowe piersi kurczaka z oliwkami duszone w winie


Jesli chodzi o miesa to jestesmy w domu bardzo wybredni. Wybor mamy wiec dosc ograniczony - z wolowiny to najbardziej odpowiada nam poledwica, ze swinki jadalne sa jedynie schab i poledwiczki. Moga byc jeszcze ewentualnie lepsze kawalki krolika, bardzo mloda jagniecina i byloby na tyle. Dzieki Bogu istnieje drob. I ten przyrzadzam na tysiace sposobow. Ulubione sa oczywiscie... to dosc latwo zgadnac - piersi kurczaka. Latwe w przygotowaniu, bez nadmiaru tluszczu, powszechnie dostepne - maja prawie same zalety. Ale w dzisiejszych czasach o dobrego wiejskiego kurczaka dosc trudno, a to co sprzedaja w sklepach czasami jest delikatnie mowiac wyzute ze smaku.
Jak wiec pomoc kurczakowi ? Co zrobic, zeby apetycznie pachnial i mial miekkie i soczyste mieso ? Trzeba go odpowiednio potraktowac - ziolami, winem, bulionem i co tam nam jeszcze fantazja podpowie. Mnie dzis podpowiedziala Chardonnay i pancette. Efekt byl wiecej niz zadowalajacy. To danie kojarzy mi sie z wiejskim jedzeniem we Francji lub w alpejskich regionach Wloch - proste, tresciwe, ale nie za ciezkie. Bardzo odpowiednie na dzisiejsza aure - deszcz leje jak z cebra, a rzeka za oknem ma taki kolor, ze zamiast Douro (ouro to po portugalsku zloto) powinna sie nazywac raczej "Bagnista Struga".

Fajnym kontrastem smakowym dla lagodnego kurczaka i dymnego bekonu sa w tej potrawie oliwki. Kolor zalezy od waszych preferencji, ja robilam z oliwkami z Wysp Kanaryjskich w pikantnej paprykowo-ziolowej zalewie. Niezbedne sa tez ziola - najlepiej swieze galazki rozmarynu i tymianku, ktore duszac sie razem z kurczakiem oddaja mu troche swojego srodziemnomorskiego aromatu. Ja hoduje swoje ziolka w donicach na balkonie, szczesliwie w tutejszym klimacie nawet grudniowa plucha im nie szkodzi. Jesli nie macie dostepu do swiezego rozmarynu i tymianku, jak najbardziej mozna je dodac w postaci suszonej. Wtedy tylko lepiej nieco zmniejszyc ich ilosc, bo aromat zwykle bywa bardziej intensywny.

Ziolowe piersi kurczaka z oliwkami duszone w winie

2 lyzki oliwy extra virgin
6 piersi kurczaka
sol morska i swiezo zmielony pieprz do smaku

3 plastry pancetty lub wedzonego bekonu, drobno pokrojone w paseczki
1 cebula posiekana w duza kostke
igielki z duzej galazki swiezego rozmarynu
2-3 galazki swiezego tymianku, drobno posiekane

5 zabkow czosnku, zmiazdzonych
1/4 szkl bialego wina
1/2 szkl bulionu z kurczaka

1 plaster cytryny o grubosci ok. 1cm
1/2 szkl oliwek bez pestek

Na oliwie zrumienic piersi kurczaka. Przyprawic sola i pieprzem. Zdjac z patelni i trzymac w cieple. Na pozostalym w patelni tluszczu usmazyc cebule i bekon, dodac swieze
ziola i czosnek, jeszcze chwile przesmazyc. Dolac goracy bulion, wino i plaster cytryny. Wlozyc z powrotem piersi kurczaka i dusic na maly ogniu, az sosu sie troche zagesci (ok. 15 min). Pod koniec gotowania dodac oliwki. Usunac plaster cytryny. Jesli sos jest zbyt plynny mozna go jeszcze troche zredukowac po wyjeciu kurczaka.

6 komentarzy:

  1. Witam Agusiu,
    oglądając fotki Twoich kulinarnych popisów postanowiłem, że w tą sobotę kuchnia należy do mnie. Zakupy zostaną zrobione, Marta będzie sobie czytać a ja staje do walki z kurczakami:) Dam znać co z tego wyszło. Pozdrowienia dla rodzinki i Porto:)
    Maniek

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieje, ze beda wam smakowaly. Ja za to do dzisiaj wspominam twoj popisowy omlet, ktory u was jadlam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga, właśnie nasze podniebienia oszalały... pyszne, pyszne i jeszcze raz pyszne. Radocha tym bardziej, że sam to zrobiłem- wiadomo dla kogo:) Marta zakochała się we mnie jeszcze bardziej hi hi... Dziękujemy Marta i Maniek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale sie ciesze, ze sie udaly, a przede wszystkim, ze wam smakowaly. Mysle, ze teraz Marcie nie pozostaje nic innego tylko zrewanzowac Ci sie slodkimi serduszkami. Ma do wyboru na tym blogu zurawinowe albo piernikowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wyszło pyszne :) świetny przepis na prawdę polecam! Nawet mojej mamie smakowało której zazwyczaj nie smakuje to co upichce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi miło, że smakowało. Mamy rzeczywiście czasami z rezerwą podchodzą do kulinarnych wyczynów córek. Moja własna też taka jest ;) Cieszę się , że się przełamała tym przepisem zła passa.:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.