środa, listopada 08, 2006

Co by tu wyczarowac z pysznych gruszek?


Kupiłam wczoraj sporo dojrzałych i pachnących gruszek odmiany "rocha". Większość zjedliśmy tak po prostu, rozkoszując się każdym soczystym kęsem, ale trochę jeszcze mi ich zostało w wiklinowym koszu. Postanowiłam więc zrobić jakieś "leniwe" ciasto. Padło na tarteletki, bo poniewierały mi się w zamrażarce resztki różnych kruchych ciast, z niewiadomych już przepisów i w trudnej do określenia ilości.



Tarteletki z gruszkami i migdałowym kremem

Wylepiłam więc ciastem foremki, które miałam pod ręką. Podpiekłam 12 min w piekarniku w 180ºC i zaczęłam dumać nad nadzieniem. Pokroiłam gruszki w plasterki, skropiłam sokiem cytrynowym i starłam na nie odrobinę skórki z cytryny. Do środka małych tarteletek oprócz gruszek dodałam też poplasterkowane jabłka , trochę dla kontrastu smakowego, a bardziej dlatego, że mi już gruszek zaczynało brakować.

Zalałam te owocowe skarby miksturą z 2 jajek z 1/4 szkl cukru z drobinkami prawdziwej wanilii, szklanką śmietanki kremówki i 1/4 szkl zmielonych migdałów. Dopiekłam jeszcze tarty ok. 20min do pół godzinki (w zależności od wielkości foremek), aż im się zezłociły wierzchy.


3 komentarze:

  1. Proste i cudowne. Na pewno wypróbuję.

    Tak sobie wędruję po Twoim blogu i myślę, że chciałabym poczytać Twoją książkę kulinarną. Myślałaś o tym?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym coraz uboższym językiem polskim ... Kawo, zawstydzasz mnie. Choć cieszę się ogromnie, że sobie serfujesz po tym blogu. :)

    Stwierdzilam ostatnio, że mi się emotami latwiej wyraża uczucia niż slowami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga, jeżeli Ty nazywasz swój polski ubogim, to ja życzę połowie Polaków tak ubogiej polszczyzny.

    A emoty to fakt. Tez sie czasem łapię na tym, że pisząc odręcznie mam ochote jakąś emotkę narysować :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.