środa, listopada 22, 2006

Pochwala prostoty, czyli bolo brasileiro


W Portugalii biszkopt traktowany jest jako ciasto samo w sobie. Je sie taki suchy, bez dodatkow, nie przelozony zadnym kremem, nawet nie nasaczony. Jako Polce, przyzwyczajonej do tego , ze stanowi on jedynie podstawe tortu i wymaga co najmniej przelozenia kremem lub zalania galaretka ze swiezymi owocami, zwyczaj ten wydawal mi sie co najmniej dziwny. W dodatku pão de lo jest uwazany za swiateczny deser - celebrowany na Boze Narodzenie i Wielkanoc. Przed tymi swietami cukiernie i sklepy zapelniaja sie setkami zlotych, bardzo wysokich i lekkich jak piorko biszkoptow. Prawie obowiazkowo pieczonych w formie z dziura w srodku, wylozonej arkuszami papieru.
Istnieje jeszcze dosc szczegolna odmiana biszkoptu pochodzaca z polozonego w okolicach Porto miasteczka Ovar i na jego czesc nazywana pão de lo de Ovar. Ten biszkopt w Polsce uznany bylby za porazke pani domu - gleboko zapadniety w srodku i z plynnym koglem-moglem wewnatrz. A jednak ma on swoj urok - ten kogel-mogel jest calkiem niezly, w dodatku porzadna portugalska pani domu upiecze go z wiejskich jajek, z az pomaranczowymi w kolorze zoltkami. Ilosc jajek w Portugaskich biszkoptach (a zwlaszcza w tym z Ovar) jest horrendalna, cukru jest niewiele mniej, za to maki jedynie garstka. Jakosc uzytych ingrediencji w przypadku tak prostego ciasta, bez zadnych aromatycznych dodatkow, jest absolutnie kluczowa.
Po takim przydlugim wstepie - smiem watpic czy zachecilam kogos do pieczenia portugalskich wersji biszkoptu. Sama zreszta tego nigdy nie robilam. Przeraza mnie ilosc cukru i cholesterolu z tego tysiaca jaj. Przyznam sie jednak, ze czasem doceniam to, ze moge kupic dobrej jakosci biszkopt na kazdym rogu ulicy. Gdy dla niespodziewanych gosci na szybko musze zrobic tort, wbiegam po drodze z pracy do ulubionej cukierni i kupuje wielki, puszysty, zolciutki pão de lo. Potem mam z niego 2 torty, taki jest wysoki. Przekladam je kremem na bazie bitej smietany, ozdabiam owocami i goscie nawet sie nie domyslaja, ze cale przygotowanie trwalo kwadrans (no chyba zeby doliczyc stanie w korku po wyjezdzie z cukierni ;-) ).
Skoro nigdy nie pieklam portugalskiego biszkoptu - co jest na zdjeciu powyzej ? Kazdy rodowity Portugalczyk zakrzyknie, ze wlasnie klasyczny w formie pão de lo. Coz .... to niezupelnie prawda. To tylko ciasto bedace jego dalekim krewniakiem, z dodatku zza ocenu - z Ameryki Poludniowej, popularne w Brazylii i Argentynie. Tak przynajmniej twierdza autorzy ksiazki "Home Baking" - cudownego kompendium tradycyjnych wypiekow z roznych zakatkow globu. Sposob przygotowania ciasta, kolejnosc dodawania skladnikow jest bardzo "biszkoptopodobna". Ale jest jedna roznice - ktora mnie notabene mocno zaskoczyla - dodatek mleka kokosowego. Nadaje on ciastu wilgotnosci, a smak kokosowy, jest niezwykle subtelny, prawie ze nie wyczuwalny. Nie musze dodawac, ze moje wybredne dziecko - nieznoszace w wypiekach orzechow, suszonych owocow, czekolady - nie moze temu brazylijskiemu ciastu nic zarzucic, ba nawet nie ma czego wydlubywac ze srodka. ;-) Moja wersja rozni sie od ksiazkowego oryginalu mniejsza iloscia cukru, z ktorym Latynosi moim zdaniem maja zwyczaj mocno przesadzac. Wykonanie tez jest troche przerobione na moja modle.

Bolo brasileiro

2 szkl maki
1/2 szkl maki ziemniaczanej

2 lyzeczki proszku do pieczenia

skorka starta z 1 cytryny

5 duzych jajek rozdzielonych na bialka i zoltka

1 i 1/3 szkl cukru (polowa idzie do zoltek, polowa do bialek)

szczypta soli

1 szkl mleka kokosowego


cukier puder do posypania

maslo i bulka tarta do formy

Nagrzac piekarnik do 180ºC. Natluscic blaszke w formie obreczy i wysypac ja bulka tarta. Przesiac maki z proszkiem do pieczenia i wymieszac ze skorka cytrynowa. Ubic bialka ze szczypta soli i polowa cukru. Ubic zoltka z reszta cukru. Wlewac zoltka do bialek bardzo delikatnie mieszajac (nawet nie myslcie o mikserze). Nastepnie dodawac, z rowna ostroznoscia, na zmiane suche skladniki i mleko kokosowe.
Wlac ciasto do przygotowanej formy. Piec ok. 40 min lub az patyczek wbity w srodek ciasta bedzie suchy. Wystudzic przez 10 min w blaszce, nastepnie odwrocic i przeniesc na siatke. Po calkowitym ostudzeniu posypac cukrem pudrem.

6 komentarzy:

  1. Zjęcie jest kolorystycznie bardzo ładnie zaaranżowane. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne :)
    Na pewno zrobię.
    Uwielbiam ciasta, gdzie jest minimum składników a smak zniewalający.

    Lili

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo proste i jednoczesnie bardzo smaczne ciasto. Musze przyznac, ze nawet sie nie przejmowalam z ostroznym dokladaniem skladnikow, tylko wrzucilam do miski suche, przemieszalam, dodalam mokre (oprocz bialek, ktore ubilam osobno) i wszystko razem zmiksowalam. Na koncu dodalam bialka i te juz delikatnie wmieszalam lyzka w ciasto. Poniewaz wydawalo mi sie, ze ciasta jest troche duzo jak na moja forme z kominkiem, to wlalam ciasto do zwyklej tortownicy (26 albo 28 cm obwodu, nie pamietam). Wyroslo bardzo wysokie, takze pieklam jakies 52-53 minuty (po 45 patyczek byl jeszcze oblepiony). Kokos i cytryna sie doskonale roznowaza, takze chyba mamy nowe ulubione ciasto cytrynowe! Acha, czesc maki kartoflanej zamienilam na kukurydziana, bo mialam w domu tylko jakas nedzna resztke kartoflanej - jak widac, ciasto przezylo ;) Pozdrawiam, Aga

    ps. Biszkopt z Ovar wyguglowalam, rzeczywiscie odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, cieszę się bardzo, że smakowało. To bardzo proste i niezawodne ciacho. A pão de lo de Ovar do dzisiaj nie wypróbowałam we własnej kuchni i jakoś wcale mnie nie ciągnie. ;)

      Usuń
  4. Ciasto proste i pyszne :). Szkoda, że je odkryłam dopiero po powrocie z cudnej Portugalii :) ale cieszę się że je odkryłam bo teraz często jest na moim stole :).
    Serdeczne pozdrowienia znad Morza Bałtyckeigo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że ciasto tak zasmakowało. No i że Portugalia się spodobała. :) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.