sobota, kwietnia 01, 2006

Magdalenki dubeltowo karmelowe


Magdalenki to jedne z tych wypieków, przy których zwykle nie eksperymentuję z nowymi smakami. Wszyscy w domu dotychczas lubiliśmy te najprostsze. Wygrywały z czekoladowymi, pomarańczowymi itp. itd. Ja wręcz przestałam wypróbowywać nowości i trzymałam się sprawdzonego klasycznego przepisu. Ale niedawno znów się skusiłam na nową wariację. Tym razem , o dziwo, z efektem, który przeszedł moje oczekiwania. Spodziewałam się bowiem, że spróbujemy i stwierdzimy, ze owszem dobre, ale jednak te zwykłe i tak najlepsze. A tu niespodzianka - smak bardzo karmelowy, ale jakoś nie zaburzający klasyczności magdalenek. Zastosowałam w przepisie oczywiście "złotą proporcję" ze starej francuskiej książki kucharskiej - równe wagowo ilości masła, mąki i cukru + do tego całkiem sporo jajek. Można powiedzieć, że były one podwójnie karmelowe, bo dodatek karmelu wzmocniłam jeszcze użyciem brązowego cukru. Jednocześnie ciasteczka zachowały obowiązkową lekkość, prostotę i biszkoptowość tradycyjnych magdalenek.




Magdalenki dubeltowo karmelowe

ilość: 18 szt niewielkich magdalenek (każda wielkości ok.6x4cm mniej więcej)

80 g roztopionego masła
80 g cukru brązowego (ja użyłam "integral rapé")
2 duże jajka
1/4 łyżeczki soli 80 g maki z proszkiem (lub zwyklej maki + 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia) 3 łyżki płynnego karmelu

Nagrzać piekarnik do 220ºC. Ubić dobrze mikserem na najwyższych obrotach (i dość długo - minimum 5 min) cale jajka z solą i cukrem, aż powstanie gęsta i puszysta masa. Wmieszać (nie mikserem ! -łyżką lub plastikową łopatką) mąkę z proszkiem, a następnie roztopione masło połączone z karmelem. Wlewać masę do pełna do foremek na magdalenki. Ja używam silikonowych, których nie trzeba nawet natłuszczać. W przypadku innych foremek oczywiście natłuszczamy i wysypujemy je mąką lub bułką tartą. Piec madeleines w 220ºC przez 8-12 min lub aż się lekko zezłocą na brzegach (w moim piekarniku trwa to 9 min na programie góra/dół na 2 stopniu rumienienia). Jak na wielbicieli Prousta przystało - delektujemy się nimi popijając lipową herbatą. Ten kawałek o madeleines to chyba jedyny powszechnie znany fragment "W poszukiwaniu straconego czasu". ;)

2 komentarze:

  1. Gango, bardzo się cieszę, że je wypróbowałaś i że smakują. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.