sobota, lutego 11, 2006

Goscie ze Strasbourga


Dzis mielismy na kolacji naszych przyjaciol - Kasie i Adriana z dzieciakami. Nie widzielismy sie od prawie pol roku, kiedy to przeprowadzili sie z Porto do Strasbourga. Rozmowom nie bylo konca. Ciekawe sa ich wrazenia - Alzacja, co mnie bardzo zaskoczylo, nie jawi sie w nich jako symbol zjednoczonej i przyjaznej obcokrajowcom Europy. Momentami wrecz widac tam regionalny szowinizm. Kasia twierdzi, ze o wiele przyjemniejsze sa kontakty z Niemcami po drugiej stronie Renu, niz z Francuzami.

Ogromna atrakcja jest, o czym juz wiele slyszelismy, podobno najpiekniejszy w Europie strasbourgski kiermasz bozonarodzeniowy, otwierajacy swoje podwoje juz na poczatku Adwentu. Moze wybierzemy sie przed Bozym Narodzeniem 2006, bo Kasia, jak zwykle w uroczy sposob goscinna, bardzo zapraszala.

Kulinarnie oczywiscie, jak mozna bylo sie spodziewac - raj: restauracje klimatyczne, szykowne patisseries i boulangeries, gustowne delikatesy z fenomenalnym wyborem serow i wedlin. Jak to u Francuzow - rozkosze podniebienia wyniesione do rangi sztuki przez duze "Sz".


Dostalismy przepyszne prezenty :)
Dwie delicje od Marquise de Sévigné:
Chocolat Granulé - czekolade do picia w granulkach przypominajacych takie posypki do dekoracji ciast. Jest przepyszna, nie za slodka, o waniliowym posmaku.
Nougatine Fourrée Ganache od Marquise de Sévigné - twarde cukierki o nugatowym smaku z czekoladowym ciagnacym sie nadzieniem w srodku.


I jeszcze cos wytrawnego: alzacki Gewurtztraminer z 2004 roku z Cave de Beblenheim - tem jeszcze nie testowany :), ale nosze sie z mysla o jakiejs kolacyjce z alzackimi przysmakami (juz studiuje net). Kasia i Adrian szczegolnie polecali tarte flambée - cos w rodzaju pizzy po alzacku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.