poniedziałek, stycznia 30, 2006

Zdrowe sniadania - czesc I: Placuszki z amerykanskiej gospody


Ten pierwszy posilek dnia jest traktowany chyba bardzo po macoszemu, przynajmniej na poludniu Europy. A nasza rodzina niestety przejela fatalny portugalski zwyczaj sniadan na slodko. Typowy Portugalczyk je ten posilek zazwyczaj w "cafe" w poblizu miejsca pracy. Podstawa jest .... kawa - czarna lub z mlekiem (wowczas albo "meia de leite" - pol na pol kawy i mleka, albo "galao"-wiecej mleka niz kawy, podawane w wysokiej szklance z metalowym uszkiem). Wielu na tym poprzestaje. Niektorzy dodaja ciastko lub "torrada", czyli tost smarowany roztopionym maslem. I to by bylo na tyle.

W naszym domu az tak zle nie jest, ale do idealu zdrowego sniadania nam daleko. Tylko co to wlasciwie jest zdrowe sniadanie - proteiny i tluszcze w/g Atkinsowej mody czy weglowodany i bialka; owoce, mleko i "cereals" czy fritatta z warzywami ?
Ja musze sie jeszcze liczyc z upodobaniami wybrednego 12-latka. :) I na razie nie uciekne chyba od slodkich sniadan, sprobuje je jedynie lekko "uzdrowic".

Dotychczas byly to na zmiane:
rozne chrupki z mlekiem
chleb z nutella
"Bolacha Maria" polamane i zalane cieplym mlekiem
mufinki odgrzane w mikrofali
sernik :)
do w/w zazwyczaj owoce lub sok.

Nowosci sa przyjmowane opornie:
waniliowa kaszka manna ze zmiksowanymi truskawkami - jeszcze ewentualnie
owsianka z kawalkami jablek - duzo gorzej.

Ale dzisiaj byl sukces, choc sniadanie to jest nieco bardziej pracochlonne - zrobilam placuszki w typie pancakes, ale z roznych mak, w tym razowych. Udaly sie naprawde swietnie i mysle, ze maja wiecej charakteru niz zwykle pancakes z maki pszennej. Mam tez kilka trikow na usprawnienie przygotowan "in the morning rush".

Po pierwsze szykujemy sobie z wyprzedzeniem w duzym pojemniku podwojna lub jeszcze wieksza porcje suchych skladnikow. Ten pojemnik moze stac tygodniami.

Ustalamy ile zjemy na raz - z 1 porcji wychodzi ok. 14 sporych placuszkow. My zwykle zjadamy w trojke - 1/2 porcji. Ja waze wszystkie suche skladniki i obliczam ile wazy porcja czy pol porcji - zapisuje sobie to na pojemniku. Wieczorem odwazam make, odlewam do pojemnika odpowiednia ilosc mleka. Przygotowuje wszystkie "mokre" skladniki, dodatki - sosy , owoce itp. Zwykle nie dodaje tluszczu do ciasta, co jeszcze przyspiesza wykonanie.

Rano , jak tylko wstane, mieszam skladniki ciasta i biegne sie ubierac i malowac. Jak jestem gotowa to i ciasto nadaje sie juz do smazenia. Rach-ciach na rozgrzana lekko natluszczona patelnie i juz mamy gotowe wysmienite i zdrowe placuszki. Przynajmniej blonnika i tak modnych obecnie "whole grains" im nie brakuje. Do tego szklanka mleka, owoce i miod - to chyba nie najgorszy poczatek dnia. ;)


Placuszki z amerykanskiej gospody

Przepis, nieco przeze mnie zmodyfikowany, pochodzi ze strony amerykanskiego bed and breakfast "Volcano Inn".

"Suche" skladniki:
1/4 szkl maki pszennej razowej
1/4 szkl maki pszennej
1/4 szkl maki gryczanej
3 lyzki drobnych platkow owsianych
2 lyzki cukru
1/2 lyzeczki soli
1/4 szkl maki ryzowej
1/4 szkl maki zytniej
1/4 szkl maki owsianej (lub pol na pol owsiana z sojowa)
3 lyzki otrebow pszennych
1 lyzka proszku do pieczenia

"Mokre" skladniki:
2 jajka
1 i 1/2 szkl mleka
4 lyzki oleju lub rozpuszczonego masla
tluszcz do smazenia

Wszystkie suche skladniki wymieszac w misce i dodac plynne. Dobrze wymieszac (mozna mikserem). Smazyc na oleju lub masle placuszki. Podawac z miodem, syropem klonowym, sosem owocowym lub swiezymi owocami.

4 komentarze:

  1. Witam. Pani Agnieszko przygotowałam "Placuszki z amerykańskiej gospody" wg przepisu z bloga - w suchych składnikach podana jest ilość proszku do pieczenia - 1 łyżka (czy nie za dużo?) - na wszelki wypdek dodałam tylko 1 łyżeczkę od herbaty - ale czy dobrze? Placki nie były "puchate". Jaka ilość jest prawidłowa?
    Pozdrawiam
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż poszłam sprawdzac oryginał przepisu, bo się zaniepokoiłam. Tego proszku jest rzeczywiście 1 łyżka stołowa, to wydaje się dość horrendalna ilość, ale niestety amerykańskie "pancakes" tyle go przeważnie zawierają. Sprawdziłam kilka klasycznych przepisów i typowo są to 2 łyżeczki proszku (lub 1 proszku + 1 sody) na 1 szkl mąki. Tu jest ok. 1 i 1/2 szkl różnych mąk stąd 1 płaska łyżka stołowa czyli ok. 3 łyżeczek herbacianych. Dzięki temu placki są dość puszyste, choć nigdy nie osiągną "watowatości" ;) takich na białej mące.

    Przepis jest zmodyfikowaną wersją pancakes z prawdziwego amerykańskiego "Bed & Breakfast". A czy placuszki smakowały? Czy ten brak "puchatości" bardzo doskwierał? Tak sobie myślę, że zacznę testować je na nowo próbując stopniowo zmniejszać ilość proszku, żeby sprawdzić jaka jest minimalna konieczna ilość...;)Może 2 łyżeczki to byłby rozsądny kompromis...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za informacje. Placki mają bardzo ciekawy smak - ciepłe, prosto z patelni - pycha. Ja też spróbuję poeksperymentować i następnym razem spróbuję z "łyżką" proszku. Spojrzałam na zdjęcie w blogu i mam kolejne pytanie: czy po upieczeniu powierzchnia z obu stron placków jest tak samo gładka i równo wypieczona? U mnie niestety tylko na "1-szej stronie", po odwróceniu placka na patelni "2-ga strona" ma zupełnie inną fakturę : część wyższa szybko się przypieka, "zapadłości" wyglądają na niedopieczne, ale muszę przyznać, że podobny problem mam przy pieczeniu zwykłych naleśników. Nie jest to przeszkodą ale wprowadza zawsze trochę niepokoju (czy ciasto jest dopieczone)natomiast podczas jedzenia można patrzeć na tę ładniejszą stronę.
    I jeszcze dodam, że lubię zaglądać na Pani blog nie tylko w poszukiwaniu przepisów - opisy z podróży i zdjęcia pozwalają na oderwanie się od codzienności. Podziwiam też inspiracje i konsekwencję w działaniach ( także kulinarnych!) Bardzo serdecznie pozdrawiam Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromnie dziękuję za tak miłe słowa. To bardzo stymuluje do kontynuacji tej pisaniny, gdy człowiek wie, że ktoś to czyta, a zwłaszcza gdy zostawi po sobie ślad w postaci komentarzy.

    Co do drugiej strony placków - mi właściwie zawsze też wychodzi ona taka bardziej "dziurkowana", a same brzegi niestykające się przy smażeniu z patelnią są zwykle nieco jaśniejsze. Ale tak się dzieje chyba w przypadku każdych placków, taki już ich urok.

    Serdeczne pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.