poniedziałek, stycznia 30, 2006

Rosetti


Wczoraj pracowałam cały dzień, a dziś jeszcze do południa. Musiałam więc to jakoś odreagować - a ze ja najchętniej się relaksuje w kuchni - to zrobiłam rosetti. Miałam chyba od roku metalowe formy na patykach, które z grubsza wiedziałam do czego służą. Natomiast nie miałam przepisu na ciasto, tak że leżały w kartonie i się kurzyły. Aż tu nagle przepis spadł mi z nieba. Czułam się wiec zobligowana do ich zrobienia. Maciej mi wydatnie pomagał. Początkowo mieliśmy kłopoty techniczne. Ciasto albo się przyklejało na amen do foremek i nie dawało oderwać, albo spływało natychmiast i nie dawało się przenieść na olej. Metodą prób i błędów doszliśmy do tego, że foremka musi być wcześniej zanurzona w gorącym oleju i dobrze rozgrzana i trzeba ją chwilę potrzymać w cieście, żeby się ładnie nim oblepiła. Potem szło już maszynowo - najłatwiej się nam robiło takie mini gofry i one również cieszyły się największym powodzeniem i najszybciej znikały. Ciasteczka w smaku są przepyszne - jak skrzyżowanie faworka z gofrem i chrupkim cieniutkim waflem. Posypane mgiełką cukru pudru stanowią pokusę nie do odparcia.Podobne ciasteczka w Portugalii nazywane są filhós i jadane są w okolicach Bożego Narodzenia i Karnawału.




Rosetti w/g Bajaderki



3 łyżki cukru
szczypta soli
1/2 łyżeczki kardamonu (niekoniecznie)
1 i 1/2 szklanki mąki

1 szklanka mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 jajka

olej do smażenia  

W dużej misce wymieszać mąkę, cukier, sól i kardamon. Dodać mleko, lekko rozbełtane jajka i wanilię. Dobrze wymieszać na gładką masę i zostawić aby odpoczęło, przynajmniej 30 minut. Olej rozgrzać w szerokim rondlu (to jest głębokie smażenie, więc powinno być sporo tego oleju ) do temperatury 195ºC. Dowolną końcówkę wkręcić do uchwytu, zanurzyć na kilka minut w gorącym oleju, lekko otrząsnąć i delikatnie zanurzyć w cieście - uważać aby ciasto nie przykryło górnej części nasadki, bo wtedy ciastko nie zejdzie z końcówki po usmażeniu. Zanurzyć w gorącym oleju i smażyć, aż ciastka się ładnie zrumienią. Czasami same odczepiają się od końcówki, czasami trzeba im pomóc na przykład widelcem . Odsączyć na ręczniku papierowym, przenieść na talerz i lekko oprószyć cukrem pudrem.

14 komentarzy:

  1. Witam Pani Agnieszko! jestem w lekkim szoku, ponieważ z lekką nutka niesmiałości wpisywalam w wyszukiwarke o jaki przepis mi chodzi, nie wiedząc jak nazwać ten przysmak. No i pojawia sie niejakie "rosetti". Dwadzieścia lat temu moja mama kupiła te foremki od ulicznego sprzedawcy, który odstawiał show na ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy smażąc te cuda, więc znane są w naszej rodzinie od dawna. Jednak nigdzie nie widziałam tych foremek w sklepie, a chcąc je odświeżyc na tknęłam sie na jedyny chyba w sieci przepis na te jak gdyby chruściki ;) jestem ciekawa skąd Pani ma te foremki i jakie jest źródło przepisu? Pozdrawiam serdecznie i zabieram się do ponownego pieczenia! Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Magdo, ale się cieszę, że ktoś się zainteresował rosetti. Jest Pani chyba pierwszą osobą, która ma w Polsce te foremki! Ja swoje kupiłam w Portugalii, są tu dośc popularne, ale nie aż tak, żeby je można było dostac w każdym sklepie. Przepis podała na forum portalu MniamMniam nieoceniona Bajaderka, która jest od lat moim kulinarnym guru. Kilka miesięcy temu dostałam trochę inny przepis (z dodatkiem alkoholu) od mojej portugalskiej znajomej Adelaide. Muszę go odszukac i jak wypróbuję to dam znac. Portugalczycy posypują te "faworki" mieszanką cukru pudru z cynamonem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję Pani za odpowiedź! Nie wiem czemu tak późno.. Pewnie dlatego, że na nowo zainteresowałam się tym smakołykiem. Chyba faktycznie jestem jedyną osoba w Polsce, która ma te foremki, bo nie ma innego głosu w komentarzach dotyczących "rosetti", a szkoda.. Produkcja tych foremek w Polsce to dobry pomysł na biznes ;-) Czy wypróbowała Pani ten drugi przepis od znajomej? Poza tym chciałam dodać, że u Pani na blogu znajduje się mnóstwo ciekawych przepisów, a blog jest bardzo wciągający, dziękuję i pozdrawiam. Magda z Bydgoszczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam!

    Ja chciałam tylko napisać, że również posiadam taką foremkę (i mieszkam w Polsce :) ), ale przyznać się również muszę, że wyrzuciłam ją w kąt, bo raz próbowałam ją wykorzystać, ale ciastka były wielką klapą... patrząc na to zdjęcie postanowiłam odkopać tą foremkę, pogodzić się z nią i zrobić jutro na deser ten oto smakołyk :) dziękuję za inspirację :) Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mam takie foremki .Dostałam od mamy,ale o nich zapomniałam, a po drugie nie wiedziałam jak je użyć.Teraz wiem dzięki Tobie i ....do dzieła .Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Aż boję się napisać ile słów wpisałam w google żeby znaleźć ten przepis, bo niby jak na naleśniki a jednak inny. Odkopałam dzisiaj foremki robiąc porządki. Mężowi przypomniały się dziecięce lata więc idę próbować je zrobić. Pozdraiwam

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie trzymam kciuki za udane rosetti i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyszły, wyszły, wyszły, wyszły, wyszły!!! Oprócz męża mam trzech synów łasuchów. Co prawda na noc niezdrowo, ale zjedli wszystkie :) Nauczka na przyszłość - robić porządki do południa :) Pozdrawiam.

    P.S. Mieszkam co prawda na południu Polski ale widziałam takie foremki w tym roku na Targu Dominikańskim

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastycznie, że się udały i smakowały! Widzę, że foremki tu i ówdzie się pojawiają. Ja chyba w końcu wypróbuję ten mój drugi przepis, który w PT jest deserem bożonarodzeniowym. Pochwalę się jeszcze, że moje zdjęcie rosetti/filhos pojawiło się w najnowszym numerze Czasu Wina razem z krótkim tekstem na temat Świąt w Portugalii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Agnieszko też mam takie foremki a właściwie to moja mama. Też kupione od sprzedawcy stolikowego - nie wiem gdzie! Ale wiem że dalej się nimi handluję bo natknęłam się na takiego sprzedawce podczas pobytu nad morzem w Dąbkach.Nie znałam przepisu na ciasto, mama też nie pamiętała ale Pan sprzedający te foremki mnie poratował aż dwoma przepisami i biorę się do roboty.A Pani ciasteczka wyglądają tak że chyba od razu biorę się do roboty ! ! ! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki, żeby się udały i ciekawa jestem tych przepisów od sprzedawcy foremek. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie ciasteczka smażyła moja mama w domu rodzinnym (lata sześćdziesiąte). Pamiętam te foremki doskonale i znam smak tych ciastek. Po latach do domu zakupił mi je mąż i mam je do dzisiaj. Robiłam te ciasteczka swoim dzieciom. Przez pewien okres foremki leżąły w szufladzie. Dopiero teraz gdy przyjeżdza wnuczka na nowo odkrywam te smakołyki. Cieszę się, że można zdobyć przepis i nieco zmodyfikować. mojego dzieciństwa

      Usuń
    2. Pani Mario, miło mi bardzo, że ten przepis przypomniał ciasteczka z dzieciństwa. :)

      Usuń
  12. Też mam je od kilkudziesięciu lat. Robiłam je nałogowo. Dziękuję za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.