niedziela, stycznia 22, 2006

Kopytka bliskie idealu



Wczoraj był dzień kopytkowy. Gotowałam online, konsultując się na forum. Niedoścignionym wzorem były zawsze w naszej rodzinie kopytka babci Mani, oczywiście nikt jej nigdy nie zapytał o przepis. Ale te moje wczorajsze chyba się do tego ideału bardzo zbliżyły. Chyba odnalazłam złote proporcje, dziewczyny z Mniama bardzo wydatnie mi w tym pomogły. Oto efekt:

Niezawodne kopytka

2 kg ugotowanych w mundurkach ziemniakow, jeszcze cieplych przepuszczonych przez praske
1 lyzka maki ziemniaczanej
2 jajka
sol do smaku
maka pszenna

Przepuszczone przez praske kartofle zostawiamy w misce do zupelnego wystygniecia. Uciskamy je na palsko i dzielimy nozem na krzyz na 4 czesci. Jedna z czesci usuwamy z miski i w jej miejsce wsypujemy make ziemniaczana i make pszenna. Nastepnie dodajemy wyjete ziemnaiki, dodajemy sol i jajka i dokladnie zagniatamy. Formujemy waleczki i odcinamy z nich kopytka. Gotujemy we wrzatku przez 2-3 min od wyplyniecia na powierzchnie.

Co do sposobu podania to kazdy ma pewnie swoj ulubiony - my preferujemy klasyczny z roztopionym maselkiem i przyrumieniona bulka tarta.

Do kopytek zrobiłam zrazy duszone z cebulka i grzybami. Po 20min w szybkowarze mięsko się rozpływało w ustach (podobno, bo ja nie spróbowałam). Do tego znowu surówka z białej kapusty z poprzedniego dnia .

Resztę dnia leniuchowałam - dzieląc czas miedzy net, ksiazki i przepytywanie Łukasza do egzaminów. Pogoda piękna, aż zal ze nigdzie nie możemy pojechać.

Plan odchudzaniowy i anty-chomiczy funkcjonują. Chociaz dziś mam jakiegoś dietowego dola - zjadłabym coś słodkiego. No dobra - zapije to herbata. ;)

8 komentarzy:

  1. Przeczylam \"od deski do deski \"niesamowite rzeczy na tej stronie internetowej i jestem pod wielkim wrazeniem zarowno wspanialego talentu hobbistycznego jakim jest gotowanie a za razem talentu literackiego. Chyle czolo i dolaczam do grona fanow :D mam jedno pytanie do Pani Agnieszki odnosnie kopytek, bo nie odnalazlam czy ziemniaki ugotowane w mundurkach nalezy przed praska pozbawic tychze mundurkow czy jednak zostawic je z. Pytanie nie wymaga natychmiastowej odpowiedzi bo przed swietami oczywiscie sa wazniejsze rzeczy niz kopytka,dodam tylko ze moje male je bardzo lubia a zaczynaja wlasnie mi wybrzydzac przy jedzeniu a to dopiero poczatek mojej roli pt MAMA.Polkimi potrawami niestety nie moge podbic serca tesciowej ktorej nic nie smakuje co zrobilam ,pozostaje tesc ale to osobnik pozerajacy wszystko nie wazne czy dobre,czy nie ,czy rzucil sie juz piekny zielony misiek czy nie :D

    Jeszcze raz pozdrawiam Panstwa serdecznie i zycze pieknych rodzinnych i radosnych swiat

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje za przemile slowa, my rowniez zyczymy pieknych swiat Bozego Narodzenia, z tego co rozumiem tez spedzanych poza Polska.

    Co do ziemniakow - najwygodniej je obrac ze skorki po ugotowaniu. Ja kiedys z lenistwa probowalam przecisnac je przez praske w mundurkach tylko po przekrojeniu na pol. Niestety oprocz skorek zostaje w prasce duzo miazszu ziemniakow, a sama praska sie tymi skorkami zatyka. Tak ze latwiej i szybciej jest obrac.

    Czy tesciowa jest Portugalka? Portugalki sa dosc ortodoksyjne kulinarnie i niezbyt otwarte na nowe smaki. Dla mnie tez jest zawsze wielkim problemem co z naszej kuchni im bedzie smakowalo ... moze bigos, sernik albo pierogi.

    Wiem, ze samo mowienie o barszczu, rybie w galarecie czy makowcu wywoluje na ich twarzach grymasy obrzydzenia, co mnie skutecznie zniecheca do czestowania tymi naszymi swiatecznymi przysmakami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziekuje za odpowiedz.
    Co do tesciowej to rece opadaja, na codzien gotuje z tesciem kapuste z ziemniakami i wprost widze ze uwielbiaja takie smaki a bigosu nawet nie tknela bo oczywiscie jak moze byc dobre skoro inne. Coz przestalam gotowac dla nich, choc powiem ze mnie zabolalo. Moj maz przekonal sie do salatki jarzynowej, sernika i bigosu. Uwielbia barszcz z uszkami a Kielbasy polskie to cos co moglby palaszowac codziennie w niezliczonych ilosciach. Mama paczki wysyla - dla ziecia wszystko :)Aha zapomnialam dodac ze bigosik lubi sobie byc odgrzewany i dopiero po 2,3 dniach jest naprawde smaczny -co tesciowa ubodlo chyba bo moj ma juz 3 dni i ja go jem a przeciez on na pewno juz zepsuty........ wiecej dla mnie
    pozdrawiam
    szukam przepisu na dobra zapiekanke bo wlasnie kielbaska przyszla z Polski

    OdpowiedzUsuń
  4. To co napisalas "jak moze byc dobre skoro inne" to chyba niestety podsumowanie mentalnosci kulinarnej wielu Portugalczykow. Coz, wypada tylko powiedziec, ze ich strata. Musialabys widziec moje dwie portugalskie znajome, ktore kilka dni temu poczestowalam pokazywanym tu na forum makowcem ;). A kielbasy z Polski uprzejmie "zazdraszczam".

    OdpowiedzUsuń
  5. zrobilam - na nas 4 braklo!!! palce lizac

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale sie ciesze !!! Czyzby tesciowa tez zjadla ze smakiem ???

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrobilam dzis na szybki obiad z maselkiem i bulka - marzenie i powrot do wspomnien z dziecinstwa w Polsce i babci tak czesto je robiacej. Jej byly inne, ale to na pewno zalezy od gatunku ziemniakow, nasze polskie sa bardziej maczyste.
    Robilam z polowy skladnikow, mialam watpliwosci co do maki pszennej, ale w koncu musialam sypac na tyle by sie nie kleilo. Moje pol portugalskie dziecie sprobowalo i powiedzialo ze dobre, ale wiecej nie chcialo, zreszta bylo juz po obiedzie, ale mam nadzieje ze nastepnym razem przemyce to danie dla calej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cos widze, ze polskie babcie sa niedoscignionymi kopytkowymi mistrzyniami :). Ciesze sie ze smakowaly.

    Tez uwazam, ze co gatunek ziemniakow to inne kopytka wychodza i innej ilosci maki potrzebuja. Ale i tak lepiej sprawdza mi sie sprawdza podana powyzej metoda objetosciowa, niz przepisy w ktorych jest podana waga maki - zawsze potrzebowalam dramatycznie sie rozniacej od oryginalu ilosci. :)

    Zycze sukcesow we wprowadzaniu polskiego jadlospisu w polsko-portugalskiej rodzince. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.