sobota, stycznia 28, 2006

Komu precla?


Bylam w piatek na wyprzedazach w Norte Shopping i ku swojej rozpaczy ujrzalam pustke w miejscu naszego ukochanego "Mr. Pretzel". Oni robili cudowne amerykanskie mieciutkie precle. A teraz znikneli... Nie oszukujmy sie - to bylo do przewidzenia i ja sie z tym liczylam. Nie ma co ukrywac, ze w Portugalii panuje szowinizm kulinarny i powszechna negacja nowosci smakowych (notabene jeszcze przed ich sprobowaniem ;) ).I oczywiscie mimo, ze cala rodzina kupowalismy precle w ilosciach hurtowych - nie udalo nam sie zapewnic odpowiedniej podazy (w 3 osoby nie jest latwo, a chyba nikt inny tam nie kupowal ;) ).

Tak ze pozostalam z reminiscencjami smaku, mieciutkiej konsystencji precla i chrupkosci cynamonowo-cukrowej posypki (to byla moja i Lukasza ulubiona). I jeszcze w dodatku te precle sa dla mnie nostalgiczne - w/g tradycji wymyslili je polscy Zydzi, a mi sie jakos nieodmiennie kojarza z krakowskim Kazimierzem - chociaz tamtejsze precle byly jedynie w ksztalcie podobne do tych z Mr. Pretzel. Te z Polski byly nanizane na petle ze sznurka, mniejsze, dosc twarde i chrupiace.

Moze mala dygresja - irytyje mnie czesto paranoiczne przywiazanie do klasycznej wersji jakiejs potrawy. Tiramisu tylko z mascarpone, grecka salatka tylko z feta, precle tylko takie suche i twarde jak z Krakowa. Lubie wtedy znalezc odskocznie w otwartosci Amerykanow, w ich braku uprzedzen i co tu duzo kryc fantazji. Jaka cudna kuchnie wymyslili w Kalifornii, jedynie bazujac na stylu srodziemnomorskim. Jakie swietne bywaja pomysly Tex-Mex, czesto juz bardzo odlegle od meksykanskiego wzorca. Ja uwielbiam niektore tradycyjne potrawy, ale kocham tez eksperymentowac - zastepowac skladniki (czasem z fantazji, innym razem z koniecznosci), laczyc nowe smaki. Co nie zmienia faktu, ze czasem dalabym wszystko za zdobycie jakiegos regionalnego oryginalnego produktu.Co moge powiedziec na pewno - to nie znosze w kuchni ortodoksji z klapkami na oczach - ma byc tylko tak i nie inaczej. Smutna by byla sztuka kulinarna, gdyby wszyscy tak mysleli.

Wracajac do tematu - amerykanska mutacja precli jest moim zdaniem o wiele lepsza od srodkowoeuropejskiego obwarzankowego pierwowzoru.

Coz mi pozostalo, gdy zabraklo w okolicy "Mr. Pretzel"- rzucilam sie do netu i oczywiscie po prosbie do Bajaderki- w poszukiwaniu jakiegos niezawodnego przepisu na soft pretzels. I coz sie okazalo - da sie perfekcyjnie odtworzyc ich smak w domu. To byl lekko przez mnie zmodyfikowany przepis typu copy-cat, czyli nasladowanie, dosc wierne jakiejs ulubionej potrawy ze znanej resturacji czy sieci handlowej (juz kiedys uzylam czegos takiego na coleslaw jak z KFC).Udaly sie naprawde znakomicie i byly nawet ladniejsze niz z Mr. Pretzel - bo ich sa blade, a moje wyszly slicznie rumiane.

Zrobilam eksperyment i czesc precli po obgotowaniu zamrozilam bez piecznia. Zobaczymy co z tego wyniknie. Moze sie uda miec na sniadanie swiezo upieczone pachnace cynamonem precle - choc moje lenistwo do wstawania rano nawet 5 min wczesniej moze zdusic w zarodku ten genialny plan.


Precle miekkie i rumiane jak z Mr.Pretzel


12 dosc duzych precli2:00 godz

1 1/2 szkl. cieplej wody

3 i 2/3 do 4 szkl maki pszennej (najlepiej wysokoglutenowej)
1 1/2 lyzeczki suszonych drozdzy
1 lyzeczka brazowego cukru
1/2 lyzeczki soli

Mikstura nr 1
2 lyzki sody rozpuszczonej w 1/2 szkl goracej (ale nie gotujacej) wody

lub

Mikstura nr 2
3 lyzki sody i 4 szklanki wrzacej sie wody

1 jako ubite z 1 lyzka wody
stopione maslo do smarowania precli

ulubiona posypka:
sol morska, cukier z cynamonem, parmezan z sola czosnkowa

Pierwszych piec skladnikow wyrobic w maszynie do chleba na programie "Dough". Pozwolic wyrosnac ciastu w cieplym miejscu po wyrobieniu do podwojenia objetosci ( u mnie to zajelo ok. 1 godz ).

Wyjac, odgazowac, podzielic na 12 czesci. Formowac cienkie jak olowek waleczki i formowac precle, klasc je na ntluszczonym papierze lub folii. Pozwalamy im sie chwile napuszyc (zwykle, jak konczymy zwijac ostatnie - to pierwsze juz sa odpowiednio wyrosniete).

Teraz mamy 2 mozliwosci:zanurzamy na kilka sekund precle w miksturze nr 1 lub obgotowujemy przez ok. 30 sek do 1 min w miksturze nr 2 (obracajac w polowie czasu gotowania). Najlepiej gotowac tylko po 1 preclu na raz. Osaczamy i pedzlujemy jajkiem z woda. wstawiamy do bardzo mocno nagrzanego piekarnika (250-260 stopni)i pieczemy przez 8 min. Po tym czasie wyjmujemy rumiane i mieciutkie precle. Od razu po wyjeciu z piekarnika pedzlujemy rozpuszczonym maslem z obu stron i dokladnie obtaczamy w ulubionej posypce.

4 komentarze:

  1. Aga, czytam z zachwytem, oglądam zdjęcia na kolanach niemalże :)) Piękne wszystko, a niektóre zdjęcia są absolutnie mistrzowskie!

    A pytanie do precli: czym różni się precel z pierwszego zdjęcia od tych z drugiego? Bo na oko to on jest bardziej 'pączkowy'.
    Pozdrawiam

    Kawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Kawo, one identyczne sa, z jednego "miotu" bym nawet powiedziala. Tylko ten pierwszy zakamuflowany cukrem. ;)

    Dziekuje za bardzo mile slowa o blogu. Cieplo na sercu sie robi, gdy ktos doceni te troche wysilku, ktore trzeba w to wlozyc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko ja równiez jestem fankom Twojego bloga. Swietnie sie czyta o tych wszystkich podrozach, a zamieszczone zdjecia i przepisy sa fantastyczne.

    A jesli chodzi o precle, to musze koniecznie wyprobowac twoj przepis. Kiedys jak pracowalam w stanach zajadalam sie tymi preclami w cynamonowo - cukrowej panierce...niezapomniany smak! Powiedz mi tylko prosze jak zanurzasz te precle w goracej wodzie, zeby sie nie rozciapaly i zachowaly swoj ksztalt?

    OdpowiedzUsuń
  4. Elmo, ciasto sie nie rozpadnie, wrecz przeciwnie, to zanurzenie we wrzatku lub krotkie obgotowanie utrwali jego ksztalt.

    Dziekuje za przemile slowa o blogu.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.