poniedziałek, stycznia 23, 2006

Pay de queso albo flan de queso czyli meksykański cheesecake



Tak się składa, że mieszkam pod jednym dachem z "sernikożercą". Ma lat 11 i mógłby jeść serniki codziennie. W dodatku jest bardzo wybredny - nie każda konsystencja mu odpowiada, a smaki i dodatki muszą być klasyczne. To znaczy, akceptowalna jest gama śmietankowo-waniliowo-cytrynowa. No i jeszcze kokos. Inne eksperymenty niedozwolone.

Dziś był na deser meksykański "pay de queso" w/g Markosa z MniamMniam, kremowy i wręcz rozpływający sie w ustach. Z moimi modyfikacjami, rzecz jasna. ;) Trochę się bałam o efekt, bo konsystencja tego ciasta jest zastraszająco płynna. Ale należy przemóc strach, bo smak jest niebiański .... mmmmm. Nie spodziewajcie się w tym serniku typowej dla polskich wypieków kwaskowatości - jest bardzo łagodny, słodki i neutralny w smaku, jednak z wyraźnym serowym posmakiem.

Dopisek z 2020: po latach dochodzę do wniosku, że wolę robić ten serowy deser w klasycznej formie flan, czyli zupełnie bez spodu. Zamiast niego na dno wlewam z 5-6 łyżek karmelu i dopiero potem masę serową. Poza tym bez zmian. 

Pay/flan de queso

Spód:
ok. 300g herbatników typu "petit beurre" lub "digestive" drobno pokruszonych w malakserze 
150 g masła, roztopionego
albo
5-6 łyżek karmelu

Masa serowa:
8 jajek
500g serka kremowego typu Philadelphia
500g gęstego serka homogenizowanego (może być speise quark lub faiselle)
1 duża puszka (411g) skondensowanego mleka niesłodzonego
1 duża puszka (533g) mleka skondensowanego słodzonego

Tortownicę wykładamy wewnątrz folią aluminiową i szczelnie owijamy arkuszem tej folii z zewnątrz (zapobiega to przeciekom masy i tłuszczu ze spodu i wylewaniu się ich do piekarnika). Jeśli nie jesteście pewni szczelności tortownicy albo chcecie zrobić flan bez spodu lepiej użyć nie otwieranej pełnej blaszki. 

Herbatniki mieszamy z masłem. Wylepiamy nimi spód i boki tortownicy dociskając dnem i bokami szklanki. Jeśli robimy flan zamiast ciasteczkowego spodu wlewamy na dno pełnej blaszki karmel.

Jajka ubijamy z 2 rodzajami mleka oraz serkiem. Powstałą płynną masę wlewamy do formy wyłożonej herbatnikami i owiniętej szczelnie zewnątrz folią aluminiową  Pieczemy 60 - 75 min w piekarniku nagrzanym do 170ºC. Po wyłączeniu piekarnika zostawiamy w nim ciasto aż do wystygnięcia.

9 komentarzy:

  1. Agnieszko pewnie już zapomniałaś , że kiedykolwiek piekłaś ten sernik;))) A ja sobie go właśnie wyszperałam i upiekłam :) Pyszny jest bardzo mi smakował:) taki delikatny, kremowy - pycha
    :) Ja go udekorowałam tartą czekoladą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sernik taki wykwintny :) a te wiśnie są cudownie apetyczne

    OdpowiedzUsuń
  3. Robiłam go, jest wspaniałY!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Atino, rzeczywiście już słabo o nim pamiętałam, choć piekłam go kilkakrotnie. Cieszę się bardzo, że wyszperałaś ten przepis i go upiekłaś. Pozdrawiam serdecznie.

    My, miło mi, że się podoba. To niestety tylko czereśnie, świeże wiśnie tutaj są niemożliwe do zdobycia. :(

    Majano, cieszę się bardzo. Buziaki dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czym zastąpić ciasteczkowy spód, którego nie lubię? Spód musi być bardzo wysoki, czy wystarczy jak będzie tylko na dnie? Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, możesz zastąpić spód zwykłym kruchym ciastem. Polecałabym je podpiec wcześniej i wystudzić przed wlaniem masy. Spód może być cienki, ale raczej powinien być wysoki (przykrywać boki tortownicy), bo wlewana masa jest bardzo płynna i grozi wyciekiem z blaszki. Dlatego też polecam owinąć folią, bo i tak zawsze coś chce uciec.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za odpowiedź. Sernik niestety wyciekł z blaszki pomimo potrójnego owinięcia. Najsmaczniejsza część to była ta po za blaszką lekko przypieczona. Zastanawiam się czy nie można tego sernika zrobić w blaszce nie otwieranej i bez spodu? Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, strasznie mi przykro. Przyznam, że mi jak go po raz pierwszy robiłam, wytopił się do piekarnika tłuszcz ze spodu. Dymu było tyle, że nawet włączył się alarm przeciwpożarowy.:( Jasne, że można spróbować w nie otwieranej blaszce. Może pierwszy wyjęty kawałek nie będzie zbyt piękny, ale później powinno być OK. W otwieranej można też spróbować dodatkowo wyłożyć folią wewnątrz, gdy blaszka grozi wyciekami. Dopisze te uwagi w przepisie, żeby nie było więcej niemiłych niespodzianek. Cieszę się, że mimo przygód masa smakowała i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, to jest niebo! Zrobiłam, nic nie przeciekło, zaraz spiszę swoje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wizytę na blogu i komentarze.