środa, listopada 19, 2014

Casoncelli alla bergamasca czyli pierogi z dziurką z Bergamo


 2

Kolejny i chyba wreszcie ostatni przepis prosto z Bergamo. Cudownego lombardzkiego miasteczka leżącego u podnóży Alp i bardzo malowniczych włoskich jezior. Z genialnym barokowym konfesjonałem opisywanym przez Łysiaka w "Wyspach zaczarowanych", który stoi w kościele Santa Maria Maggiore, w starym Città Alta, położonym, jak sama nazwa wskazuje, rzeczywiście na górze z fenomenalnym widokiem na resztę miasta.

Bergamo, Italy
Città Alta, Bergamo.

Casoncelli to bardzo znane regionalne danie z Bergamo. Z polskiego punktu widzenia to po prostu pierogi z dziurką. Włosi jednak moim zdaniem trochę ich wykonanie komplikują - ciasto robią z dodatkiem mąki makaronowej (i do tego akurat się nie przyczepiam) i przepuszczają przez maszynę do makaronu. Lepią je nakładając nadzienie na pasma ciasta, które składają wzdłuż i wycinają półksiężyce.

Ja wolę nasze polskie pierogowe techniki. Próbowałam obu metod i sprawniej mi idzie naszą swojską. To chyba jednak kwestia nawyków. Pewnie Włoszka zrobi casoncelli szybciej z pomocą maszyny do makaronu, a Polka zwykłego wałka do ciasta. ;)

1

Nadzienie jest dość niezwykłe. Zaczyna się skromnie od resztek pieczonych lub duszonych mięs, salami, metki. Potem dochodzą zaskakujące składniki - pokruszone migdałowe ciasteczka amaretti,  rodzynki, świeże soczyste gruszki. Później jeszcze nieco skórki cytrynowej, cynamonu i muszkatu. I jeszcze pietruszka i czosnek. I bułka tarta wymieszana z parmezanem. Z tej zadziwiającej, wręcz szokującej mieszanki wychodzi pyszne nadzienie. Bardzo polecam te dość oryginalne pierogi z Bergamo. Jeszcze à propos dziurek w pierogach - te są bardzo przydatne, świetnie gromadzi się w nich maślana polewa z pancettą, parmezanem i listkami szałwii.

3

Casoncelli alla bergamasca

125 pierogów

Ciasto:
850 g maki pszennej
150 g semola di trigo duro, mąki z twardej pszenicy
1 łyżeczka soli
3 jajka
ok. 1 i 1/3 szkl wody

Nadzienie:
2 gruszki, obrane i pokrojone w drobną kostkę
1 łyżka masła
1 ząbek czosnku
500 g mieszanki mięs pieczonych lub duszonych oraz wædlin: metki, salami, schabu wędzonego
2 ciasteczka amaretti, drobno pokruszone
skórka otarta z 1/2 cytryny
1/2 pęczka pietruszki, drobno posiekanej
3 jajka
50 g rodzynek
1/4 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonego kwiatu muszkatołowego (lub gałki muszkatołowej)
1/2 łyżeczki mielonego białego pieprzu
150 g parmezanu
sól do smaku
100 g bułki tartej

Do podania:
75g świeżo startego parmezanu
10 lici szałwii
100 g masła
50 g pancetty lub bekonu, pokrojonego w słupki

Mąki mieszamy z solą. Dodajemy jajka, wodę i zagniatamy w elastyczną kulę. Zostawiamy pod przykryciem na 30 min. W tym czasie przygotowujemy nadzienie.

Drobno siekamy lub miksujemy w malakserze mięsa i amaretti. Na patelni rozgrzewamy masło i smażymy na niewielkim ogniu gruszki pokrojone w kostkę, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę i zmiksowane mięsa, jeszcze chwilę smażymy. Mieszamy w dużej misce ze wszystkimi pozostałymi składnikami nadzienia, oprócz bułki tartej. Tę ostatnią dodajemy na sam koniec, regulując jej ilość w zależności od wilgotności nadzienia.

Ciasto wałkujemy lub przepuszczamy przez maszynę do robienia makaronu (grubość ok.2/3mm). Wycinamy kółka, nakładamy nadzienie i lepimy jak pierogi lub na pasmach ciasta rozkładamy nadzienie, składamy na pół i przyciskamy wokół nadzienia i wycinamy półkola (uprzednio pędzlując brzegi od wewnątrz wodą).

Gotujemy w osolonej wodzie przez ok. 5 min od wypłynięcia na wierzch. Na patelni smażymy pancettę pokrojoną w cienkie paseczki, aż się wytopi z niej tłuszcz i się zrumieni. Dodajemy masło i liście szałwii i smażymy aż masło zacznie się pienić. Dodajemy do masła i pancetty odsączone pierogi, dosypujemy 50 g parmezanu i mieszamy aż pierogi ładnie się otoczą masłem. Podajemy posypane resztą parmezanu.

piątek, listopada 14, 2014

Torta del Donizetti czyli ciasto z epoki bel canto.


 2

Znowu Bergamo i pyszne delikatne ciasto poświęcone zasłużonemu mieszkańcowi tego miasta. Mowa o kompozytorze Donizettim, urodzonym na biednych przedmieściach poza murami w ostatnich latach XVIII wieku. Autor 70 dzieł operowych, jeden z wiodących kompozytorów bel canto, w swoim czasie zdobył nawet międzynarodową sławę i wojażował od opery wiedeńskiej po paryską. Jak to czasami z artystami bywa zapadł na zdrowiu mentalnym (w przebiegu mało eleganckiej choroby, na którą cierpiał wówczas spory procent europejskiej populacji), wrócił do Bergamo i tutaj zmarł.

33
Słynna kawiarnia w Bergamo - Caffè del Tasso, istniejąca od 1476r. I tutaj serwują torta del Donizetti.

Jak mówi legenda Gaetano Donizetti, częsty gość na obiadach u Giacoma Rossiniego, znanego smakosza, widząc gospodarza w złym humorze, poprosił jego kucharza o przygotowanie szybkiego i smacznego deseru na poprawę nastroju. Kuchmistrz wymyślił na poczekaniu lekkie biszkoptowe ciasto z kandyzowanymi morelami i ananasami. Deser zrobił ponoć karierę w artystycznych kręgach. Ochrzczono go mianem torta del Donizetti lub w lombardzkim narzeczu torta del Donizèt.

Tyle legenda. Tak naprawdę to przepis powstał w 1948r. w Bergamo. Alessandro Balzer, jego autor, uhonorował w ten sposób stulecie śmierci kompozytora.  Często robione w formie z kominkiem, ale może być też w zwykłej tortownicy lub innej okrągłej formie. Gdy dodajemy, jak polecają Włosi, najpierw białka a potem mąki masa nieco się warzy, ale nie ma to wpływu na efekt końcowy. Ja teraz robię po swojemu - najpierw mąka, potem 2-3 łyżki białek intensywnie wmieszane i reszta piany już delikatnie łączona z masą.

My zajadamy się tym ciastem w dzisiejsze deszczowe i wietrzne popołudnie w towarzystwie café cheio (tak nazywają w Portugalii nieco dłuższe espresso) i jabłkowej herbaty z cynamonem.

 1

Torta del Donizetti vel Torta del Donizèt

 
forma z kominkiem o średnicy 29 cm, średnica kominka 17 cm


150g masła
100g cukru (podzielone na pół)
szczypta soli
6 żółtek
4 białka
60g mąki
75g mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
100 suszonych moreli
60 kandyzowanego ananasa
6 łyżek likieru maraschino lub rumu (podzielone na 4 i 2 łyżki)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

cukier puder do posypania wierzchu
dodatkowe całe morele z alkoholu do ozdoby

Ananasa i morele zalewamy wrzątkiem, odsączamy po 15-30 min i macerujemy w 4 łyżkach alkoholu przez ok. 1-2 godz. Odsączamy i kroimy w kostkę. 

Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli i połową cukru. Masło miksujemy na pianę z drugą połową cukru. Stopniowo dodajemy żółtka i mąki przesiane z proszkiem do pieczenia. Wlewamy 2 łyżki maraschino i ekstrakt waniliowy. Dodajemy pianę z białek i ostrożnie mieszamy szpatułką. Wrzucamy 2/3 owoców do masy i lekko mieszamy. Wykładamy do natłuszczonej i wysypanej mąką formy. Resztę owoców rozkładamy na wierzchu. Pieczemy przez ok. 25-30 min w 180ºC. Wyjmujemy z formy, po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem i dekorujemy morelami. 


czwartek, listopada 06, 2014

Pesce in carpione czyli marynowane rybki z północnych Włoch


The village of  Carate, Lago di Como, Italy
Miasteczko Carate, Lago di Como, Lombardia.

Kolejna receptura z północnych Włoch. Specjalność lombardzkiego "pojezierza". Jak na krainę pięknych jezior przystało są to rzecz jasna pływające smakołyki. Rybki krótko obsmażane, a potem marynowane w occie i białym winie. Moja Mama w podobny sposób (ale bez wina) przygotowywała łowione przez Tatę w jez. Gowidlińskim okonie czy płotki. Tak że Włosi nie mają na ten przepis wyłączności. ;)

 pesce in carpione

Nad włoskimi jeziorami pesce in carpione najczęściej robione są ze słodkowodną rybą lavarello. Można je przygotować oczywiście z innymi gatunkami ryb, a nawet jeśli ktoś woli z większymi rybnymi filetami (świetnie się sprawdzają filety z pstrąga lub pstrąga łososiowego). Ja robiłam je z niedużymi portugalskimi rybkami fanecas i verdinhos.

 pesce in carpione
Rybki fanecas.

Ten przepis pochodzi z wybrzeży przepięknego, trochę snobistycznego i elitarnego (bo znanego z imponujących willi sławnych tego świata, takich jak George Clooney, Donatella Versace czy Richard Branson) Lago di Como, o którym ostatnio do znudzenia piszę. 

Mam nadzieję, że czytelnicy mi wybaczą zatrzymanie się na tak długo w regionie Lombardii - tutejsza kuchnia wszakże jest tak bogata i różnorodna, że sprawiedliwość mogłyby jej oddać nie moje marne posty, a raczej jakaś poważna i obszerna  kulinarna epopeja.  

pesce in carpione

Pesce in carpione

1 kg niedużych słodkowodnych lub morskich rybek, wypatroszonych
1/2 cytryny
mąka do obtoczenia ryb
sól i biały mielony pieprz
oliwa do smażenia
400 ml białego wina
200 ml octu z białego wina
1 łyżeczka cukru
1 duża cebula, pokrojona w półplasterki
6 szalotek, pokrojonych w krążki
1 por, pokrojony w krążki
2 marchewki, pokrojone w krążki
2 listki laurowe
5 ziaren białego pieprzu
5 ziaren czarnego pieprzu
1/2 pęczka natki pietruszki

Ryby myjemy i skrapiamy sokiem z cytryny. Osuszamy i obtaczamy w mące wymieszanej z solą i pieprzem. Smażymy z obu stron na rozgrzanej oliwie. Przekładamy do głębokiego kamionkowego półmiska. 

Ocet zagotowujemy w rondlu z winem i cukrem, dodajemy warzywa, liście laurowe, ziarenka pieprzu i gotujemy przez ok. 3 min. Na sam koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Gorącą marynatą zalewamy ryby w półmisku. Zostawiamy do przegryzienia smaków na min. 12 godz. w lodówce.

czwartek, października 23, 2014

Miascia czyli ciasto z Bellagio


uderzeniowe

To wręcz nieprawdopodobne, że z biednego czerstwego chleba można wyczarować takie pyszne ciasto. Wilgotne, pełne bakalii i kawałków jesiennych owoców. Takie rzeczy potrafią tylko Włosi. To stary przepis z okolic ekskluzywnego Lago di Como, okrzykniętego w zeszłym roku przez Huffington Post za najpiękniejsze jezioro świata.  O samym jeziorze i jego atrakcjach trochę więcej piszę w październikowym numerze "Mojego Gotowania". Deser nazywa się miascia i podobno pochodzi z kosmopolitycznego już od XIX wieku miasteczka Bellagio. Aż dziw bierze, że w takiej ekskluzywnej okolicy - pełnej od dziesiątków lat arystokracji, artystów i celebrytów, słynących zazwyczaj z wybrednych podniebień - przechował się taki rustykalny, wiejski przepis prosto z cucina povera. A jednak. Wypróbujcie, bo naprawdę warto.

the town of Bellagio, Lago di Como Italy
Bellagio, Lago di Como, Lombardia.

Dobór bakalii i owoców w/g gustu. Ja dodałam wszystkie, które widywałam w lokalnych przepisach cucina comasca, ale można pozostać np. tylko przy gruszkach i rodzynkach. Ciekawa jest obecność rozmarynu. To świeże ziółko tradycyjnie występujące niemal we wszystkich recepturach, nadaje ciastu balsamicznej nuty. Jak na kochającą polentę Lombardię przystało miascia ma też dodatek kukurydzianego grysiku.

1

Miascia

tortownica o średnicy 19-20 cm

    260 g czerstwego białego pszennego chleba, bez skórki, pokrojonego w kostkę
 
450 ml mleka
3 jajka
 75 g cukru
1 op. cukru waniliowego    
3 łyżki mąki pszennej
    2 łyżki polenty (grysiku kukurydzianego)


skórka starta z 1/2 cytryny
40 g stopionego masła  
 
    25 g rodzynek, uprzednio namoczonych w rumie
    50 g suszonych fig, pokrojonych w kostkę i namoczonych w rumie

1 jabłko, obrane i pokrojone w kostkę
   2 gruszki, obrane i pokrojone w kostkę
    

150 g różowych niedużych winogron, przekrojonych na pół, wypestkowanych
  
    1 łyżeczka posiekanych igiełek rozmarynu i kilka całych kępek do ozdoby wierzchu
    1-2 łyżki grubego brązowego cukru
   

Do podania:
kilka łyżek mascarpone i gęstej kwaśnej śmietany ubitych z odrobiną cukru waniliowego i
2 łyżkami wina marsala lub jeszcze lepiej słodkiego czerwonego Valcalepio Moscato passito z okolic Bergamo

   Chleb zalewamy mlekiem i zostawiamy na ok. 1 godz. Po tym czasie miksujemy na w miarę gładką masę ręcznym blenderem. Nagrzewamy piekarnik do 180ºC. Dodajemy do masy chlebowej jajka, cukier oraz cukier waniliowy i dobrze ubijamy drewnianą łyżką lub trzepaczką.  Wsypujemy mąkę, kaszkę kukurydzianą, skórkę cytrynową i wlewamy masło. Ponownie dobrze mieszamy masę. Odsączamy rodzynki oraz figi i dodajemy je razem z resztą owoców (jabłek, gruszek i winogron) i z posiekanym rozmarynem do ciasta. Mieszamy i wykładamy masę do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą szczelnej tortownicy. Pieczemy przez ok. 1 godz do 1 godz i 15 min, aż wierzch zacznie się rumienić. Wyjmujemy z formy. Ozdabiamy kępkami rozmarynu i po wystudzeniu podajemy z mascarpone i śmietaną. 

niedziela, października 19, 2014

Antipasto di coniglio czyli przekąska z królika z Lombardii


Rabbit

Dziś jako dodatek do październikowego numeru "Mojego Gotowania", w którym ze smakiem podróżujemy do prześlicznego Bergamo i nad pobliskie eleganckie jezioro Como, pyszna i łatwa do zrobienia przystawka. 

W Bergamo dzisiaj jada się dziś cały przekrój lombardzkiej kuchni - osso bucco, vitello tonnato, tiramisu, risotto. Żyjący w dostatku mieszkańcy mogą sobie pozwolić na wszelkie kulinarne ekscesy. Kiedyś było inaczej. Okolica zamieszkała głównie przez contadini (coś w rodzaju włoskiego odpowiednika naszych pańszczyźnianych chłopów) była raczej uboga. 

Bergamo Basilica di Santa Maria Maggiore
Basilica di Santa Maria Maggiore, Bergamo.

Przedgórze Alp z ostrym klimatem nie dawało takiej różnorodności darów ziemi jak np. okolica Kampanii. Każde gospodarstwo miało krowę i kozę, ale były one zbyt cenne aby jadać ich mięso. Dostarczały nieustannie i nieznużenie mleka, masła i sera, do dziś podstawowych produktów w tutejszej kuchni. Na talerzach lądowały nie wołowina czy wieprzowina, a raczej upolowane małe ptaszki czy króliki. Mięso tych ostatnich jest do dziś lubiane w Bergamo. 

Rabbit

Ja przygotowałam dziś z królika lekką przystawkę. Długo mrugające na niewielkim ogniu mięso po prostu rozpływa się w ustach. Zostawiamy je jeszcze w przyprawach i oliwie na jakiś czas w lodówce, żeby smaki przypraw i ziół przeniknęły do oliwy i delikatnego mięsa. Dodatek egzotycznego pieprzu pippali nie jest obowiązkowy. Włochom by chyba włosy na głowie stanęły dęba na taki składnik.;) To mój autorski pomysł. Ten pieprz jest jednak bardzo aromatyczny, więc jeśli macie go na podorędziu polecam z całym przekonaniem, bo bardzo wzbogaca smak wywaru, w którym perkocze królik.

Królik ten jako antipasto świetnie się czuje w towarzystwie suszonych pomidorów i ostrych papryczek. Do tego rustykalny chleb i już możemy się delektować pysznym i prostym daniem.

Rabbit

Antipasto di coniglio 

1 sprawiony królik o wadze ok. 1 kg
1 łyżka octu 

Składniki zalewy do gotowania:
2 marchewki
1 cebula
1 por
2 gałęzie selera naciowego 
5 ząbków czosnku
kilka gałązek pietruszki
6 listków laurowych
15 ziarenek czarnego pieprzu
1 strączek długiego pieprzu pippali (opcjonalnie)
8 ziarenek jałowca
2 gałązki świeżego rozmarynu
4 gałązki świeżego tymianku
8 listków świeżej szałwii
sól do smaku 

Składniki zalewy oliwnej:
6 dużych ząbków czosnku
4 listki laurowe
10 ziarenek pieprzu
6 ziarenek jałowca 
1 łyżeczka posiekanych świeżych listków rozmarynu
oliwa extra virgin do zalania mięsa (co najmniej 200 ml)

Królika zalewamy wodą z dodatkiem octu, tak żeby całkowicie przykryła mięso i zostawiamy w lodówce na 12 godz, jeśli trzeba obciążamy odwróconym talerzem. Po tym czasie odlewamy wodę. W dużym garnku układamy królika, obrane i pokrojone w większe kawałki warzywa, ząbki czosnku, pietruszkę, listki laurowe, lekko rozgniecione nożem ziarenka czarnego pieprzu, pieprzu pippali, jałowca oraz rozmaryn, tymianek i szałwię. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na minimalnym ogniu (ma leciuteńko perkotać) aż mięso będzie całkowicie miękkie, przez ok. 1 i 1/2 godz. Pod sam koniec gotowania solimy do smaku. Zostawiamy królika w wywarze do ostygnięcia. 

Wyjmujemy mięso z wywaru i oddzielamy je od kości (wywar można wykorzystać np. jako bazę do zupy). W kamionkowym lub szklanym naczyniu układamy dość ściśle mięso królicze wymieszane z czosnkiem pokrojonym w cienkie plasterki, listkami laurowymi, rozgniecionym pieprzem i jałowcem oraz igiełkami rozmarynu. Zalewamy oliwą w ilości takiej, aby mięso było całkowicie w niej zanurzone, przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy w lodówce na 1-2 dni do przegryzienia się smaków.