środa, lutego 19, 2020

Tort z aksamitnym czekoladowym kremem


TORT1

Dla czekoladoholików. Banalnie prosty do zrobienia. Spód cieniuteńki z maślanych ciastek. Pierwsze skrzypce gra krem. O niezwykle intensywnym, czekoladowym smaku. Konsystencja jest bajecznie kremowa, gładka jak aksamit, nieco budyniowa (bo skład przypomina bardzo luksusowy budyń). Nie polecam tortownicy mniejszej niż 23 cm, bo tort ze względu na konsystencję kremu nie powinien być zbyt wysoki. 

Nie jestem zwolenniczką Walentynek (z różnych powodów, ale najbardziej chyba dlatego, że lubię dawać prezenty bez okazji, a jak mam jakąś zadaną datę i temat to nie potrafię niczego pomysłowego wymyślić), ale tak jakoś wypadło, że ten afrodyzjakowy tort gościł u nas na stole 14 lutego. ;)

TORT2

Tort z aksamitnym czekoladowym kremem

szczelna tortownica ze szklanym dnem o średnicy 23-25 cm

Spód:
150 g maślanych herbatników (ja używam ciasteczek bolacha Maria)
50 g stopionego masła

Masa:
50 g kakao, przesianego przez drobne sitko
60 g skrobi kukurydzianej
120 g cukru
1 op. cukru waniliowego
1 l mleka
200 ml śmietanki kremówki
300 g ciemnej gorzkiej czekolady

Wierzch:
200 ml śmietanki kremówki ubitej na sztywno do ozdobienia wierzchu


Wykonanie:
Spód:
Ciasteczka rozdrabniamy w malakserze ze stopionym masłem. Wykładamy nimi dno tortownicy, dobrze uciskając dnem szklanki, wstawiamy do lodówki. 

Masa:
W dużym garnku dokładnie mieszany trzepaczką do piany (żeby nie było grudek) kakao, skrobię kukurydzianą, cukier i cukier waniliowy. Wlewamy trochę mleka i mieszamy na gładką pastę, dodajemy resztę mleka i 200 ml śmietanki i dobrze mieszamy. Doprowadzamy do wrzenia. Wyłączamy ogień, gdy tylko pojawią się pierwsze bąbelki i masa zgęstnieje. Zdejmujemy z ognia i dodajemy połamaną na drobne kawałki czekoladę i mieszamy do rozpuszczenia. 

Wylewamy masę natychmiast na spód z ciasteczek. Przykrywamy przezroczystą folią i gdy przestygnie wstawiamy do lodówki na minimum 12 godzin. Przed podaniem ozdabiamy wierzch bitą śmietaną.

poniedziałek, stycznia 27, 2020

Croxetti czyli liguryjski makaron z pieczątkami


ibiza2

Włosi brylują w wymyślaniu makaronowych kształtów. Liguryjskie croxetti (nazywane też corzetti albo w genueńskim dialekcie curzetti) mają długą historię. Powstały w graniczącym z Francją północno-zachodnim regionie w średniowieczu. Sama nazwa pochodzi od XIV. wiecznej genueńśkiej monety corzetto.  W minionych czasach kucharze w arystokratycznych domach ozdabiali płaskie kółka makaronu pieczątkami z herbem swoich chlebodawców. 

cinuqe2

Tradycja tradycją, ale pieczątkowe wgłębienia mają też praktyczne znaczenie - dzięki nim sos lepiej się trzyma makaronu. W wąskiej i górzystej Ligurii gwałtownie i spektakularnymi wybrzeżami opadającej do Morza Liguryjskiego bardzo popularne jest łączenie makaronu z ziemniakami, orzeszkami piniowymi i orzechami włoskimi. Sos, który dziś proponuję jest właśnie tego przykładem. Croxetti jada się też z prostym mięsnym ragu, pesto lub sosem grzybowym.

cinque terre, Italy

Skrawek Ligurii nazywany Cinque Terre odwiedziliśmy ostatni raz w środku zimy i mimo nieco deszczowej pogody mieliśmy niezapomniane wrażenia. Spokój, zapierające dech w piersiach urodą urwiste wybrzeża, w których jak surowe klejnoty tkwi pięć miasteczek z kolorowymi domkami. Nie polecam podróżowania latem - tłok, na wąskich dróżkach nie ma gdzie zaparkować, trzeba się przepychać z azjatyckimi turystami, żeby zrobić jakiekolwiek zdjęcie.

Ten przepis i artykuł o kuchni i atrakcjach Cinque Terre ukazał się w styczniowym numerze Mojego Gotowania. Zainteresowanych zachęcam do lektury.

ibiza1

Croxetti con salsa di pinoli e patate

5 porcji

500 g makaronu croxetti
4-5 dużych ziemniaków

Sos:
80 g orzechów włoskich, uprażonych na suchej patelni
30 g orzechów piniowych,  uprażonych na suchej patelni
1 bułka namoczona w mleku i lekko odciśnięta
3 ząbki czosnku
pęczek pietruszki
kilka gałązek szałwii
50g startego parmezanu
sól i pieprz do smaku
5 łyżek oliwy extra virgine

Do przybrania:
orzechy włoskie i piniowe
listki szałwii
oliwa
płatki parmezanu

Do dużej ilości zimnej osolonej wody wrzucamy pokrojone w drobną kostkę ziemniaki. Gdy woda zacznie wrzeć wrzucamy makaron.

Sos:
Do malaksera wrzucamy wszystkie składniki sosu i miksujemy aż osiągnie konsystencje gęstej pasty z wyczuwalnymi niewielkimi kawałkami orzechów. Jeśli trzeba rozcieńczamy oliwą i mlekiem.

Sos wlewamy na patelnię, dodajemy ugotowany makaron z ziemniakami i kilka łyżek wody z gotowania makaronu. Rozkładamy na talerze i posypujemy płatkami parmezanu, szałwią , orzechami i polewamy oliwą.

środa, grudnia 25, 2019

Boże Narodzenie 2019


Boże Narodzenie 2019, Ponta Delgada, Azory.

Tak wyglądają piękne świąteczne dekoracje na wyspie São Miguel na portugalskich Azorach. Nasze związki z wyspami będą od Nowego Roku jeszcze ściślejsze. Nasz syn rozpoczyna tam staż specjalizacyjny, tak że będziemy tam jeszcze częściej bywali. Tegoroczne Święta i Nowy Rok upływają nam trochę pod znakiem Łukaszowej przeprowadzki z Lizbony, a potem do Ponta Delgada.

Wszystkich znajomym i czytelnikom Kuchni nad Atlantykiem życzę najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia 2019. 

niedziela, grudnia 22, 2019

Piernik pomarańczowo- jabłkowy


Xmas2019c

Mam problem z piernikami. Od zawsze. Pierniczki wychodzą mi bez kłopotów, natomiast w poszukiwaniu idealnego ciasta piernikowego spędzam bezowocnie czas w kuchni i w książkach kulinarnych. Nigdy nie jest taki jak trzeba. Ani zrobiony przeze mnie, ani przez nikogo innego. Ja chyba jeszcze dotąd nie jadłam idealnego piernika. Mam natomiast jego wizję w wyobraźni.

Xmas2019a


Jaki więc powinien być ideał? Przede wszystkim mięciutki i wilgotny. Te warunki spełniały pierniki, które kupiłam w miasteczku Gertwiller, czyli w alzackiej stolicy pierników. Nawet one posiadały jednak wady. Były zbyt słodkie i jak na mój gust miały za mało piernikowych przypraw.

Podobały mi się natomiast owocowe dodatki do nich. Były tam w sprzedaży pierniki bananowe, jabłkowe, pomarańczowe. Postanowiłam wykorzystać ten pomysł i dodać do mojego tegorocznego piernika jabłka i pomarańcze. Owoce dały ciastu dodatkową bardzo pożądaną przeze mnie wilgotność.

Xmas2019b


Moje ciasto ma też wyrazisty smak, dzięki dodatkowi intensywnej ciemnej melasy, własnego wyrobu egzotycznej przyprawy do pierników i jeszcze wzmocnieniu uzupełniającą dawką cynamonu (tego ostatniego IMHO nigdy nie jest za dużo ;) ).

Czy ten piernik będzie dla Was idealny? Nie wiem. Każdy ma przecież swój własny ideał. Do mojego w każdym razie się zbliża... Choć będę nadal szukać, bo takie poszukiwania zawsze mogą się przyczynić do odkrycia jeszcze smakowitszego piernika.

Xmas201191


Piernik pomarańczowo- jabłkowy

foremka w kształcie bałwanka o wymiarach: długość 27 cm, szerokość: najszersze miejsce 18 cm, najwęższe 8cm


Ciasto piernikowe:
125 g masła
75 g jasnobrązowego cukru typu mascavado
60 g ciemnej melasy z trzciny cukrowej
75 g ciemnego miodu np. eukaliptusowego lub spadziowego
2 łyżki drobno posiekanej skórki pomarańczowej w syropie
2 jajka
275 g mąki
1 i 1/2 łyżki przyprawy do pierników
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki sody
1/8 łyżeczki soli
1 jabłko
1 pomarańcza
125 g naturalnego jogurtu greckiego

1 łyżka mąki i 1 łyżeczka cynamonu do wysypania formy

Lukier pomarańczowy:
65 g cukru pudru
1 łyżka soku pomarańczowego
kilka kropli aromatu pomarańczowego


Ciasto piernikowe:
W dużym garnku roztapiamy masło z cukrem, miodem i melasą. Dodajemy skórkę pomarańczową. Zostawiamy do przestygnięcia.
Nagrzewamy piekarnik do 170ºC.

W misce mieszamy mąkę  trzepaczką do piany z przyprawą do piernika, cynamonem, sodą i solą. Jabłko obieramy i kroimy w drobną kostkę. Okrawamy skórę z pomarańczy razem z albedo, a sam owoc filetujemy. Cząstki kroimy w drobniejsze kawałki.

Do masy maślano-miodowej dodajemy pojedynczo jajka i ubijamy końcówką miksera. Następnie stopniowo dodajemy mieszankę mączną na zmianę z jogurtem.  Na końcu wrzucamy owoce i mieszamy krótko drewnianą łyżką, żeby równomiernie rozprowadzić je w cieście.

Natłuszczamy formę. Wysypujemy ją mieszanką 1 łyżki mąki i 1 łyżeczki cynamonu. Wlewamy ciasto do formy. Pieczemy piernik przez ok. 55 - 65 min, wbijając w środek ciasta przed końcem pieczenia patyczek, żeby mieć pewność, że jest dobrze upieczone. Jeśli patyczek po wyciągnięciu jest suchy wyjmujemy ciasto z piekarnika.

Lukier pomarańczowy:
Składniki lukru ucieramy. Po wystygnięciu ozdabiamy lub smarujemy piernik lukrem.

niedziela, listopada 24, 2019

Babka tulipan czyli polskie retro


babka1


Lubię czasem wygrzebać jakiś stary polski przepis retro na ciasto. Ten mi pachnie latami 80. ubiegłego wieku. Znalazłam go w maminym kajecie z przepisami. Nazywa się "babka tulipan" i ma zabawne kolorowe warstwy uzyskane dzięki dodatkowi żółtego i różowego kisielu oraz kakao i maku (akcent przedświąteczny). Ja już prawie jak w dzisiejszych sklepach powoli zaczynam myśleć o świętach.  Na razie tylko jednak w formie drobnych smakowych akcentów. Pewną przesadą było dla mnie, że w Budapeszcie, gdzie byliśmy na początku listopada jarmark bożonarodzeniowy działał już pełną parą...😳 Z całym szacunkiem - to nie jest normalne...

Jedyna niedogodność w przygotowaniu tej babki to konieczność podzielenia ciasta na 4 części, no i tym samym wybrudzenia 4 misek. Poza tym robi się to ciasto banalnie prosto, a efekt jest całkiem fotogeniczny i smakowity. Zamiast oleju kokosowego (to już moja wariacja, bo akurat miałam butelkę do zużycia; moja mama oczywiście go w latach 80. nie mogła dodawać)) można użyć jakiegokolwiek neutralnego w smaku oleju roślinnego. Nie polecam oliwy, bo może trochę dominować i kłócić się ze smakami babki.

BABKA2

Babka tulipan

forma na babkę z kominkiem, ja użyłam silikonową

200g masła
1/2 szkl oleju kokosowego lub innego oleju roślinnego
6 jajek
200g cukru
1 op. cukru waniliowego
300g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 op. (40g) kisielu malinowego bez cukru
1 op. (40g) kisielu cytrynowego bez cukru
2 łyżki kakao
1/2 szkl maku (niemielonego)

Masło roztapiamy z olejem kokosowym i studzimy. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ubijamy z połową cukru i cukrem waniliowym do białości. Dodajemy roztopione tłuszcze, a następnie mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i krótko miksujemy. Białka ubijamy z solą i resztą cukru na sztywną pianę. Dodajemy partiami do ciasta mieszając szpatułką do połączenia składników. 

Dzielimy ciasto na 4 części. Do jednej dodajemy kisiel cytrynowy, do drugiej malinowy, do trzeciej kakao, a do czwartej mak. Wykładamy ciasta kolejno warstwami do formy babkowej z kominkiem: najpierw cytrynowe, potem kakaowe, następnie malinowe, a na koniec makowe. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180ºC przez ok. 55 min lub aż patyczek wbity w środek ciasta będzie po wyjęciu suchy.