wtorek, listopada 01, 2016

Nasz nowy przewodnik po Azorach już w księgarniach!



Azory to dziewięć wulkanicznych wysp położonych na środkowym Atlantyku, ok. 1500 kilometrów na zachód od kontynentu europejskiego. Już od kilku miesięcy jest w sprzedaży w księgarniach i Empikach przewodnik turystyczny naszego autorstwa właśnie o archipelagu azorskim. 

Dlaczego naszym zdaniem warto wybrać się na Azory? Oto 14 przygód, które można przeżyć na wyspach:

1. Przejść szlakiem pieszym po krawędzi wulkanu. Miejsce: Sete Cidades, wyspa São Miguel.

2. Spróbować lokalnych przysmaków. Grillowane ryby są wyśmienite. Z ciekawostek polecamy świeży stek z tuńczyka albo grillowanego rekina z lokalnych wód. Owoce morza to koniecznie lapas. Obowiązkowo mięso: stek z wołowej polędwicy. Na deser oczywiście lokalny ananas. 

3. Zobaczyć wieloryba (i delfiny). Dla śmiałków możliwa jest kąpiel z rekinami!

4. Popływać w naturalnych oceanicznych basenach albo w otwartym oceanie, w miejscu gdzie woda jest podgrzewana przez wypływającą z głębi ziemi lawę.


Wyspa Santa Maria.

5. Urządzić sobie piknik. W porze obiadowej warto odpocząć i coś przekąsić na jednym z wielu przepięknie położonych miejsc piknikowych na wyspach. 

6. Popływać kajakiem po jeziorze w kraterze wulkanu. Miejsce: Sete Cidades, wyspa São Miguel.

7. Zażyć kąpieli w naturalnych gorących źródłach. Miejsce: wyspa São Miguel.


Geotermiczne baseny w Caldeira Velha z przyjemną temperaturą wody 38ºC.

8. Stanąć na najdalej wysuniętym na zachód skrawku Europy. Miejsce: wyspa Flores.

9. Wejść na szczyt wulkan Pico (2531 m n.p.m.), to najwyższy szczyt w Portugalii. Miejsce: wyspa Pico.

10. Zamieszkać w pensjonacie w dawnym młynie. Miejsce: wyspa Graciosa.

11. Zwiedzić jedną z wulkanicznych magmowych jaskiń. Miejsce: wyspa Terceira albo wyspa Graciosa.

12. Zobaczyć pola herbaciane, jedyne miejsce uprawy herbaty w Europie. Miejsce: wyspa São Miguel.

13. Uczestniczyć w ulicznej zabawie z bykiem - tourada a corda. Miejsce: wyspa Terceira


Wyspa Terceira.


14. Przejść pieszą trasą zwaną "szlakiem 10 wulkanów". Miejsce: wyspa Faial.


Polecamy także nasze ebookowe, dwutomowe i znacznie pełniejsze wydanie Przewodnika po Azorach na stronie  http://azory.info/. Dlaczego warto skorzystać również z wersji ebookowej?
Przewodnik jest na bieżąco aktualizowany. Każde ciekawe miejsce ma odnośnik do Map Google. Wystarczy kliknąć, aby dokładnie zobaczyć, gdzie dane miejsce się znajduje lub uruchomić nawigację. W razie jakichkolwiek pytań o Azory, jesteśmy zawsze chętni do pomocy i do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Przewodnik zawiera także informacje jak dostać darmowy bilet Sata pomiędzy azorskimi wyspami.

Zapraszamy!

środa, września 14, 2016

Flaugnarde ze śliweczkami


French clafoutis

Na moim ekologicznym rynku od zeszłego miesiąca są już w sprzedaży małe fioletowe śliweczki, wielkości mirabelek. Z tymi ostatnimi nie zgadza się tylko kolor, który jest fioletowy, a nie zielono-żółty. Robiłam już z nimi kiedyś przepyszny dżem z dodatkiem wina nebbiolo i lasek wanilii. Nie jestem do końca pewna czy ten owoc to będzie po polsku śliwka lubaszka czy śliwka wiśniowa (z drzewa o pięknej polskiej nazwie ałycza). Biorąc pod uwagę ciemnoczerwony sok - może to lubaszka... Bez względu na nazwę śliweczki są pyszne.

Teraz pora na prościutki z nich deser. To flaugnarde, bliski krewny clafoutis (dla porządku przypomnę, że nazwę clafoutis noszą tylko desery z czereśniami, gdy używamy innych owoców prawidłową nazwą jest właśnie flaugnarde, choć chyba tylko ortodoksyjnie widzący kuchnię Francuzi się tego rozróżnienia ściśle trzymają). Potrawa pochodzi z regionu Limousin, powszechna jest w Owerni i Périgord.

Languedoc-Roussillon-Midi-Pyrénées in the south of France
 Zamki katarów, kozie sery, marchés pełne lokalnych produktów (te owoce na zdjęciu to zwykłe duże czerwone śliwki, a nie te miniaturki, których użyłam do deseru) i Canal du Midi, po którym można urządzić sobie przejażdżkę barką.

My podobne do mojego dzisiejszego flaugnarde jedliśmy w zeszłym roku w pobliskiej tym regionom  Langwedocji (o tym regionie, a konkretnie o departamencie Aude, ukazał się mój artykuł w sierpniowym Moim Gotowaniu, do którego przeczytania bardzo serdecznie zapraszam).  

France

Francuzi dodają do tego dania śliwkowe eau de vie, nie gardzą też armaniakiem, ja uwielbiam tu polski akcent pod postacią świetnie się komponującej z deserem śliwowicy. Same śliwki świetnie się we flaugnarde sprawdzają, bo dają mu kwaskowaty akcent, rubinowy kolor i piękny aromat (do spółki z wanilią). Zamiast tych fioletowawych owoców można też tu użyć mirabelek. Lubiących takie desery zachęcam jeszcze do wypróbowania przepisu na gruszkowe flaugnarde.

French clafoutis

Flaugnarde ze śliweczkami

naczynie żaroodporne o wymiarach 20 x 27 cm

600 g małych fioletowych śliweczek lub mirabelek
4 łyżki śliwowicy

Masa:
100 g masła
1 laska wanilii, przekrojona wzdłuż na pół

250 ml mleka
250 ml kwaśnej śmietany o zawartości 20% tłuszczu
125 g cukru
85 g mąki
1/4 szkl skrobi kukurydzianej
 4 jajka

cukier puder do posypania 
kwaśna śmietana do podania

Nagrzewamy piekarnik do 180ºC.
Śliweczki kroimy na pół i wypestkowujemy. Zalewamy śliwowicą i zostawiamy do przemacerowania na 15 min. Z laski wanilii nożem wyskrobujemy ziarenka i razem z masłem i samą laską smażymy razem przez ok. 5-7 min. Studzimy i wyrzucamy laskę wanilii.

Masło i resztę składników masy miksujemy blenderem ręcznym lub stacjonarnym. Naczynie żaroodporne smarujemy masłem i wlewamy do niego 1 szkl masy. Pieczemy przez ok. 8 min. Wyjmujemy wykładamy na ciasto odsączone śliwki i zalewamy resztą masy. Pieczemy przez ok. 50 min-1 godz aż się ładnie zrumieni. 

Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem i podajemy z kleksem śmietany. 
 

środa, sierpnia 17, 2016

Chuchu i krewetki czyli brazylijski smak


DSC_2769[1]

Dzisiaj będzie trochę olimpijsko, tzn. chciałam powiedzieć brazylijsko. Nawet kolorystycznie danie wpasowuje się nieco w kolory flagi największego państwa Ameryki Południowej.  W Brazylii oprócz mięs z rusztu (słynnego rodizio czy churrasco) jada się też często dania jednogarnkowe, ze sporą ilością warzyw. O jednym z nich słynnej moqueca baiana, pisałam przy okazji brazylijskiego mundialu (jakoś ostatnio przypominam sobie o tej kuchni z okazji wydarzeń sportowych ;)). Innym przykładem jest właśnie dzisiejsza receptura, którą otrzymałam już wiele lat temu od Katii - brazylijskiej koleżanki, z którą przez kilka lat pracowałam.

Teraz kilka słów o głównym "bohaterze" tego dania. Znacie chuchu? Nie znacie? No to posłuchajcie - chuchu jest soczyste i jasnozielone jak wiosenna trawa. Pochodzi z tropików. W Brazylii jest wszędobylskie, a i w Portugalii bardzo łatwe do kupienia. Kiedyś sądziłam, że zastąpi mi dużo trudniej tutaj dostępną kalarepkę. W smaku jednak już bardziej przypomina kabaczka (choć i od niego jest bardziej "neutralne"), tyle, że jest bardzo jędrne i chrupiące. Chuchu, nazywane po polsku - dość przerażająco - kolczochem jadalnym (niektóre odmiany rzeczywiście potrafią mieć trochę kolców na wierzchu) jest pyszne duszone, nadziewane i utarte na surówkę. My je najczęściej zjadamy właśnie w tej brazylijskiej potrawie w krewetkami. W ogóle te ostatnie są dla chuchu idealnym partnerem. 

Więcej wiadomości o chuchu i o sposobach obchodzenia się z nim znajdziecie w tym poście, gdzie jest przepis na wersję nadziewaną.

DSC_2781[1]

Krewetki z warzywami w mleku kokosowym

1 łyżka oliwy
1 łyżka masła
3 laski selera naciowego, pokrojone w talarki
4 szalotki lub 1/2 dużej cebuli, posiekanych w kostkę
2 pory, posiekane w półplasterki
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
1 zielona i 1 żółta papryka, pokrojone w kostkę
3 chuchu obrane i pokrojone w gruba kostkę (można zastąpić kabaczkiem)
1 puszka mleka kokosowego
600 g krewetek średniej wielkości, obranych (mogą być mrożone)
3 łyżki natki pietruszki lub kolendry drobno posiekanej
sól, pieprz do smaku

Podsmażamy na oliwie z masłem kolejno szalotki, pory i paprykę, następnie dodajemy seler naciowy i czosnek. Smażymy aż zmiękną. Dodajemy chuchu, smażymy pod przykryciem 5 min, wlewamy mleko kokosowe i dusimy pod przykryciem wszystko do miękkości ok. 20 min. Dodajemy krewetki, dusimy, aż staną się matowe (ok. 2 -3 min). Dodajemy natkę pietruszki lub kolendry, solimy i pieprzymy do smaku.

Podajemy z ryżem na sypko lub z chlebem.

wtorek, lipca 26, 2016

Carcamusa toledana czyli najsłynniejsza przekąska z Toledo

Toledo, Spain. Sunset
Toledo. Najpiękniejszy widok na miasto i podkowę Tagu o zachodzie słońca, uwielbiany przez fotografów i malarzy.

W La Manchy lubią mięso. Pieczone jagnięta i mleczne prosiaki, bażanty, dziki i inną dziczyznę. A nawet zwykła wieprzowinę, którą wykorzystują na różne sposoby. Słynne są takie z niej wyroby jak chorizo i jamón.

Danie,  które Wam dzisiaj chciałam pokazać pochodzi z Toledo - stolicy regionu Kastylia-La Mancha - i już bardziej wieprzowe być nie może. Ma w składzie polędwiczki (można też użyć schabu, generalnie powinna być to chuda wieprzowina), jamón i chorizo. Potrawę robi się błyskawiczne. W przypadku jamón można wybrać nieco tańsze i nie tak szlachetne serrano zamiast ibérico (poddane będzie i tak obróbce cieplnej, a nie smakowane na surowo, więc nie ma po co przesadzać).

2

Toledo oprócz wieprzowych smakowitości słynie z przepięknego położenia w podkowie Tagu i obrazów El Greco, który żył tu i tworzył przez wiele lat. W Toledo również pożegnał się z ziemskim padołem. Słodką specjalnością miasta są przepyszne marcepany. Moje ulubione to te z lekko skarmelizowaną skórką albo otoczone orzeszkami pinii. Marcepan hiszpański w niczym nie przypomina północnoeuropejskiego (np. niemieckiego). Smakuje wygrzanymi w tutejszym słońcu migdałami (a nie sztucznymi olejkami), jest delikatny, miękki i nie tak przesadnie słodki jak reszta słodyczy z Półwyspu Iberyjskiego. 

Ta słodkość zresztą nie dziwi biorąc pod uwagę, że często korzenie tych delicji są jeszcze arabskie (czyli starsze niż mogłoby by wynikać z popularnej teorii, że wszystko, co słodkie powstało w tutejszych żeńskich klasztorach). Toledo jest idealnym miejscem na takie kulturowe miksy kulinarne, w końcu nazywane było Miastem Trzech Religii. Przez wieki współistniały tu obok siebie (niekoniecznie bardzo pokojowo): chrześcijaństwo, judaizm i islam.

Toledo, Spain

Toledo nocą z górującym nad miastem Alcazarem. Toledańskie marcepany. Siesta na ulicy. Szyld zachęcający do degustacji manchegańskich win. Przepyszne quesos manchegos o różnym stopniu dojrzałości. 

Region Kastylia-La Mancha produkuje jeszcze całe morze czerwonego wina i fenomenalne głównie owcze sery tzw. quesos manchegos. Ich konsystencja i smak różni się mocno w zależności od czasu dojrzewania . Wyróżnia się od najmłodszych do najstarszych: tierno, semi-curado, curado, viejo. My lubimy szczególnie te dwa ostatnie.

Wracając do naszego dzisiejszego dania. Lingwistycznie słowo carcamusa ma związek z dziczyzną (arch. carcamish), ale kolokwialnie oznacza też pomarszczonego ze starości dziadygę. Podobno w toledańskich barach pełno było kiedyś tego typu klientów, zalecających się w dodatku do młodych señoritas, serwujących tapas y copito. Stąd ta zabawna nazwa.

Podajemy carcamusę z chlebem (w La Manchy obowiązkowo pszennym) i tinto (czerwonym winem) jako pyszną tapa z samego serca Hiszpanii.

Zainteresowanych kuchnią La Manchy zapraszam do przeczytania "odcinka" Podróży ze Smakiem na ten temat w lipcowym numerze Mojego Gotowania.

carcamusa1

Carcamusa toledana

3 łyżki oliwy do smażenia
1 cebula, pokrojona w kostkę
3 ząbki czosnku, drobno posiekane
40 g chorizo, pokrojonego w kostkę
3 plastry jamón serrano, pokrojonego w kosteczkę
500 g polędwiczek wieprzowych, pokrojonych w dużą kostkę
2/3 szkl białego wina
1/2 szkl bulionu z kurczaka
250 ml przecieru z pomidorów
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka oregano
1/2 łyżeczki pimentón picante (wędzonej hiszpańskiej ostrej papryki)
1/2 łyżeczki pimentón dulce (wędzonej hiszpańskiej słodkiej papryki)
300 g zielonego groszku (świeżego lub mrożonego, ale nie z puszki)
sól i pieprz do smaku

Cebulę i czosnek szklimy na oliwie. Dodajemy chorizo, jamón i jeszcze przesmażamy. Dorzucamy polędwiczki i obsmażamy ze wszystkich stron. Dolewamy wino oraz bulion i gotujemy bez przykrycia przez 4 min. Dolewamy przecier, koncentrat, przyprawy i dusimy przez 5 min. Dodajemy groszek i pod przykryciem jeszcze  przez kilka minut dusimy do miękkości. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 

piątek, lipca 22, 2016

Ciasto z serkiem, truskawkami i kruszonką


1

Od lat szukam przepisu na ciasto z truskawkami i zapiekaną na nich pianą, które robiła moja babcia i które jest jednym z najmilszych wspomnień dzieciństwa. No i za nic w świecie nie mogę znaleźć wymarzonej receptury, która niewątpliwie była prosta. Ciasto wychodziło mięciutkie i wilgotne, z owocami pokrytymi pianą przypominająca niego powiechnię sernika z rosą czy "pani Walewskiej". Może to problem idealizowania wspomnień z dzieciństwa i dlatego przepis jest niemożliwy do odtworzenia...

Z braku laku robię inne truskawkowe ciasta. Ostatnio to, które dzisiaj prezentuję jest naszym ulubionym. Truskawkowe i w dodatku połączone z sernikową warstwą, co bardzo docenia mój syn-sernikożerca. Spód to zmodyfikowane ciasto "tyle ile". Mąki i cukru powinno być tyle ile ważą jajka. Ja jednak zawsze zmniejszam ilość cukru, moim zdaniem bez uszczerbku dla jakości ciasta. Na wierzch idzie warstwa serowa, truskawki i jeszcze trochę kruszonki.

Portugal Champions 2016. Porto. Aliados.


Jeszcze tylko mała, mocno spóźniona dygresja. Tak świętowano w centrum Porto na Praça dos Aliados mistrzowski tytuł Portugalii na Euro 2016. Trzeba przyznać, że ten naród potrafi się niezwykle zaraźliwie cieszyć.  :)


Powyżej krótki filmik ze świętowania. A teraz już na dobre wracamy do naszego truskawkowego ciasta.

2

Ciasto z serkiem, truskawkami i kruszonką
 
foremka 40 x 30 cm, o wysokości 6 cm

Kruszonka:
175g mąki
90g cukru
1 op cukru waniliowego
100 g roztopionego masła

Ciasto:
5 dużych jajek (wielkość L)
szczypta soli
250 g cukru
1 op. cukru waniliowego
250 g miękkiego masła
mąki tyle ile ważą jajka (zwykle ok. 325 g)
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki aromatu (olejku) waniliowego

Warstwa serowa:
1000 g serka homogenizowanego typu quark
175 g cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
2 żółtka
1 jajko
1 budyń waniliowy lub o smaku białej czekolady (opakowanie na 500 ml mleka, ważące ok. 40g)

1 kg truskawek, odszypułkowanych i pokrojonych w plastry lub na połówki

Kruszonka:
W misce mieszamy mąkę z cukrami.  Masło roztapiamy i natychmiast zalewamy nim mąkę z cukrami. Mieszamy aż utworzy się kruszonka i wstawiamy do lodówki.
Ciasto:
Ubijamy jajka z solą, cukrem i cukrem waniliowym na puch. Dodajemy miękkie masło i ponownie miksujemy.  Wsypujemy stopniowo mąkę z proszkiem i dodajemy olejek waniliowy.
Ciasto wykładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. 

 Warstwa serowa:
Mieszamy ze sobą składniki warstwy serowej i wykładamy je na ciasto. Układamy na serze truskawki. Posypujemy kruszonką. Pieczemy w 180ºC przez ok. 1 godz.