piątek, kwietnia 19, 2019

Sałatka z makreli i fioletowych ziemniaków


SALAD2

Świeża, wiosenna, idealna na Wielkanoc. Trochę inna niż polskie świąteczne klasyki, co u mnie na wielkanocnym stole jest jak najbardziej dopuszczalne (na bożonarodzeniowym już niekoniecznie ;) ).

Z malowniczymi fioletowymi ziemniakami, które znalazłam ostatnio na ekologicznym targu. Wędzona makrela przyleciała z Polski, bo w Portugalii takich rarytasów nie uświadczysz. Jajka, fasolkę i buraki można ugotować dzień wcześniej, co przyspieszy przygotowanie (ja piekę buraki w  piekarniku, owinięte w folię aluminiową przez ok. 1 godz). Ta sałatka jest znakomita również jako główne danie na  mniej odświętny lunch lub kolację.

Tym lekkim wiosennym akcentem życzę wszystkim moich czytelnikom radosnych świąt wielkanocnych 2019!

SALAD1

Sałatka z makreli i fioletowych ziemniaków

300 g obranych i ugotowanych małych fioletowych ziemniaków
3 średnie buraki, ugotowane lub upieczone, obrane ze skórki i pokrojone w ósemki
250 g ugotowanej fasolki szparagowej
2 jajka ugotowane na twardo i pokrojone w ósemki
200 g wędzonej makreli, porwanej na kawałki

Dressing:
150 ml kefiru
3 łyżki kwaśnej śmietany
po 2 łyzki posiekanej pietruszki, koperku i szczypiorku
1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
sól i pieprz do smaku 
1 łyżeczka chrzanu

Składniki sałatki układamy na półmisku. Składniki dressingu mieszamy ze sobą i polewamy nim sałatkę przed podaniem. 

poniedziałek, kwietnia 15, 2019

Migdałowo-cytrynowe ciasto z ricottą

CIASTO2

Coś zamiast sernika na święta. Na tym blogu z uwagi na preferencje domowników sernik jest chyba najczęściej pokazującym się ciastem. Występuje nawet w roli tortu urodzinowego dla mojego syna. Czasem potrzeba jednak trochę odmiany, stąd dzisiejsze ciasto.

Włoski wynalazek. Ni to sernik, ni to ciasto. Migdały nadają mu konsystencji, serek ricotta wyraźnej kremowości. Lekko opada w piekarniku, co jest normalne i z czym nie ma po co walczyć. Można ominąć dodatek ekstraktu migdałowego (zwłaszcza jeśli macie w zasięgu tylko sztuczny aromat). Moim zdaniem jednak dobrej jakości naturalny ekstrakt wzmacnia smak migdałów i fajnie się komponuje ze sporą ilością aromatyzującej to ciasto skórki cytrynowej. 

CIASTO1

Migdałowo-cytrynowe ciasto z ricottą

tortownica lub okrągła forma o średnicy ok. 20 cm 

4 jajka    
250g serka ricotta 
    1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z migdałów (można ominąć jak ktoś nie lubi)
    175g cukru

1 op. cukru waniliowego
    250g drobno zmielonych migdałów
    skórka otarta z 1 cytryny

szczypta soli
    2 łyżeczki soku z cytryny


    3 łyżki płatków migdałowych do posypania wierzchu

Nagrzewamy piekarnik do 160ºC. Cukier dzielimy na pół. Oddzielamy białka od żółtek.

Ubijamy mikserem ricottę z żółtkami, połową cukru, cukrem waniliowym  i ekstraktem migdałowym. Dodajemy zmielone migdały i skórkę cytrynową.
 
    Białka ubijamy na sztywno z solą i pozostałym cukrem. Pod koniec ubijania dodajemy sok cytrynowy. Kilka łyżek ubitej piany dobrze mieszamy z masą serową, potem dodajemy resztę białek i ostrożnie mieszamy. 


 Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia. Nakładamy do niej masę i pieczemy przez ok. 35 min. Otwieramy piekarnik i posypujemy wierzch płatkami migdałów. Dopiekamy jeszcze przez 10 min lub aż wbity w środek ciasta drewniany patyczek wyjdzie suchy i czysty. Studzimy. Wyjmujemy z formy. 

poniedziałek, kwietnia 01, 2019

Urugwaj w "Moim Gotowaniu"


urugwaj2

Kraina czerwonego mięsa i czerwonego wina. Jeden z najstabilniejszych ekonomicznie i spokojnych politycznie krajów Ameryki Południowej. Z szerokimi plażami o złotym piasku, niekończącą się pampą w interiorze kraju i estancias - posiadłościami z pięknymi hacjendami. Bardziej pagórkowate tereny przypominają Toskanię - z gajami oliwnymi i winnicami, tylko bez .... turystów. Króluje tu assado i parilla czyli mięsiwa z grilla, z mocnym akcentem na wołowinę, niewiele ustępującą jakością argentyńskiej i brazylijskiej. 

Sztandarowym, wręcz uważanym za narodowy, szczepem winorośli jest Tannat, przywieziony tu przez baskijskich emigrantów z południowo-zachodniej Francji, gdzie sadzi się go pod osłoną pirenejskich szczytów. W Urugwaju znalazł cudowny terroir, który złagodził mu ostre taniny, pozostawiając bogaty smak ciemnych owoców i przypraw oraz głęboki kolor z fioletowymi refleksami. 

urugwaj1

Zainteresowanych smakami Urugwaju zapraszam do lektury kwietniowego numeru "Mojego Gotowania", gdzie opublikowany został artykuł mojego autorstwa na temat tego kraju.

wtorek, lutego 05, 2019

Scots tablet czyli krówki po szkocku


isleofskyexx3
Najpiękniejszy szkocki zamek, tuż przed wjazdem na Isle of Skye.

Po raz pierwszy kupiliśmy tablet (a właściwie po szkocku taiblet) w Highlands niedaleko wyspy Skye (ale na stałym lądzie). W maleńkim sklepiku sprzedawano go na wagę. Mój mąż pożarł go w samochodzie w trybie natychmiastowym i domagał się ponownej wizyty w sklepie. Po powrocie do Porto domagał się z kolei, żebym zrobiła tą słodkość w domu. Szczęście, że nazwa tablet utkwiła mi w pamięci i po małych poszukiwaniach okazało się, że to bardzo popularne w całej Szkocji karmelki. Można by powiedzieć, że to północny krewny angielskiego fudge. Jest on jednak od fugde nieco twardszy, suchszy i ma bardziej ziarnistą strukturę.

x1

Żeby wyszła nam idealna konsystencja warto znać parę cukierniczych trików. Przede wszystkim naszą masę gotujemy w dużym garnku, bo gdy dojdzie do wrzenia znacznie powiększa swoją objętość. Po drugie ( a właściwie po "najpierwsze" ) jesteśmy ostrożni, bo poparzenie cukrowym syropem jest dużo gorsze niż wrzącą wodą. Periodycznie omiatamy moczonym w zimnej wodzie pędzlem ścianki garnka, pokrywające się wykrystalizowanym cukrem. Najwygodniej zaopatrzyć się w termometr cukierniczy i gotować masę aż osiągnie zadaną temperaturę. Biorąc pod uwagę ile człowiek na w kuchni zbędnych gadżetów termometr nie jest drogi, a przyda nam się do smażenia dżemów, robienia karmelu, czekoladek i  kremów na bazie jajek, no i oczywiście do wszelkich karmelków. Jeśli termometru nie mamy to tutaj dla ułatwienia opisane są etapy krystalizacji.

isleofskyex2
Highlands, o dziwo bez mgły i deszczu.

Bardzo ważna w tym przepisie jest jakość wanilii. Dodajcie najgrubszą laskę wanilii jaką znajdziecie i jeszcze dodatkowo trochę możliwie najlepszej jakości ekstraktu waniliowego. Tablet zostawiamy na kilka dni do wysuszenia, co jest niełatwym zadaniem. Łakomi domownicy znający juz jego smak mogą się dobrać do tych szkockich łakoci przedwcześnie.

x2uderzeniowe

Właściwie jak dobrze to przemyśleć to tablet bardzo przypomina gigantyczną krówkę i podobnie się zachowuje - początkowo jest miękki i ciągnący, z upływem czasu wysycha, cukier lekko krystalizuje i dzięki temu robi się kruchy i ziarnisty.

Przerażonym zdrowotnymi implikacjami spożycia tabletu proponuję spojrzenie z przymrużeniem oka na szkocką dietę (i jej porównanie z innymi europejskimi kuchniami) jednego z moich ulubionych komików Danny'ego Bhoya. Na kawałku o hiszpańskiej sjeście zawsze płaczę ze śmiechu, ile razy bym tego nie oglądała. Biorąc pod uwagę szkocką aurę (byliśmy tam na przełomie lipca i sierpnia i co chwilę padało i była mgła) nie ma się co dziwić, że chcą sobie ludzie osłodzić życie kalorycznym tabletem. Zainteresowanych innymi postami o Szkocji zapraszam tutaj

x3

Scots tablet czyli szkocka tabliczka

1 kg drobnego cukru kryształu
150 ml tłustego mleka (3,5%)
100 ml śmietanki kremówki (lub więcej mleka)
125 g masła
1 laska wanilii
395 g słodzonego mleka skondensowanego
1 łyżeczka dobrego ekstraktu z wanilii

W dużym garnku mieszamy ze sobą cukier, mleko, śmietankę i masło. Dodajemy wyskrobane z przeciętej laski wanilii ziarenka. 

Podgrzewamy masę, ciągle mieszając drewniana łyżką na niewielkim ogniu, aż do rozpuszczenia się cukru i zagotowania się masy (zabierze to ok. 20 min). Jeśli na ściankach zacznie się krystalizować cukier pędzlujemy je namoczonym w wodzie pędzlem cukierniczym. 

Gdy syrop nie ma już w sobie kryształków cukru dodajemy mleko skondensowane i gotujemy na średnim ogniu (powinien dość intensywnie pienić się/bąbelkować) przez ok. 15-20 min aż osiągnie temperaturę 115ºC (lub do etapu miękkiej kuli/piłki, tzw. soft ball state). W czasie tego intensywniejszego gotowania mieszamy jedynie od czasu do czasu drewnianą łyżką (uprzednio dokładnie wymytą z resztek cukru), już nie pędzlując boków tylko oskrobując ścianki z gęstej masy, którą dodajemy do reszty gotującej się masy. 

Masę zdejmujemy z ognia i mieszamy/ubijamy drewnianą łyżką przez ok. 10 min. Wlewamy gęstniejącą masę do foremki wyłożonej papierem śniadaniowym wysmarowanym masłem. Po 5-10 min zaznaczamy nożem linie, w/g których potniemy później masę na kawałki. Zostawiamy do całkowitego oziębienia i wysuszenia (najlepiej na 2-3 dni, ale w międzyczasie można próbaować czy tablet już osiągnął pożądaną konsystencję).

niedziela, grudnia 30, 2018

Kaczka w oliwkach i szalotkach


xmas2

Na specjalne okazje lubię upiec całą kaczkę. Często gości u nas w drugi dzień świąt albo na Nowy Rok, gdy ma się już trochę dość bigosów, barszczy, śledzi i pieczonych schabów. To jeden z moich najulubieńszych kaczkowych przepisów, choć dodatki nie są tradycyjnie polskie - idą raczej w kierunku Śródziemnomorza. 

Receptura i wykonanie są niezwykle proste, ale wymagają czasu - kaczę trzeba tylko zrumienić, a potem powoli dusić w białym winie, z szalotkami i oliwkami. Ten długi proces to sekret na zachowanie soczystości mięsa, które jednocześnie nabiera takiej miękkości, że aż rozpływa się w ustach.

Wszystkiego dobrego i spełnienia marzeń w nadchodzącym Nowym Roku !!

xmas1


Kaczka w oliwkach i szalotkach

kaczka o wadze 2-2.5 kg
2 łyżki oliwy
350g obranych szalotek lub małych cebulek
6 ząbków czosnku, obranych i pozostawionych w całości
300 g mieszanki czarnych i zielonych oliwek bez pestek 
bouqet garni (3 listki laurowe, gałązka cząbru, kilka gałązek tymianku i kilka gałązek natki pietruszki)
0,75 l białego wina
3 łyżki posiekanej natki pietruszki

Szalotki zalewamy wrzątkiem na minutę i odsączamy (będzie je łatwiej obrać). Obieramy i pozostawiamy w całości. Nagrzewamy piekarnik do 170ºC. W żeliwnym garnku na rozgrzanej oliwie obsmażamy ze wszystkich stron kaczkę (po każdej stronie ze 2-3 minuty) do zrumienienia. Wyjmujemy  ptaszysko z garnka i wrzucamy do niego szalotki i smażymy do zrumienienia ok. 4 minuty. Dodajemy oliwki, zioła i  ząbki czosnku i ponownie wkładamy kaczkę. Zalewamy winem i doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy pokrywką i wstawimy do piekarnika na 3 godz. Po tym czasie zdejmujemy pokrywkę i pieczemy jeszcze przez 30 min. Odlewamy sos i odparowujemy go, ząbki czosnku przecieramy przez sitko do sosu. Dodajemy do sosu posiekaną pietruszkę i podajemy z kaczką, oliwkami i cebulkami.